Home International Prokurator o szczegółach tragedii na A1. Zażądał maksymalnej kary. “Zaczął przegrywać”. Ojciec...

Prokurator o szczegółach tragedii na A1. Zażądał maksymalnej kary. “Zaczął przegrywać”. Ojciec Majtczaka wyszedł z sali

0
2

— Sebastian Majtczak wjechał z węzłem numer 22 Łódź. Skupił się na autostradzie, zajął lewy pas i wbił pedał gazu w podłogę, rozpoczynając w ten sposób rosyjską ruletkę z życiem innych uczestników ruchu — prokurator Aleksander Duda opisywał okoliczności tragicznego wypadku, do którego doszło 16 września 2023 r. Dla mijanych kierowców obraz auta Matczaka był rozmazany. Średnio pędził ok. 310 km na godz. — Pędząc lewym pasem i agresywnie mrugając światłami drogowymi, oskarżony żądał natychmiastowego usunięcia się z jego trasy od każdego, kto był na drodze — mówił.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Były proboszcz oskarżony o brutalne zabójstwo. W sądzie będzie sensacja

Prokurator opowiedział o wstrząsających szczegółach wypadku na A1

Tą samą drogą jechała Kia. Z wakacji nad morzem wracała nią trzyosobowa rodzina — Martyna, Patryk i ich pięcioletni synek Oliwier. BMW Majtczaka zbliżało się do nich z zawrotną prędkością. — Oskarżony w ciągu jednej sekundy pokonywał długość boiska piłkarskiego. Jeden ze świadków opisywał później, że ryk silnika brzmiał jak nisko lecący samolot — podkreślał prokurator Duda. — Nic dziwnego można powiedzieć, bo silnik wykonywał ponad pięć tysięcy siedemset obrotów na minutę. I w takich warunkach, w starciu z bezwzględnymi prawami fizyki, Sebastian Majchrzak zaczął tracić kontrolę. Zaczął przegrywać. Niewidzialna siła odśrodkowa wynosiła jego BMW z lewego pasa wprost na pas środkowy — opisywał.

Jak twierdzi prokurator, jeszcze pięć sekund przed tragedią Sebastian Majtczak wciskał pedał gazu do samej podłogi. Dopiero na chwilę przed tragedią zaczął desperacko szukać ratunku. — Szarpnął kierownicą w lewo, a następnie desperacko wcisnął hamulec i pogłębiał skręt kierownicy w lewo. W momencie zderzenia, kąt skrętu kierownicy wynosił niemal 90 stopni w lewo. Wszystko to jednak na próżno — mówił.

Prokurator chce maksymalnej kary dla Majtczaka

Majtczakowi nie udało się uniknąć tragedii. — W ostatniej chwili Patryk próbował jeszcze uciec ze środkowego pasa. BMW pędzące w chwili uderzenia z prędkością nie mniejszą niż 253 km na godz. wbiło się z potwornym impetem w lewy tył Kii — dodał prokurator. Auto trzyosobowej rodziny stanęło w płomieniach.

— Wewnątrz niego rozegrał się horror, którego ostatecznie nikt nie przeżył. Siedząca z tyłu Martyna została dociśnięta do fotela swojego męża. Patryk z kolei runął na kierownicę. Siłę uderzenia obrazuje to, że podczas późniejszej sekcji zwłok w jego klatce piersiowej w okolicy mostka znaleziono wbity zwęglony przedmiot przypominający fragment wewnętrznego lusterka

— dodał prokurator.

Wygłaszając mowę końcową, prokurator przywołał potworne okoliczności śmierci rodziny. — Martyna żyła do samego końca. Próbowała własnym ciałem osłonić swojego synka przed niszczycielskim żarem. Kiedy na miejsce dotarły pierwsze zastępy straży pożarnej, sytuacja była krytyczna. Temperatura wokół wraku osiągnęła tak ekstremalne wartości, że tworzywa sztuczne i aluminium topiły się w oczach. Strażacy, by w ogóle zbliżyć się do ognia, musieli założyć specjalistyczne kombinezony termiczne — relacjonował ustalenia śledczych. — Wokół wraku na powierzchni kilkudziesięciu metrów leżały porozrzucane prywatne rzeczy wracającej z wakacji rodziny — dodał.

Majtczakowi grozi 8 lat więzienia

Majtczak wyszedł z tej potwornej kraksy obronną ręką. — Zaledwie dwie minuty po zderzeniu wykonał pierwsze połączenie. Zadzwonił do żony. Z tego, co chwilę później jego telefon rejestrował, wykonywał już gorączkowe połączenia do ojca. — Przez długie godziny — mówił prokurator. Po wypadku 34-latek wyjechał z kraju. Przez wiele miesięcy ukrywał się w Dubaju. — Człowiek, który przez lata uznawał, że ograniczenia prędkości nie muszą obowiązywać, po tragedii zaczął się zachowywać tak, jakby nie obowiązywały go również reguły odpowiedzialności za swoje czyny — ciągnął swoją poruszającą przemowę prokurator.

Prokuratura zarzuciła Sebastianowi Majtczakowi spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

— Nigdy na tej sali nie padło szczere słowo przepraszam. Wystarczy skrucha. Tutaj nie mamy do czynienia ze zrozumieniem tego, co się stało. Mamy do czynienia z uporczywym sporem prowadzonym przeciwko rzeczywistości, wbrew dowodom jednoznacznie potwierdzającym winę oskarżonego

— podkreślił prokurator Duda. — Przez całe życie przyzwyczaił się do przekonania, że jest lepszy od innych — dodał.

Prokurator zażądał dla Sebastiana Majtczaka maksymalnej kary przewidzianej w polskim prawie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, czyli ośmiu lat więzienia. O przedterminowe zwolnienie 34-latek mógłby się ubiegać dopiero po odbyciu 3/4 kary. Miałby również zapłacić 500 tys. zł rodzicom ofiar oraz 200 tys. zł bratu. Po wygłoszeniu mowy prokuratora, ojciec Sebastiana Majtczaka wyszedł z sali.

Mąż zaginionej Emilii spędził kilka godzin na komendzie. “Było badanie”

/15

Rafał Klimkiewicz/Edytor

Prokurator zażądał maksymalnej kary dla Majtczaka.

/15

Rafał Klimkiewicz / Edytor

Majtczak podczas rozprawy w sądzie w Piotrkowie Trybunalskim.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl