Home International Co wydarzy się w poniedziałek w szkołach? Ekspert zwraca uwagę na ważny...

Co wydarzy się w poniedziałek w szkołach? Ekspert zwraca uwagę na ważny szczegół

0
2

— To placebo przyczyniło się do uspokojenia społecznego — ocenia. Jednocześnie ostrzega, że podobne zdarzenia mogą być powiązane ze zjawiskiem psychologicznym, które wymaga szczególnej ostrożności w sposobie informowania o przemocy.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Radiowozy pod szkołami uspokoiły rodziców. Ekspert wskazuje na drugą stronę działań

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Obecność policji w pobliżu szkół stała się dla wielu rodziców ważnym sygnałem, że służby reagują na niepokojące wydarzenia. Widok radiowozu przed placówką może zmniejszać poczucie zagrożenia, zwłaszcza gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o kolejnych incydentach z udziałem młodych ludzi. Dariusz Loranty podkreśla jednak, że społeczny odbiór tych działań należy oddzielić od oceny ich skuteczności oraz zgodności z prawem.

— Działania policji oceniam dwuaspektowo. Z jednej strony jako rodzic i człowiek żyjący w społeczeństwie oceniam pozytywnie, bo wielu ludzi, widząc policję w pobliżu szkół, doznało zjawiska uspokojenia — mówi w rozmowie z “Faktem” ekspert.

Jak dodaje, decyzje o skierowaniu funkcjonariuszy w okolice placówek przyniosły efekt psychologiczny. Rodzice zobaczyli, że służby są obecne, a państwo podejmuje działania. Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy potencjalny incydent został wyeliminowany.

Loranty zwraca również uwagę na praktyczne ograniczenia takich operacji. Policja mierzy się z brakami kadrowymi, a liczba funkcjonariuszy nie pozwala na stałe zabezpieczenie każdej szkoły. W jego ocenie zapowiedzi nieprzerwanej obecności radiowozów przy wszystkich placówkach rodzą więc pytanie o realne możliwości ich realizacji.

— Czy policjant jest w każdej szkole, w każdej klasie? Nie — zauważa były funkcjonariusz.

Zatrzymania nieletnich i noże w plecakach a przepisy prawa

Znacznie większe wątpliwości eksperta budzi sposób przeprowadzania niektórych interwencji. Dariusz Loranty przekonuje, że działania wobec nieletnich wymagają szczególnej ostrożności, a ich podstawą nie może być wyłącznie presja społeczna ani chęć pokazania zdecydowanej reakcji służb.

— Jako doświadczony policjant, mający doświadczenie w tego typu działaniach, wiem, że często się zatrzymuje tak zwanych jeńców na pokaz, żeby się wykazać przełożonym. Policjanci świetnie odczytują, czego przełożony od nich chce — ocenia.

Ekspert zaznacza, że zatrzymanie osoby nieletniej nie jest tym samym co zatrzymanie osoby dorosłej. W przypadku młodych osób znaczenie mają szczególne przepisy i procedury, a dalsze decyzje zależą od okoliczności konkretnej sprawy.

Wątpliwości pojawiają się również wtedy, gdy powodem interwencji jest znalezienie noża w plecaku ucznia. Samo posiadanie noża nie jest w Polsce co do zasady przestępstwem ani czynem zabronionym. Od tej zasady mogą jednak istnieć wyjątki wynikające z konkretnych przepisów, okoliczności zdarzenia czy miejsca, w którym przedmiot jest posiadany.

— Posiadanie noża w plecaku w Polsce nie jest czynem zabronionym — podkreśla Loranty.

Nie oznacza to, że każda sytuacja związana z takim przedmiotem jest niegroźna albo że policja nie może podjąć interwencji. Znaczenie mają między innymi zachowanie ucznia, ewentualne groźby, zamiar użycia noża oraz pozostałe okoliczności. Sam fakt znalezienia ostrza nie przesądza jednak automatycznie o popełnieniu czynu zabronionego.

Loranty uważa, że część zatrzymań może mieć przede wszystkim wymiar wizerunkowy. — To jest bardzo PR-owe, ponieważ posiadanie noża nie jest czynem zabronionym, tylko na imprezach masowych — mówi, odnosząc się do działań wobec młodzieży.

Jego oceny dotyczące legalności konkretnych interwencji wymagają jednak odniesienia do dokumentacji poszczególnych spraw. Bez znajomości ich szczegółów nie można przesądzić, że wszystkie działania policji były niezgodne z prawem.

Efekt Wertera i ataki w szkołach. Ekspert ostrzega przed naśladownictwem

Zdaniem Lorantego niepokojących zdarzeń w polskich szkołach nie należy rozpatrywać wyłącznie jako odrębnych incydentów. Ekspert wskazuje na mechanizm naśladownictwa, znany z psychologii, który może mieć znaczenie również w przypadku przemocy.

— Nie ma cienia wątpliwości, że te zdarzenia, które miały miejsce w Polsce, są wynikiem pewnego zjawiska znanego w psychologii: naśladownictwa. Możemy to określić czymś, co nazywa się efektem Wertera — stwierdza.

Efekt Wertera to pojęcie odnoszące się przede wszystkim do wzrostu ryzyka zachowań samobójczych pod wpływem nagłośnionych przypadków samobójstw. W szerszej dyskusji o naśladownictwie zwraca się także uwagę na to, jak przekazy medialne mogą wpływać na osoby podatne na określone zachowania. Nie należy jednak automatycznie utożsamiać każdego aktu przemocy z tym konkretnym mechanizmem.

Loranty zaznacza, że nie chodzi o całą młodzież, lecz o osoby szczególnie podatne, które wcześniej mogły rozważać podobne działania.

— Takie naśladownictwo nie dotyczy wszystkich dzieci, całej młodzieży, tylko osób zaburzonych, które miały kiedyś podobny plan — mówi ekspert.

To ważne rozróżnienie w kontekście społecznego niepokoju. Pojedyncze zdarzenia nie powinny prowadzić do stygmatyzowania uczniów ani budowania przekonania, że zagrożenie dotyczy każdego młodego człowieka. Jednocześnie eksperci zwracają uwagę na potrzebę odpowiedzialnego informowania o przemocy, bez epatowania szczegółami, które mogłyby sprzyjać naśladownictwu.

Kolejnym problemem, na który wskazuje Loranty, jest sposób zdobywania informacji przez młodych ludzi. Jego zdaniem część nastolatków nie korzysta regularnie z gazet czy telewizyjnych serwisów informacyjnych. Większe znaczenie mają dla nich fora internetowe, gry oraz zamknięte społeczności online.

W takich środowiskach informacje mogą krążyć poza głównym obiegiem medialnym. Młodzi ludzie tworzą własne bańki informacyjne, w których przekazy, emocje i wzorce zachowań bywają wzmacniane przez innych użytkowników. Zjawisko to utrudnia rodzicom i nauczycielom zrozumienie, jakie treści faktycznie docierają do uczniów.

Ekspert podkreśla, że naśladownictwo może rozprzestrzeniać się właśnie w takich zamkniętych grupach, a niekoniecznie za pośrednictwem ogólnodostępnych wiadomości. To argument za uważniejszym przyglądaniem się internetowemu otoczeniu młodzieży, ale również za unikaniem uproszczeń. Samo korzystanie z gier czy forów nie oznacza, że młody człowiek stanowi zagrożenie.

Istotne pozostają rozmowa z dzieckiem, reagowanie na konkretne sygnały ostrzegawcze oraz współpraca rodziców, szkół i specjalistów. Bezpieczeństwa nie da się bowiem zbudować wyłącznie przez obecność radiowozu przed budynkiem.

Co wydarzy się w poniedziałek? Były policjant uspokaja rodziców

Zapytany o to, czego można spodziewać się w poniedziałek, ekspert podkreśla, że nie należy ulegać zbiorowemu strachowi. Sam, jak relacjonuje, wysłał w piątek swojego 15-letniego syna do szkoły bez obaw.

— Nie mogę ulegać — mówi, wyjaśniając swoje podejście jako rodzica.

Loranty uważa, że zdecydowane działania policji przyniosły przede wszystkim uspokojenie społeczne. Zastrzega jednocześnie, że nie można traktować obecności funkcjonariuszy jako gwarancji, że do żadnego niebezpiecznego zdarzenia nie dojdzie.

W jego ocenie najważniejsze jest zachowanie proporcji: reagowanie na realne zagrożenia, przestrzeganie prawa podczas interwencji oraz unikanie podsycania paniki. Równie istotna pozostaje świadomość, że problem naśladownictwa wymaga długofalowej pracy, a nie tylko doraźnych działań służb.

Wypowiedzi eksperta pokazują dwa oblicza obecnej sytuacji. Z jednej strony policyjne patrole mogą dawać rodzicom poczucie bezpieczeństwa i pokazywać, że służby nie pozostają bierne. Z drugiej strony skuteczna profilaktyka wymaga czegoś więcej niż widocznej obecności mundurowych: rzetelnej oceny zagrożeń, zgodnych z prawem interwencji oraz lepszego rozumienia środowisk, w których młodzi ludzie zdobywają informacje i wzajemnie na siebie oddziałują.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl