To był wyjątkowo ciepły wiosenny dzień. 21 kwietnia 1988 r. ok. godz. 17.30 strażnicy wyprowadzili z celi Andrzeja Czabańskiego. Nie wiedział, że prowadzą go na stracenie. W więzieniu siedział od dwóch lat. Wprowadzili go do przestronnej celi w więzieniu Montelupich w Krakowie. Tam urzędnik odczytał mu informację o tym, że zasądzona kara śmierci zostanie wykonana. Czabański poprosił o papierosa. Był jeszcze spokojny. Chwilę później zaczął się wyrywać, kopać i krzyczeć. Kat w białych rękawiczkach zawiązał mu czarną opaskę na oczach, zaprowadził do zapadni, założył pętlę na szyję. Po chwili zapadnia się otworzyła. Więzień zawisł. 29-letni wówczas taksówkarz był ostatnim straconym w Polsce.
270 km na godz. i tragiczny finał. Śledczy ujawniają: jest nagranie ze środka
Zamordował sąsiadkę i próbował zabić jej córki
Zgodnie z procedurą obecny na miejscu lekarz orzekł zgon. Ciało zostało złożone w trumnie, a kat rzucił na zwłoki swoje białe rękawiczki. Matka Czabańskiego do ostatniej chwili walczyła o wstrzymanie kary śmierci. Żona taksówkarza nigdy nie mogła uwierzyć, że wcześniej kochający mąż i ojciec mógł okazać się gwałcicielem i brutalnym zabójcą.
Andrzej Czabański mieszkał na spokojnym tarnowskim osiedlu z żoną i dzieckiem. 11 czerwca 1984 r. zawiózł ciężarną żonę na porodówkę. Później pił z kolegami alkohol. Po nim nabrał ochoty na seks. Swoje kroki skierował do sąsiadki mieszkającej kilka klatek dalej. Znał ją od dawna. 16 lat starsza kobieta od zawsze mu się podobała. Ale ona nie była nim zainteresowana. Miała męża, który pracował za granicą i dwie nastoletnie córki.
Taksówkarz z Tarnowa zgwałcił i brutalnie zamordował 41-latkę
25-letni wówczas Czabański wywabił ją z mieszkania pod pretekstem telefonu od męża zza granicy. Kobieta wsiadła z nim do zaparkowanego pod blokiem malucha i pojechali na pocztę. Tam nikt nic nie wiedział o połączeniu do niej. Wtedy Czabański zaproponował jej, że pojadą do jego kolegi pracującego w Urzędzie Telekomunikacyjnym, aby wyjaśnić sytuację. 41-latka nie spodziewała się zapewne, że sąsiad mógłby jej zrobić krzywdę.
Kiedy wyjechali za miasto, Czabański zaproponował kobiecie seks. Odmówiła. Zgwałcił ją, zaczął dusić, a gdy próbowała uciekać, dogonił ją i roztrzaskał głowę lewarkiem. Ciało zawlókł w zboże i tam zostawił razem z narzędziem zbrodni. Wiedział, że jest dwóch świadków tego, że to z nim kobieta wyszła z mieszkania. Wrócił więc na miejsce i zapukał do drzwi. Otworzyła 18-letnia córka kobiety. W mieszkaniu była jeszcze jej 13-letnia siostra. Czabański usiłował je zabić, żeby pozbyć się świadków. Dziewczyny swoimi krzykami zaalarmowały sąsiadów. 25-latek uciekł z mieszkania przez okno.
Atak w szkole w Ostrołęce. Ponura przeszłość ojca Jakuba Z.
Andrzej Czabański był ostatnią osobą, na której wykonano w Polsce karę śmierci
Tej samej nocy, gdy Czabański zamordował sąsiadkę, jego żona urodziła córkę. On sam po zabójstwie i usiłowaniu zabójstwa dwóch kolejnych osób pojechał do swojej babci. Córki zamordowanej znały Czabańskiego, więc już następnego dnia został zatrzymany. Przyznał się do winy, ale nie okazywał skruchy ani żalu. Podczas procesu prosił o dodatkową ochronę, bo bał się, że mąż jego ofiary będzie chciał się zemścić. W więzieniu też prosił o dodatkową ochronę, bo bał się współosadzonych. Nigdy nie przeprosił rodziny swojej ofiary.
Andrzejowi Czabańskiemu zabrakło zaledwie kilku miesięcy, żeby jego kara śmierci została zamieniona na 25 lat więzienia. Choć oficjalnie moratorium na karę śmierci wprowadzono w Polsce w 1995 r., to w praktyce nie wykonywano jej już od 1998 r. Jego bliscy robili wszystko, żeby wykonanie kary opóźnić. On również miał taką nadzieję. Do ostatniej chwili nie wiedział, że idzie na stracenie.
Gdy zwróciła mu uwagę, wyciągnął nóż. 37-letnia woźna zginęła od ciosów nożem
/1
Deprecated_Jacek Marczewski / AGENCJA Wyborcza .pl
Andrzej Czabański był ostatnią osobą w Polsce, na krórej wykonano karę śmierci.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









