Historię Mirosława Romańczuka (43 l.), jedynego górnika, który przeżył katastrofę w kopalni Knurów-Szczygłowice, opisujemy na łamach “Faktu” od ponad roku. Do wypadku doszło 22 stycznia 2025 r. Pan Mirek pracował jako kombajnista. Był na ścianie. Zapalił się metan. W rejonie zagrożenia było 44 górników. 17 z nich zostało ciężko poparzonych, pięciu z nich zmarło. To koledzy pana Mirosława.
Wypadek w kopalni Knurów-Szczygłowice. Przeżył tylko jeden górnik
Pan Mirek wciąż się nie poddaje. Miał ponad 90 procent poparzonego ciała. Medycyna nie dawała mu żadnych szans na przeżycie, ale on oszukał przeznaczenie. Po dziesięciu miesiącach pobytu w krakowskim szpitalu im. Rydygiera pan Mirek musiał zacząć rehabilitację. Nie miał na nią pieniędzy.
Górnik wiele zawdzięcza darczyńcom i zbiórce prowadzonej przez Fundację Podaruj Dobro. Dzięki wpłatom darczyńców pan Mirek zaczyna chodzić o kuli. Jednak nadal jest całkowicie zależny od pomocy innych. Nie ma palców, nie może się ubrać ani samodzielnie wykonać żadnej czynności.
Pomoc JSW dla poszkodowanego
Zapytaliśmy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej o pomoc dla pana Mirka. Z wyliczeń przedstawionych przez biuro prasowe JSW wynika, że bezpośrednio po wypadku pan Mirosław otrzymał 5 tys. zł zapomogi, cztery bony po 200 zł. Opłacano transport oraz pobyt rodziny pana Mirka w okresie jego leczenia w szpitalu w Krakowie. JSW przekazała też prawie 23 tys. zł na sprzęt rehabilitacyjny, w tym na aparat słuchowy, łóżko rehabilitacyjne z materacem i matą odleżynową oraz wózek inwalidzki. Łącznie to ponad 51,2 tys. zł. W kwietniu pan Mirek otrzymał 50 tys. zł z fundacji JSW. W sumie do tej pory pracodawca przekazał panu Mirkowi trochę ponad 101 tys. zł.
Pozew do sądu. Mirosław Romańczuk traci cierpliwość. Telefony ze spółki
— Od lutego byłem gotowy do rehabilitacji. Przedstawiałem JSW faktury za leczenie, które kwestionowano. Nie mogłem dłużej czekać, musiałem walczyć o pieniądze, by żyć. Nie chodzi o żadne wzbogacenie, chętnie pracowałbym dalej pod ziemią. To dla mnie upokarzające, gdy muszę o wszystko prosić — tłumaczy pan Mirek. Dlatego zgłosił się do prawników, którzy wkroczyli na drogę sądową przeciwko JSW. Wtedy też, wspomina, zaczęły się telefony ze spółki z pytaniami, czy potrzebuje pomocy i co pracodawca może mu oferować.
Ratownik górniczy mówi o tym, co widział na dole. To nie jest praca dla ludzi o słabych nerwach
Sprawa dla sądu była bez wątpliwości. — Po roku i siedmiu miesiącach od zdarzenia mój klient na podstawie postanowienia sądu uzyskał środki niezbędne na opłacenie wysokospecjalistycznej rehabilitacji. Postanowienie nie jest prawomocne — informuje adwokat Karolina Baran-Fajferek.
JSW proponuje górnikowi ugodę. Sąd wydaje postanowienie
Od sierpnia pan Mirosław na mocy postanowienia sądu otrzymuje z tego tytułu ponad 33 tys. zł. Jest to świadczenie wypłacane co miesiąc.
To nie koniec batalii. W pozwie sądowym pan Mirosław domaga się również przyznania zadośćuczynienia za krzywdy i cierpienia będące skutkiem wypadku. Pan Mirosław wymaga leczenia wysokospecjalistycznego i trzech protez. Obecna proteza nogi nie spełnia swojej funkcji. Dzięki Fundacji Podaruj Dobro wkrótce otrzyma nowoczesną protezę o wartości 150 tys. zł. Protezy rąk kosztują 500 tys. zł. Pan Mirek musi na nie uzbierać.
JSW wyjaśnia, że nie zostawiła pracownika w potrzebie. Spółka w wysłanej “Faktowi” odpowiedzi twierdzi, że 6 maja pracownica sekcji socjalnej skontaktowała się telefonicznie z poszkodowanym, informując go o możliwości ubiegania się o zwrot poniesionych kosztów leczenia oraz możliwościach udzielenia mu zapomogi. Tymczasem 19 maja wpłynęło pismo od pełnomocnika pana Mirosława dotyczące zapłaty za leczenie w wysokości ponad 33 tys. zł. W międzyczasie pan Mirek dostał zapomogę z komisji socjalnej w kwocie 1,7 tys. zł.
Spółka zaproponowała w sierpniu panu Mirosławowi ugodę i kwotę 399 tys. 600 zł na dalszą rehabilitację przez 12 miesięcy. Zdaniem JSW pełnomocnik poszkodowanego nie wyraził zgody na ugodę i 19 sierpnia sąd zobowiązał spółkę do zapłaty po 33 tys. 200 zł miesięcznie na rzecz pana Mirosława, począwszy od czerwca.
Obecnie sąd w Gliwicach nadal rozpatruje sprawę o zadośćuczynienie. W przypadku pana Mirosława, przy tak rozległych obrażeniach wielonarządowych i kosztownej rehabilitacji, przysługująca mu kwota zadośćuczynienia może sięgać grubo powyżej miliona złotych.
Osiem rodzin górników z Pniówka uhonorowanych. Pamiątki dla dzieci bohaterów
Żona górnika: dopóki nie zobaczę ciała, wierzę, że mąż żyje
“Patrykowi niedawno urodziła się córeczka”. Górnik z Karwiny wspomina kolegę
/6
PAP, Dawid Markysz/Edytor
Mirosław Romańczuk przeżył piekło pod ziemią. Cudem uszedł z życiem. Po koszmarze musi walczyć o każdą złotówkę na leczenie.
/6
Dawid Markysz / Edytor
Mirosław Romańczuk dzięki Fundacji Podaruj Dobro ma zapewnione leczenie na wysokim poziomie.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







