Psychopatyczny zabójca — taką opinię wystawili mu psychiatrzy. Sąsiedzi i znajomi znali natomiast Henryka Morusia jako porządnego męża i troskliwego ojca. Wychował się w rodzinie robotniczej. Gdy był dzieckiem, niczego mu nie brakowało. Jedynie w szkole nie szło mu najlepiej. Nie był zbyt bystry. Musiał powtarzać klasy. Został murarzem. Ożenił się w wieku 20 lat i doczekał się trzech synów. Narzekał wprawdzie, że jako murarz niewiele zarabia, ale to wydawało się jedynym zmartwieniem. Swoją prawdziwą twarz ukrywał bardzo dobrze i bardzo długo. Okazał się potworem pozbawionym uczuć, mordującym niewinnych. Z zimną krwią zabił siedem osób i był jednym z najgroźniejszych seryjnych zabójców w Polsce.
Zwróciła mu uwagę, wyciągnął nóż. 37-letnia Daria zginęła od ciosów. “Wierzyć się nie chce”
Seryjny zabójca z Sulejowa zamordował siedem osób
Pierwszą ofiarą Morusia była żona kolegi. Był 22 marca 1986 r. Zabójca zakradł się do ich domu we Włodzimierzowie (woj. łódzkie). Tak naprawdę przyszedł do kolegi. Chciał się na nim zemścić, bo ten doniósł na niego szefowi. Ponieważ nie było go w domu, wykonał wyrok na bezbronnej kobiecie. Wszedł do kuchni, w której krzątała się Teresa G. W ręce miał pistolet. Kobieta padła na kolana i błagała o życie. Zabójca był niewzruszony. Strzelił do niej dwa razy, a później ukradł kilka wartościowych rzeczy. Później przyznał się, że broń znalazł kiedyś przypadkowo w szopie swojego ojca.
Po pierwszym zabójstwie życiu Morusia zapanowała długa, sześcioletnia przerwa. W tym czasie stracił pracę i przeszedł na rentę. W domu się nie przelewało. Przez cały ten czas nikt go nie połączył z zabójstwem Teresy G. Być może zachęciła go bezkarność albo brak pieniędzy, a może po prostu chciał znów zabić. W styczniu 1992 r. napadł z pistoletem na sklep w Piotrkowie Trybunalskim. Zamordował pracującą w nim Danutę K. Zabrał pieniądze z kasy, ale nie zorientował się, że ekspedientka ma przy sobie sporą gotówkę. Dwa dni później zamordował i okradł właściciela kantoru w Koluszkach.
Henryk Moruś był jednym z najgrośniejszych przestępców w Polsce
Później znów nastała cisza. Tym razem trwała zdecydowanie krócej. Bestia zaatakowała kolejny raz już po pięciu miesiącach. Moruś włamał się do domu małżeństwa w Sulejowie i zamordował śpiących kobietę w ciąży oraz jej męża. Ich również okradł. W tym samym roku zamordował jeszcze dwóch mężczyzn. W historii zapisał się jako jeden z najgroźniejszych i najbardziej bezwzględnych przestępców w Polsce. Wpadł podczas zwykłej kradzieży. Połączono go z wcześniej dokonanymi zbrodniami dzięki odciskom palców. Śledczym tłumaczył, że napadał i zabijał dla pieniędzy. Psychiatrzy, którzy go badali, stwierdzili, że ma osobowość psychopatyczną, ale powątpiewali, czy do morderstw popchnął go jedynie motyw rabunkowy. Podejrzewano, że zabijanie po prostu sprawiało mu przyjemność.
Przed sądem Henryk Moruś zachowywał się w szokujący sposób. Niepozorny, niewysoki, łysiejący 50-letni wówczas zabójca był wulgarny, prowokujący, a gdy obnażył się przed sędzią, doprowadził go do zawału. Nie okazywał żadnej skruchy ani żalu. Stwarzał wrażenie osoby niepoczytalnej, ale biegli psychiatrzy z całkowitą pewnością stwierdzili, że tak nie jest. Nie okazywał żadnych uczuć, tak jakby zbrodnie, których był sprawcą, w ogóle go nie dotyczyły.
Ostatnia orzeczona w Polsce kara śmierci
Sąd w Piotrkowie Trybunalskim w 1993 r. skazał Morusia na karę śmierci. Wyrok został uchylony z powodów proceduralnych, ale w 1995 r. znów skazano go na karę śmierci. To był ostatni orzeczony w Polsce wyrok śmierci. Przed powieszeniem uchroniło seryjnego zabójcę tylko to, że wówczas w Polsce obowiązywało moratorium na karę śmierci. Wprowadzono je oficjalnie 12 lipca 1995 r. Wyrok Henryka Morusia zamieniono na dożywocie. Siedział w siedmioosobowej celi w zakładzie karnym w Wołowie (woj. dolnośląskie).
Po 16 latach odsiadki w 2008 r. Moruś napisał do prezydenta Lecha Kaczyńskiego z wnioskiem o ułaskawienie. Twierdził, że kara i więzienie zmieniły go, że przystąpił do Świadków Jehowy i chce z nimi spędzić resztę swojego życia. Prezydent nie zdecydował się na ułaskawienie bezwzględnego zabójcy. Henryk Moruś zmarł w 2013 r. w szpitalu zakładu karnego w Czarnem (woj. zachodniopomorskie). Rodzina nie utrzymywała z nim kontaktu. Nikt nie zgłosił się po odbiór ciała. Został pochowany przez zakład karny na cmentarzu komunalnym w Człuchowie.
/7
East News, You Tube
Henryk Moruś zabił z zimną krwią siedem osób.
/7
Cezary Pecold/CAF / PAP
Seryjny zabójca był ostatnią osobą skazaną w Polsce na karę śmierci.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









