Tajemnica goni tu tajemnicę. Pięć najważniejszych pytań w sprawie zaginionej Emilii

0
3

Emilia Koprowska zaginęła 30 sierpnia. Tego dnia była na festiwalu muzyki techno w Darłowie (woj. zachodniopomorskie), gdzie spotkała się z mężem Krystianem. Między parą nie działo się dobrze. Jak przekazał nam brat zaginionej, nie mieszkali ze sobą od dwóch miesięcy. Przestali też prowadzić wspólny biznes. Według relacji męża 37-latki to właśnie kwestie finansowe były powodem awantury, która wybuchła między nimi 30 sierpnia około godz. 15. Emilia, mocno zdenerwowana, odeszła z miejsca, gdzie odbywał się festiwal. Potem jeszcze świadek widział ją zapłakaną, a ona opowiedziała mu o kłótni z mężem i o tym, że zniszczył jej samochód i zabrał telefon. Chwilę później Krystian miał wyrzucić jej go pod nogi z przejeżdżającego auta. Emilię widział jeszcze taksówkarz, który około godz. 19 zawiózł ją w pobliże aquaparku i hotelu Jan. — Była zapłakana i roztrzęsiona. Nie mogłem jej uspokoić — mówił mężczyzna w rozmowie z “Faktem”. Od tego czasu w dwóch różnych miejscach znaleziono telefon i plecak zaginionej Koszalinianki. Nie posunęło to jednak sprawy do przodu.

Czytaj też: Pokazał, jak odholowuje samochód zaginionej Emilii. “Poniżej pasa”

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pytanie pierwsze: co mąż wie o zaginięciu Emilii Koprowskiej?

Opinia publiczna bardzo szybko jako głównego podejrzanego w sprawie wskazała męża Emilii, Krystiana. Policja nie ukrywała, że zachowanie mężczyzny jest problematyczne. — Kluczył, zmieniał wersje wydarzeń i tak naprawdę musieliśmy opierać się na swoich ustaleniach, a nie informacjach przekazanych od niego — mówiła st. asp. Izabela Sreberska z koszalińskiej policji. Podkreślała, że źle się stało, że mężczyzna zgłosił zaginięcie żony dopiero 1 września, bo mogło to spowodować utratę ważnych tropów, śladów i świadków. On sam przekonywał w mediach, że wcześniej szukał Emilii na własną rękę, dzwonił po szpitalach. Wiadomo jednak, że zaginięcie zgłosił dopiero po naciskach rodziny kobiety.

Zachowanie Krystiana Koprowskiego nie przysporzyło mu wielu zwolenników. Od momentu nagłośnienia zaginięcia Emilii mężczyzna umieszcza w swoich mediach społecznościowych prześmiewcze materiały odnoszące się do tej sprawy. Policja jednak podkreśla, że nie ma on statusu ani podejrzanego, ani podejrzewanego. Wiele osób zastanawia się jednak, czy mężczyzna nie pozostaje na wolności, bo policja liczy na to, że w końcu popełni błąd.

Pytanie drugie: czy ktoś podrzuca przedmioty należące do Emilii?

Poszukiwania Emilii długo nie przynosiły efektu. Poza nagraniami z kamer monitoringu, na których uchwycono 37-latkę idącą ulicami Darłowa, nic nie odkryto. W końcu, dwa tygodnie po zniknięciu Koszalinianki, na plaży znaleziono telefon należący do niej. Było to w poniedziałek, 14 września. Do tej pory jednak policyjnym specjalistom nie udało się złamać zabezpieczeń i dostać do środka.

Telefon pani Emilii to iPhone, który ma bardzo dobre zabezpieczenia i nie tak łatwo je złamać. Robimy wszystko, by pozyskać informacje z telefonu, ale szczegółów tego, czy korzystamy z pomocy operatora komórkowego, nie mogę na razie ujawniać. Na pewno jednak robione jest wszystko, by jak najszybciej uzyskać pomocne dane

— mówiła nam mł. asp. Paulina Wiśniewska z koszalińskiej policji.

Sprawę utrudnia fakt, że mąż zaginionej podał kody, które okazały się niewłaściwe. Jak zapewnia, Emilia musiała je zmienić.

Tydzień później ok. 2 km dalej na polu znaleziono plecak z rzeczami osobistymi zaginionej 37-latki, m.in. kluczami. Od razu pojawiły się wątpliwości, czy tak różne lokalizacje, w których odkryto te przedmioty, nie są dziwne. Mówiąc wprost: czy ktoś tych rzeczy nie podrzuca. Trudno jednak na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. “Fakt” ustalił, że pole wcześniej przeszukiwane nie było, a plecak był brudny, więc mógł tam jakiś czas leżeć. Policja nie chciała odnieść się do kwestii ewentualnego podrzucania tych rzeczy. Prywatny detektyw Maciej Szuba ocenia, że wygląda to na podłożenie tych przedmiotów, ale pewności nie ma.

Pytanie trzecie: Czy Emilia mogła sama odejść od rodziny?

Policja zawsze rozważa wszelkie możliwe hipotezy. W przypadku zaginięcia Emilii nie chce wskazywać wiodącej. Rozmawialiśmy o tym z Maciejem Szubą, byłym komendantem poznańskiej policji i prywatnym detektywem.

Obawiam się, że doszło do przestępstwa lub odebrania sobie życia. Mniej prawdopodobne jest to, że pani Emilia odeszła z własnej woli i gdzieś teraz przebywa w ukryciu. Z informacji, które mamy, wynika, że jest ona bardzo związana z rodziną

— tłumaczył Maciej Szuba w rozmowie z “Faktem”.

W domu na Koszaliniankę czeka zaledwie kilkuletni syn z poprzedniego związku, z którym jest bardzo związana. Od zmysłów odchodzą matka kobiety i jej dwaj bracia, którzy nieustannie prowadzą poszukiwania.

Pytanie czwarte: dlaczego policja nie chce mówić o sprawie zaginięcia?

Koszalińska policja od początku nie chciała ujawniać zbyt wielu szczegółów. Niektóre podawała dopiero po kilku dniach. Tak było m.in. ze wskazaniem miejsca, w którym znaleziono telefon Emilii Koprowskiej. W środę, 23 września doszło jednak do sytuacji zaskakującej. Rzeczniczka policji w Koszalinie oświadczyła, że mediom nie będą przekazywane już żadne informacje na temat poszukiwań. — Jeśli będzie przełom, to powiadomimy — powiedziała nam st. asp. Izabela Sreberska. Nie chciała wyjawić, kto stoi za taką decyzją.

Jest ona dla mnie niezrozumiała. Przychodzi mi na myśl kilka powodów, ale żaden na tyle mocny, by to uzasadniać. Dziwne jest już to, że sprawy nie przejęła komenda wojewódzka, bo niestety myślę, że tu jest ponad 50 proc., że mamy do czynienia z morderstwem. Być może, ponieważ tą sprawą żyje cała Polska, nie chcą, żeby pojawiały się w sieci błędne informacje i chaos. Może boją się wycieku, a może nie chcą już mówić, że nie ma przełomu

— przypuszcza detektyw Maciej Szuba w rozmowie z “Faktem”.

Decyzja o embargu na wiadomości dla mediów zapadła po tym, jak “Fakt” napisał, że pole, na którym znaleziono plecak, nie było wcześniej przeszukiwane oraz próbował wydobyć informacje, czy śledczy poprosili operatora telefonii komórkowej o bilingi telefonu Emilii Koprowskiej. Sreberska nie chciała tego zdradzić. Czyżby pytania dziennikarzy stały się niewygodne? Zamilknięcie policji zbiegło się również w czasie z informacją od Mai Rutkowski, że ustalili osoby, które mogły mieć związek z zaginięciem Koszalinianki.

Pytanie piąte: co wie Krzysztof Rutkowski i jego ludzie?

Krzysztof Rutkowski na czwartek, 24 września, na godz. 14 zwołał konferencję prasową. Tego samego dnia jego grupa ma przeczesać ogromny obszar pasa przybrzeżnego. — Będą wozy bojowe, łódź z laserem, drony i śmigłowiec — wylicza w rozmowie z “Faktem”.

Maja Rutkowski była przesłuchiwana na policji, ponieważ złożyła na komisariacie notatkę z ustaleń ich grupy. Jej treść nie jest znana, ale żona Rutkowskiego wskazała, że ustalili osoby, które mogą mieć związek z zaginięciem Emilii. Wyraziła nadzieję, że sprawa niedługo zostanie rozwiązana. Sprowadzenie nad morze tak skomplikowanego i różnorodnego sprzętu może wskazywać, że Rutkowski spodziewa się rozwiązać zagadkę zaginięcia w najbliższym czasie.

Detektyw Szuba: telefon Emilii Koprowskiej może dać odpowiedź

Tragiczna śmierć 16-letniego Alana. Szkoła w żałobie

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl