Home International Polski lekarz zaginął w Kolumbii. Od miesięcy nie ma z nim kontaktu....

Polski lekarz zaginął w Kolumbii. Od miesięcy nie ma z nim kontaktu. “Nie wykluczamy uprowadzenia”

0
3

Witold Gilarski wyjechał do Kolumbii pod koniec lutego. Zapalony paralotniarz 1 marca wziął udział w wyścigu na dystansie 57 km na południe od Santa Fe de Antioquia. Wiadomo, że krótko po starcie musiał wylądować awaryjnie w środku dżungli. 28 godzin po zaginięciu nawiązał pierwszy i jedyny kontakt. Na kilkanaście sekund połączył się ze swoim przyjacielem przez telefon. O szczegółach tej rozmowy mówi Dawid Burzacki, szef zespołu detektywów prowadzących poszukiwania 70-latka.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: “Nie poddamy się!” Rodzina zaginionego lekarza walczy o dalsze poszukiwania

Zaginięcie Witolda Gilarskiego w Kolumbii

Z jego relacji wynika, że Gilarski zadzwonił 2 marca po południu. Miał poinformować, że nie uległ wypadkowi, ale wylądował w trudnym i niedostępnym terenie. Zapewniał, że wylądował bezpiecznie i nie odniósł obrażeń. Poinformował też, że zamierza schodzić w dół zbocza, poruszając się wzdłuż strumienia. Na prośbę przyjaciela miał przesłać swoją lokalizację. Do tego jednak nie doszło. Połączenie zostało przerwane, a kontakt z mężczyzną urwał się.

Jak podkreśla Dawid Burzacki, choć był to ostatni kontakt z Polakiem i rozmowa została nagle przerwana, jego telefon pozostawał aktywny i logował się do sieci jeszcze później.

Ostatni kontakt Polaka z przyjacielem. “Kluczowy element”

— To jeden z kluczowych elementów naszych ustaleń. Musimy wyraźnie rozróżnić ostatni kontakt człowieka od ostatniej zarejestrowanej aktywności jego telefonu. To dwie zupełnie różne rzeczy. Urządzenie może pozostawać aktywne również wtedy, gdy jego właściciel nie ma już nad nim kontroli. Dlatego tak istotne było dla nas ustalenie, z jakimi stacjami bazowymi łączył się telefon i co rzeczywiście możemy wywnioskować z tych danych — wyjaśnia “Faktowi” Dawid Burzacki, koordynator międzynarodowego zespołu detektywów.

— Za nami wiele tygodni bardzo intensywnej pracy i setki godzin analiz. Nie ograniczyliśmy się do materiałów, które wcześniej pojawiały się w tej sprawie. Postanowiliśmy ponownie przeanalizować dostępne dane telekomunikacyjne, teleinformatyczne — zweryfikować dotychczasowe ustalenia i skonfrontować je z informacjami pozyskanymi od naszych źródeł na terenie Kolumbii. Efektem jest wytypowanie obszaru, który w naszej ocenie może mieć kluczowe znaczenie dla dalszych poszukiwań. Udało nam się bardzo znacząco zawęzić teren działań — dodaje.

Analiza polskich detektywów doprowadziła do niepokojących wniosków — niewykluczone, że od początku poszukiwania Witolda Gilarskiego koncentrowały się na niewłaściwym obszarze, co mogło wynikać z błędnego określenia ostatniej lokalizacji telefonu.

Lekarza szukano na złym obszarze?

— W naszej ocenie wcześniejsze działania poszukiwawcze mogły koncentrować się na niewłaściwym terenie. Nie traktuję tego jako zarzutu wobec osób, które angażowały się w poszukiwania i lokalnych służb. Problem może wynikać z pierwotnej interpretacji danych lokalizacyjnych. My podeszliśmy do sprawy, od początku wykorzystując inne metody analityczne i nowoczesne programy analizy danych. Pracowaliśmy na danych udostępnionych rodzinie przez kolumbijskie służby. Wyniki wskazują na obszar, który naszym zdaniem wymaga bardzo dokładnego sprawdzenia. Nie oznacza to jednak, że znamy dokładne miejsce pobytu Witolda — podkreśla Dawid Burzacki.

Jak mówi nam detektyw, obecnie pod uwagę brane są różne hipotezy dotyczące tego, co się stało z polskim lekarzem. Jedną z nich jest ta, że Gilarski mógł paść ofiarą przestępstwa, w tym uprowadzenia. W części departamentu Antioquia funkcjonują nielegalne kopalnie złota oraz związane z nimi nieformalne skupiska ludności, z dala od głównych szlaków komunikacyjnych. Polscy detektywi sprawdzają, czy 70-latek został uprowadzony i jest przetrzymywany w odizolowanym miejscu. Zdaniem detektywa, istotny może być tu zawód wykonywany przez Polaka i jego cenne doświadczenie medyczne.

Polak mógł zostać uprowadzony?

