Jeszcze w ubiegłym roku pracownicy obiektu początkowo traktowali kolejne przypadki jako nieszczęśliwe zdarzenia. Z czasem, po analizie nagrań i powtarzalności sytuacji, zaczęli podejrzewać, że zanieczyszczanie wody było celowe.
Problemy z fekaliami na basenie w Opolu. MOSiR: to nie były przypadkowe zdarzenia
Do incydentów dochodziło w niecce rekreacyjnej pływalni Wodna Nuta. Za każdym razem pracownicy musieli natychmiast wyłączyć ją z użytkowania i rozpocząć kosztowną procedurę sanitarną.
To on ma stać za obrzydliwym atakiem w Gdyni. Pilny apel policji
— W ubiegłym roku mieliśmy kilka takich incydentów. Analizowaliśmy każdą sytuację bardzo dokładnie i sprawdzaliśmy zapis monitoringu. Doszliśmy do wniosku, że nie były to przypadki, ale działania celowe — przekazała Aleksandra Raś, rzeczniczka MOSiR Opole.
Według ustaleń zarządcy obiektu za powtarzającym się zanieczyszczaniem miał stać dorosły mężczyzna korzystający ze strefy rekreacyjnej.
Opolski basen miał poważny problem. Monitoring objął strefę rekreacyjną
Przełomem okazało się rozszerzenie systemu kamer. Wcześniej monitoring nie obejmował w takim zakresie miejsca, w którym dochodziło do incydentów.
— Rozszerzyliśmy monitoring właśnie na tę strefę. Od momentu, gdy zaczęliśmy wdrażać to rozwiązanie, takie sytuacje przestały się zdarzać — powiedziała Aleksandra Raś.
Wandal rozlał kwas w sali zabaw. Dzieci nie wrócą tam przed końcem miesiąca
Przedstawicielka MOSiR podkreśliła, że wszystko wskazuje na to, iż już sama świadomość obecności kamer skutecznie odstraszyła osobę odpowiedzialną za wcześniejsze zdarzenia.
Jeden incydent oznaczał 15 tys. zł kosztów dla opolskiego basenu
Każde zanieczyszczenie niecki fekaliami uruchamiało pełną procedurę sanitarną. Pracownicy nie mogli po prostu usunąć zanieczyszczenia i ponownie otworzyć basenu.
Konieczne było m.in.:
- całkowite opróżnienie niecki,
- ponowne napełnienie jej wodą,
- przeprowadzenie szokowego chlorowania,
- podgrzanie wody do odpowiedniej temperatury,
- ponowne dopuszczenie niecki do użytkowania.
“Brak nam słów na takie świństwo”. Obrzydliwy atak na bawialnię w Gdyni
Według wyliczeń MOSiR sama procedura kosztowała około 15 tys. zł. Do tego dochodziły straty wynikające z kilkudniowego zamknięcia części basenu i braku wpływów ze sprzedaży biletów. Po rozszerzeniu monitoringu podobne incydenty przestały się powtarzać. MOSiR uważa więc, że podjęte działania przyniosły oczekiwany efekt.
Źródło: nto.pl
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









