We wtorkowy poranek, 13 października, w mieszkaniu przy ul. Jagiełły w Kielcach znaleziono cztery ciała: małżonków i ich dwóch nastoletni synów. Według śledczych to najpewniej Andrzej K. miał odebrać życie żonie Monice oraz dzieciom, a potem targnąć się na własne. Dokładne okoliczności rodzinnej tragedii wciąż są badane.
Pogrzeb rodziny z Kielc. Duchowny nie krył emocji
W sobotę, 17 października, w Mniowie, odbył się pogrzeb rodziny z Kielc. Do kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika przyszły tłumy. Świątynia utonęła w kwiatach. Już podczas mszy żałobnikom trudno było ukryć emocje. Duchowny mówił o ogromie tragedii i pytaniach, na które bliscy mogą nigdy nie znaleźć odpowiedzi.
Żegnamy dziś tych, do których śmierć przyszła w sposób tragiczny i niewyobrażalnie bolesny: Rafała i Marcina i ich rodziców. Serce się kurczy i pytamy: dlaczego? Przecież ci młodzi chłopcy mieli swoje plany na życie, pasje i ideały, marzenia. I nagle cisza. To jedno z tych kazań, które tak trudno mówić i które pewnie nie powinno być kazaniem. Raczej modlitwą, milczeniem, westchnieniem, płaczem
– mówił proboszcz parafii w Mniowie.
Kapłan zwrócił się także bezpośrednio do rodziny i przyjaciół zmarłych. Nie próbował przekonywać ich, że ból szybko minie.
– Nie powiem: będzie dobrze, bo nie będzie. Będzie inaczej – powiedział. Duchowny zaapelował jednocześnie, by po tak niewyobrażalnym dramacie nie szukać pochopnych odpowiedzi. Czy można było temu zapobiec? Czy można było zrobić coś więcej? Jak mówił, nie należy próbować teraz odpowiadać na pytania, na które nie znamy odpowiedzi.
Ostatnie pożegnanie rodziny z Kielc. Wzruszające słowa pożegnania od kolegów
Po mszy chłopców żegnali koledzy i koleżanki, którzy jeszcze niedawno widywali ich na szkolnym korytarzu, siedzieli z nimi w ławce i snuli plany.
– Żadne słowa nie są w stanie wyrazić tego, co czujemy. Ogromny ból wrył się głęboko w nasze serca. Tak trudno uwierzyć, że Ciebie już nie ma. Że nie zobaczymy Cię na szkolnym korytarzu, nie usłyszymy Twojego ciepłego głosu. Tyle jeszcze było rzeczy przed Tobą. Tyle spraw do załatwienia, tyle planów i marzeń, tyle do przeżycia – mówili przyjaciele Marcina ze szkoły, do której uczęszczał.
16-letniego Rafała żegnała dziewczyna, która siedziała z nim w ławce. – Nawet nie mam, jak cię opisać. Ty byłeś kimś więcej niż przyjacielem. Byłeś jak brat. Wciąż nie mogę się z tym pogodzić, że ciebie już nie mam. Nie będziemy siedzieć już w ławce, śmiać się, wychodzić na spacery wieczorami, pójść na wschód słońca o 4.46 i nie spać całą noc – mówiła, ocierając łzy.
– To ty byłeś tym superbohaterem, co podnosił każdego na duchu – dodała koleżanka 16-latka.
Po wszystkich słowach przyszedł moment, w którym pozostawała tylko cisza. Na cmentarzu w Mniowie w jednym grobie spoczęły cztery białe urny. Grób zakryły kwiaty. Rodzice i ich dwaj synowie zostali pochowani razem.
Wciąż nie ma odpowiedzi, dlaczego doszło do tej tragedii.
Śmierć czteroosobowej rodziny w Kielcach. Szkoła przekazała ważne informacje
“Zawsze uśmiechnięty”, “ponoć użył siekiery”. Dwie twarze rodzinnej tragedii w Kielcach
/8
Dawid Markysz / Edytor
Klepsydry rodziny.
/8
Dawid Markysz / Edytor
Kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Mniowie.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









