Złapał za nóż i zaatakował pięć osób na terenie opactwa w Jarosławiu. Dwie z nich zostały ciężko ranne, jedna, ks. Stanisław (†67 l.), ataku nie przeżyła. Ihor M. wciąż nie został przesłuchany. Jak się okazuje, Ukrainiec był notowany na terenie Niemiec, a w Czechach został uznany za “osobę niepożądaną”.
Atak w klasztorze w Jarosławiu. Zginął ksiądz Stanisław. Stan rannych
Wracał z Niemiec na Ukrainę. Przekroczył przejście graniczne w Świecku (woj. lubuskie) i ruszył na kolejne – w Korczowej (woj. podkarpackie). Przejechał kilkaset kilometrów do przejścia z Ukrainą. Tam jednak pojawiły się problemy. Ihor M. nie miał ważnego OC. Z jakiegoś powodu nie zapłacił za brak ubezpieczenia. Jego auto, kilkuletnia Skoda Superb, trafiło na lawetę i zostało odholowane do Jarosławia. On ruszył również w tym samym kierunku.
Gdy napotkał problemy na granicy, zwrócił swe kroki do klasztoru w Jarosławiu. Tam Ukraińcy mogą liczyć na pomoc i wsparcie ze strony sióstr i księży. Tego czwartkowego poranka, 24 września, na terenie opactwa doszło do brutalnego ataku.
Ihor M. zaatakował kuchennym nożem pięć osób. Zginął ks. Stanisław. Cztery osoby zostały ranne. Dwaj mężczyźni odnieśli ciężkie obrażenia.
– Stan poszkodowanych się nie zmienił. Dwaj mężczyźni są w stanie ciężkim, ale stabilnym. Przebywają w szpitalu w Jarosławiu – informuje nas prok. Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Do placówki trafił również sam podejrzany. Ukrainiec, jak wyjaśnia nam prokurator, ma objawy choroby psychicznej “pod postacią ostrych wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych”. Mowa o stanie ostrej psychozy. Ze względu na jego stan zdrowia niemożliwe jest przeprowadzenie jakichkolwiek czynności procesowych. Decyzją jarosławskiego sądu 31-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Aresztowany przebywa na oddziale szpitalnym o wzmocnionym zabezpieczeniu. Jeśli jego stan zdrowia pozwoli, zostaną przeprowadzone z nim czynności procesowe. Jesteśmy w stałym kontakcie z biegłymi
– wyjaśnia prok. Bożena Harasz-Wołoszyn.
Ukrainiec ma wyznaczoną obrończynię. Jak się dowiadujemy, mecenas już uczestniczyła w posiedzeniu aresztowym. Trwają przesłuchania świadków.
Śledczy czekają na wyniki badań krwi 31-latka. Sprawdzane jest to, czy Ihor M. w momencie ataku był trzeźwy. Jak tłumaczy nam prokurator z przemyskiej prokuratury, badania są przeprowadzane w certyfikowanym laboratorium i wiąże się to z dłuższym czasem oczekiwania.
Kim jest Ihor M. Przeszłość Ukraińca
Kim jest Ihor M. i dlaczego zaatakował niewinnych ludzi? Na to pytanie będą musieli odpowiedzieć śledczy. Już wiadomo, że mężczyzna był notowany na terenie Europy. Ostatni incydent dotyczy sprawy sprzed miesiąca.
31-latek, jak potwierdza nam prok. Bożena Harasz-Wołoszyn, ma polski PESEL. Choć został mu nadany, to nie przebywał na terenie kraju. Nie był też karany w Polsce.
Mężczyzna miał niemiecką kartę pobytu. Wiemy, że był notowany w Niemczech za niestosowanie się do poleceń policji, stawianie oporu. Takie szczątkowe informacje udało się nam potwierdzić
– zaznacza przemyska prokurator.
Ukrainiec był notowany w Niemczech na miesiąc przed atakiem w Jarosławiu. To niejedyne informacje, jakie udało się nam potwierdzić. Ihor M. miał także na swoim koncie incydent z Czech, jeszcze sprzed wybuchu wojny w Ukrainie.
Mamy informację o wpisie administracyjnym dotyczącym nielegalnego przekroczenia granicy w 2022 r. Mężczyzna został uznany przez czeskie służby za osobę niepożądaną
– tłumaczy nasza rozmówczyni.
Ihor M. otrzymał notę “niepożądanego” w Czechach i został stamtąd wydalony. Potem, przez inne państwa, trafił do Niemiec.
Dlaczego chciał wrócić do Ukrainy? Tego nie wiadomo.
Atak w Jarosławiu. Ihor M. zadał księdzu osiem ciosów. “Cios przeszywający”
(Źródło: Fakt.pl)
/9
Dominika Prokuska / Gazeta Jarosławska, X
Brutalny atak w klasztorze w Jarosławiu.
/9
Tomasz Strzębała / Gazeta Jarosławska
Służby na miejscu ataku w Jarosławiu.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