— Nie ukrywam, że mamy kilka hipotez, które będziemy kolejno weryfikować metodą sprawdzania i eliminacji. Niestety jedna z nich zakłada możliwość uprowadzenia. Witold jest lekarzem. W określonych okolicznościach jego wiedza i umiejętności mogłyby być bardzo przydatne dla osób funkcjonujących w odizolowanych, nielegalnych osadach, na przykład w rejonach nielegalnego wydobycia złota. Nie twierdzę, że właśnie tak się wydarzyło. To jedna z wersji, którą musimy brać pod uwagę i spróbować zweryfikować. Ta wersja w naszym planie pracy ma bardzo wysoki priorytet — mówi Dawid Burzacki, szef zespołu poszukiwawczego.

Polscy detektywi biorą też pod uwagę, że w górach doszło do niebezpiecznego wypadku, o co w tak wymagającym terenie jest nietrudno. Dodatkowo Witold Gilarski w przeszłości wielokrotnie doznawał złamań nóg, co oznacza, że pomimo dużej odporności fizycznej i psychicznej poruszanie się na dłuższych dystansach może sprawiać mu trudność i powodować silny ból.

Detektywi nie wykluczają też możliwości świadomego zerwania kontaktu przez zaginionego z rodziną, choć ta wersja wydaje się bardzo mało prawdopodobna. W poszukiwaniach Witolda Gilarskiego w Kolumbii uczestniczą doświadczeni eksperci, w tym byli funkcjonariusze służb specjalnych i policji, a także byli operatorzy wojsk specjalnych. Równolegle do analizy materiałów telekomunikacyjnych polski zespół prowadzi rozpoznanie operacyjne wśród lokalnych mieszkańców i źródeł osobowych. Polscy detektywi poinformowali też polską ambasadę w Bogocie o swoich działaniach.

Rodzina wciąż ma nadzieję na odnalezienie Witolda Gilarskiego

Bliscy Witolda Gilarskiego wciąż mają nadzieję na szczęśliwy finał sprawy.

— Mimo upływu czasu wciąż mam nadzieję, że Witold żyje i szczęśliwie wróci do domu. Niepewność jest niezwykle trudna, ale nie możemy przestać wierzyć. Każdego dnia czekamy na wiadomość, która pozwoli nam dowiedzieć się, co się z nim wydarzyło. Z całego serca dziękuję wszystkim osobom, które zaangażowały się w poszukiwania, wspierają nas i nie pozwalają, aby sprawa Witolda została zapomniana. Dziękuję za każdą wiadomość, każde ciepłe słowo, modlitwę i okazane wsparcie. To dla naszej rodziny naprawdę bardzo wiele znaczy — mówi Elżbieta Gilarska, żona zaginionego. Apeluje też o przekazywanie każdej, nawet z pozoru najbardziej błahej informacji na temat jej męża.

Apel o pomoc w poszukiwaniach

Polski zespół poszukiwawczy apeluje do mieszkańców Kolumbii, turystów, pilotów paralotniowych oraz wszystkich osób, które mogły przebywać w rejonie Santa Fe de Antioquia, o zwrócenie uwagi na osoby podobne do Witolda Gilarskiego. 70-latek ma ok. 179 cm wzrostu, waży ok. 90 kg, ma włosy blond z siwizną i niebieskie oczy. Nosi okulary. W chwili zaginięcia miał na sobie czarne ubrania i prawdopodobnie buty trekkingowe. Szczególnie charakterystyczny jest jednak sposób jego chodzenia. Gilarski od wielu lat utyka w związku z przebytymi urazami kończyn dolnych. Co istotne, w kontaktach z osobami hiszpańskojęzycznymi Polak często przedstawiał się jako “Victor”.

Mężczyzna miał także przy sobie specjalistyczny sprzęt paralotniowy z charakterystycznym skrzydłem w kolorze ciemnoszarym, białym i fioletowo-bordowym.

“Nie zawsze można liczyć na szybkie odpowiedzi”

Polski zespół poszukiwawczy zwraca się z apelem do wszystkich osób, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje dotyczące losów Witolda Gilarskiego. Szczególnie cenne mogą okazać się relacje mieszkańców departamentu Antioquia, osób przebywających w okolicach Santa Fe de Antioquia, uczestników wydarzeń paralotniowych oraz osób, które zauważyły charakterystyczną paralotnię lub spotkały mężczyznę odpowiadającego rysopisowi. Informacje można przekazywać również anonimowo na adres e-mail: infozaginieni@gmail.com.

— Pracowaliśmy w różnych częściach świata, również tam, gdzie działalność grup przestępczych i poziom zagrożenia znacząco utrudniały prowadzenie jakichkolwiek czynności. Wiemy, że w takich sprawach nie zawsze można liczyć na szybkie odpowiedzi. Czasami jeden szczegół, jedna rozmowa lub pozornie nieistotna informacja potrafią całkowicie zmienić kierunek śledztwa. Nie wiem, co zastaniemy na końcu tej drogi, ale wiem, że wykorzystamy nasze doświadczenie i wszystkie dostępne możliwości, aby ustalić prawdę o zaginięciu Witolda Gilarskiego — zapewnia Dawid Burzacki.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl