Home International Naprawili drogę, którą zaorał rolnik w Gliwicach. Roboty pod nadzorem policji

Naprawili drogę, którą zaorał rolnik w Gliwicach. Roboty pod nadzorem policji

0
2

W sierpniu Polska usłyszała o 60-letnim rolniku Józefie Magierze, który zaorał świeżo położoną nawierzchnię przy ul. Rybackiej. Wówczas straty wynosiły 180 tys. zł. Sprawą zajęła się prokuratura. Rolnik trafił nawet do aresztu, jednak po tygodniu został objęty dozorem policyjnym. Ten środek sąd uchylił mu 1 października. Po dwóch miesiącach sporu śledztwo zmierza do finału, a okoliczni mieszkańcy zastanawiają się, czy mogą się cieszyć z nowej drogi.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Drogowcy wrócili na ul. Rybacką w Gliwicach. Asfalt pod nadzorem

21 października ekipy rozpoczęły frezowanie uszkodzonej latem jezdni. Robotnicy nie ograniczyli się jednak do fragmentu zniszczonego przez rolnika, usunęli całą bitumiczną nawierzchnię z Rybackiej. We wtorek 27 października na drogę wrócił asfalt, jednak tym razem urzędnicy nie chcą ryzykować powtórki wydarzeń sprzed dwóch miesięcy.

— Mamy na względzie to, co się wydarzyło w sierpniu, więc prace są prowadzone pod nadzorem. Każdy, kto chciałby tam podejmować jakiekolwiek działania, może spotkać się z konsekwencjami — mówi “Faktowi” Jadwiga Jagiełło-Stiborska, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach. Dlatego nad przebiegiem robót czuwała policja i straż miejska.

Najbardziej na całym sporze ucierpieli mieszkańcy. Przez wiele tygodni musieli zmagać się z utrudnieniami i jazdą po prowizorycznej nawierzchni.

— Oby tylko znowu Józek czegoś nie wymyślił. Przez te dwa miesiące wyglądało tu strasznie. Mamy nadzieję, że wreszcie będziemy jeździć po płaskim, a nie po rozwalonej drodze — mówili mieszkańcy w rozmowie z “Faktem”.

Mieszkańcy Rybackiej mają dość konfliktu: może przetnijmy czerwoną wstęgę?

Takiego scenariusza życzy sobie również Monika Gillner, jedna z osób zaangażowanych w walkę o utrzymanie drogi.

— Mam nadzieję, że będzie dobrze. To droga publiczna, walczyliśmy o nią wiele lat. Ułatwia życie mieszkańcom i panu Józefowi. Korzystają z niej nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale także rodzice dowożący dzieci do żłobka — mówi “Faktowi” pani Monika i dodaje żartem: — Może dokonajmy otwarcia czerwoną wstęgą, żeby ten spór wreszcie zakończyć.

Czy nowy asfalt na Rybackiej przetrwa tym razem? Rolnik Józef Magiera nie odpuszcza

Sam Józef Magiera wciąż nie zmienił zdania. Utrzymuje, że asfalt położono na jego gruncie, a działania miasta były bezprawne.

— Nie pogodziłem się. Tam nie ma ani odwodnienia, ani chodnika, ani odgrodzenia, ani tym bardziej zapłacenia — powiedział “Faktowi” Józef Magiera.

Miasto odpowiada, że teren należy do samorządu, a jego przejęcie zostało przeprowadzone zgodnie z prawem już 25 lat temu. O tym, kto ma rację, rozstrzygnie prokuratura i ewentualnie sąd.

Jak mówi “Faktowi” Mariusz Dulba, szef Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, śledztwo zmierza do finału. Zlecono badania psychiatryczne i psychologiczne. — Rolnik nie stawił się w ub. tygodniu na badanie psychologiczne, ale to usprawiedliwił. Czekamy na ostatnią opinię biegłych, od niej zależy, czy rolnik odpowie za swoje czyny — powiedział prok. Dulba.

Śledczy twierdzą, że sporny teren należy do miasta, a rolnik, który przekazał grunty ćwierć wieku temu miastu, nie odebrał za niego odszkodowania.

Krewki rolnik od zaoranej ulicy w Gliwicach zobaczył drogowców i rzucił: żadnego asfaltu tu nie będzie!

Rolnik z Gliwic zaorał asfalt i wywołał burzę w Polsce. Mamy nowe informacje.

/7

Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl

27 października robotnicy drugi raz wylali asfalt na Rybackiej w Gliwicach.

/7

Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl

Teraz drogi pilnują policjanci.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl