Home International Pracuje ze zmarłymi od lat. Jednego nie potrafi zapomnieć

Pracuje ze zmarłymi od lat. Jednego nie potrafi zapomnieć

0
2

Większość osób widzi jedynie finał pracy zakładu pogrzebowego: elegancko przygotowaną trumnę i spokojnie wyglądającą osobę zmarłą. Mało kto zastanawia się, ile pracy wymaga przygotowanie bliskiego do ostatniego pożegnania.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Tak wyglądają pogrzeby. Rodzina najczęściej sama wybiera ubrania

Jak mówi Artur Uziębło, właściciel zakładu pogrzebowego Mortis w Warszawie, to właśnie ten etap jest najważniejszym elementem całej usługi. — Głównym bohaterem tej smutnej ceremonii jest osoba zmarła. Tego dnia ma wyglądać najlepiej jak tylko się da — podkreśla.

W zdecydowanej większości przypadków to bliscy przynoszą garderobę. — W 90 proc. przypadków rodziny same przygotowują ubrania. Żyjąc tyle lat na świecie, każdy ma przecież jakąś garderobę — mówi przedsiębiorca.

Najczęściej są to eleganckie garnitury, garsonki czy odświętne stroje. Szczególnie osoby starsze często mają takie rzeczy przygotowane jeszcze za życia. — Najczęściej dotyczy to osób po osiemdziesiątce, które już wcześniej kupiły sobie garnitur czy garsonkę na tę okazję — opowiada.

Jeżeli ubrania okazują się za małe lub nieodpowiednie, zakład pogrzebowy pomaga rodzinie skompletować nową garderobę.

Wyjątkowy pogrzeb muzyka

Nie każdy jednak chce być żegnany w klasycznym, czarnym stroju. Jedna z historii szczególnie zapadła Arturowi Uziębło w pamięć. Dotyczyła młodego muzyka, którego rodzina chciała pożegnać dokładnie tak, jak żył.

– Strój, który otrzymałem, wyglądał bardziej jak kostium sceniczny niż ubranie pogrzebowe. Był bardzo kolorowy. Chciał być ubrany tak, jak wychodził na scenę przed publicznością — wspomina.

Jak dodaje, rolą zakładu pogrzebowego nie jest ocenianie takich decyzji. — Jeżeli ktoś za życia był artystą, to właśnie tak powinien zostać zapamiętany. Pogrzeb powinien pokazywać, kim był człowiek.

Makijaż pośmiertny? Tu ważniejsze od kursów jest doświadczenie

Przygotowanie ciała obejmuje nie tylko ubieranie. To również kosmetyka pośmiertna, odpowiednie ułożenie włosów i działania mające spowolnić naturalne procesy zachodzące po śmierci. Choć na rynku dostępne są różnego rodzaju szkolenia, zdaniem Uziębło najważniejsza jest praktyka.

– Każde ciało zachowuje się inaczej. Ukończenie wielu kursów nie zastąpi doświadczenia. Zdarza się, że jedna osoba po dwóch tygodniach w chłodni wygląda praktycznie tak samo jak za życia, a przy innej już po kilku dniach pojawiają się problemy związane z naturalnymi procesami rozkładu — tłumaczy.

Bywają sytuacje, gdy pracownicy delikatnie sugerują rodzinie rezygnację z pożegnania przy otwartej trumnie. — Nie podejmujemy takich decyzji za bliskich. Możemy jedynie przedstawić sytuację i ewentualne konsekwencje. Każdy ma inną wrażliwość.

Jak podkreśla, źle przeżyte ostatnie pożegnanie może zostać z rodziną na całe życie. — Jeżeli ktoś zobaczy bardzo trudny obraz, będzie go pamiętał do końca swoich dni. Dlatego staramy się zrobić wszystko, aby osoba zmarła wyglądała spokojnie i godnie.

“Nie da się na to uodpornić”

Jednak przygotowanie zmarłych to tylko część pracy. Drugą stanowią rozmowy z ludźmi przeżywającymi największą tragedię swojego życia. Wiele osób uważa, że pracownicy branży pogrzebowej muszą mieć wyjątkowo silną psychikę.

Artur Uziębło nie zgadza się z takim podejściem. — Bardzo często słyszę: “Ty musisz mieć silną psychikę”. A prawda jest taka, że nie da się na to uodpornić. To nieprawda, że człowiek po latach przestaje to przeżywać.

Jak tłumaczy, śmierć bliskiej osoby jest stratą, której nie da się porównać z żadnym innym życiowym doświadczeniem. — Samochód można naprawić, można kupić nowy. W wielu sytuacjach życiowych można coś odbudować. Tutaj czasu już nie cofniemy. To największa strata, jaką może przeżyć człowiek.

To bardziej misja niż zawód

Właściciel zakładu pogrzebowego przyznaje, że nie traktuje swojej pracy wyłącznie jako źródła zarobku. — Nie można tej profesji traktować jak maszynki do robienia pieniędzy. Rynek bardzo szybko to zweryfikuje. Dla mnie to bardziej misja i prowadzenie ludzi za rękę przez emocje.

Jak mówi, od pracowników zależy nie tylko organizacja ceremonii, ale także to, jakie wspomnienie pozostanie rodzinie po tym dniu. — To ode mnie zależy, jakie słowa zostaną wypowiedziane i czy ta ceremonia będzie wyłącznie smutnym wydarzeniem, czy także pięknym pożegnaniem.

“Tu nie ma próby generalnej”

Dodatkowym obciążeniem jest świadomość, że podczas pogrzebu nie ma miejsca na błędy. — W naszej branży mamy tylko jedną szansę. Tu nie ma próby generalnej — podkreśla.

Czasami przez kilka dni nie dzieje się nic, a potem jednego dnia pojawia się kilka rodzin wymagających natychmiastowej pomocy. Zdarzają się korki na cmentarzach, opóźnienia, nieprzewidziane sytuacje i konieczność improwizacji. — Nawet jeśli pojawiają się problemy, rodzina nie może tego odczuć. Musimy zachować spokój i przeprowadzić wszystkich przez ten dzień tak, żeby wszystko wyglądało dokładnie tak, jak powinno.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl