6 października, wracając z żoną od lekarza w Szczecinie, 67-letni pan Andrzej został śmiertelnie potrącony przez rozpędzone BMW. Jego żona trafiła do szpitala.
Sprawcą wypadku jest 43-letni Adrian K. Tuż przed tragedią nagranie z wnętrza auta pokazało licznik wskazujący na aż 270 km na godz. Pasażer BMW, 45-letni Marcin P., nie tylko nie powstrzymał kierowcy, ale jeszcze go podjudzał do szybszej jazdy.
Obaj mężczyźni po usłyszeniu prokuratorskich zarzutów zostali aresztowani. Grozi im nawet 20 lat więzienia.
Tragedia na S10. “Ratował innych, zginął przez szaleńca”
Rodzina pana Andrzeja jest zrozpaczona. — Mój brat pojechał z żoną do lekarza w Szczecinie i to stało się w drodze powrotnej — mówi Tadeusz, starszy brat ofiary.
— Nasz brat był fajnym człowiekiem, był bardzo rodzinny i znał w Drawsku dużo osób, zawsze był uśmiechnięty. Ciężko nam, teraz gdy go już nie ma — mówi przez łzy Zofia, siostra ofiary pirata drogowego.
— Ratował wariatów i od wariata zginął — wzdycha pan Zofia.
Żona pana Andrzeja została poinformowana o tragedii po kilku dniach
— Robiliśmy to, żeby jej nie martwić, ale teraz już wie — mówi brat ofiary.
Rodzina ofiary wypadku na S10 zaskoczona wiekiem sprawcy
Siostra pana Andrzeja nie kryje oburzenia. — Dziwię się tylko, że to nie był jakiś małolat, tylko dorosły facet. Co on ma w głowie? Sieczkę! Boję się jeszcze, że przez swoje pieniądze się z tego wywinie — dodaje.
Według rodziny ratownika nie ma żadnego wytłumaczenia dla tego, co zrobili Adrian K. i jego pasażer. — Dla nas to jest morderca. Powinien być sądzony jak morderca — mówi pani Zofia bez ogródek.
— To powinno być traktowanie jako morderstwo. Ktoś, kto na drodze publicznej jedzie z prędkością 270 km na godz., musi się liczyć z tym, że jeśli coś mu wyskoczy, to kogoś zabije. Dla mnie to jest morderca i tyle — mówi kobieta.
Przemysław Gryń/newspix.pl, Archiwum prywatne
Zofia i Tadeusz, starsze rodzeństwo 67-letniego Andrzeja z Drawska Pomorskiego, uważają, że Adrian K., który spowodował wypadek, w którym zginął ich brat, powinien odpowiadać jak za morderstwo.
Archiwum prywatne
Pan Andrzej przez 40 lat jako ratownik medyczny niósł pomoc innym ludziom.
Gryń Przemysław / newspix.pl
Adrian K. pędził BMW z prędkością 270 km na godz.
Gryń Przemysław / newspix.pl
Pani Zofia i pan Tadeusz, rodzeństwo ofiary wypadku, uważają, że jego sprawca powinien odpowiadać za jak za morderstwo.
Wypadek na drodze S10 pod Stargardem. Kierowca miał jechać 270 km/h
12 Brygada Zmechanizowana
Tyle zostało z Toyoty, którą kierował pan Andrzej, po tym, jak od tyłu uderzyło w nią BMW pędzące 270 km na godz.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





