Zgodnie z nowymi zasadami w diecie dzieci musi być więcej produktów roślinnych. Oznacza to, że bywają dni, w których uczniowie nie mają w ogóle wyboru, tylko muszą jeść dania z ciecierzycy, soczewicy czy warzyw. W części dni mogą zdecydować, co wybierają. Przez tydzień moich obserwacji w szkolnej stołówce byłam przerażona nie tylko tym, ile jedzenia ląduje w śmietniku, ale także tym, że dzieci wychodziły głodne, odstawiając do zwrotu pełne talerze. — Ostatnio wciąż muszę synowi szykować drugi obiad w domu, bo tego, co dostaje w szkole, nie chce jeść. Próbuje, ale mu nie smakuje. Nie da się zmusić, żeby jadł coś, co mu zupełnie nie leży. Na dodatek tracę pieniądze na opłacenie tych szkolnych obiadów. A nie jest to mała suma — mówi pani Martyna, mama 8-letniego Kuby z Poznania.
Czytaj też: Nowe zasady żywienia w szkołach. Kucharka: dzieci tego nie zjedzą
Zmiany w szkolnych stołówkach. Obserwowałam, jak (nie) jedzą dzieci
O ile zupy roślinne, choć mniej popularne od typowej pomidorówki czy rosołu, w miarę są przez uczniów jedzone, o tyle z drugimi daniami jest ogromny problem.
Jeżeli w danym dniu mamy alternatywę z mięsem, to 100 proc. jedzenia roślinnego trafia do kosza. Nikt o to nie pyta. I tak za każdym razem. A ja zrobić muszę
— opowiada w rozmowie z “Faktem” kucharka z poznańskiej szkoły podstawowej.
Może się wydawać, że lepiej jest, gdy uczniowie wyboru nie mają i w menu jest wyłącznie danie roślinne. Co mnie jednak zaskoczyło, sytuacja wtedy wygląda niespecjalnie lepiej. Myślałam, że głodne dzieci zjedzą np. kotlet z ciecierzycy. Ich reakcja jednak bardzo mnie zaskoczyła. Do kuchni wracały albo pełne talerze, albo takie, z których zjedzono ziemniaki, ewentualnie surówkę, ale kotlet zostawiano. Niemal każdy nadgryziony. Widać, że dzieci próbowały, chciały zjeść, ale nie dały rady.
Dieta miała być zdrowsza. Dzieci nie chcą jeść
Efekt będzie taki, że duża część obiadu będzie wyrzucana, a w rezultacie dzieci przestaną korzystać z pożywienia w stołówce. Myślę, że to raczej nietrafiony pomysł. Jeśli dzieci korzystały z posiłków i zjadały je w formie, w jakiej miały je na talerzach, ich dieta była odpowiednio zbilansowana
— mówiła nam pani Anna, kucharka jednej z poznańskich szkół pod koniec wakacji.
Niestety, wygląda na to, że jej przewidywania się sprawdziły. — Naprawdę szkoda tego jedzenia, które ląduje w koszu — mówi teraz.
W naszej szkole ostatnio wyrzuciliśmy dwa wiadra kotletów roślinnych. Dzieci nie chciały ich jeść
— mówi “Faktowi” pracownica szkoły w wielkopolskim Nowym Tomyślu.
Oczywiście zdarzają się wyjątki.
Moje dziecko chętnie je obiady w szkole. Ma możliwość wyboru między posiłkiem mięsnym a roślinnym i często decyduje się właśnie na dania bezmięsne, takie jak makaron z pomidorami czy ze szpinakiem. Nie wraca do domu głodne, dlatego cieszę się, że szkolne obiady mu odpowiadają. Im więcej warzyw, tym lepiej! W domu również dbamy o to, aby warzywa były częścią codziennych posiłków
— chwali mama 10-letniej uczennicy klasy czwartej jednej z poznańskich szkół.
Zapytaliśmy ministerstwa zdrowia i edukacji, czy rozważają zmianę nowych przepisów. Do momentu napisania tego artykułu, mimo oczekiwania, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Ostatni SMS zaginionej Emilii. Zaskakujące tłumaczenia męża
Tak zdrożał obiad w szkolnej stołówce. Rodzicom aż trudno uwierzyć
/8
Fakt.pl
Kotlet został praktycznie na każdym talerzu.
/8
Fakt.pl
Zupa roślinna też nie cieszy się wielkim powodzeniem.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







