Śmierć w noclegowni we Wrocławiu. List z aresztu podważa zeznania
Łukasz K. przed sądem wyraził skruchę i przeprosił bliskich Grzegorza C. Przyznał się wyłącznie do pobicia mężczyzny, podkreślając przy tym, że nie chciał go zabić. Do śmierci Grzegorza C. — według jego relacji — miał przyczynić się drugi z oskarżonych, Dawid Sz., którego zatrzymano dopiero niedawno, 4 października 2026 r., w Niemczech i który ma odpowiadać przed sądem w osobnym postępowaniu.
Jak poinformowała sędzia, w areszcie śledczym przechwycono list, w którym Łukasz K. przyznał się matce, że ma zamiar zrzucić winę na drugiego z oskarżonych, bo “nie chce spędzić całego życia w więzieniu”. Co wydarzyło się feralnej nocy w noclegowni przy ulicy Małachowskiego?
Zaczęło się od prośby. Potem bezdomny został skatowany na śmierć
Według jednej wersji wydarzeń, jaką przedstawił Łukasz K., do pierwszego pobicia Grzegorza C. doszło po tym, jak z Dawidem Sz. dali mu pieniądze i poprosili go, żeby poszedł kupić im alkohol, a za fatygę zaoferowali mu piwo. Oskarżeni obawiali się, że jeśli sami pójdą do sklepu, to nie zostaną już ponownie wpuszczeni do noclegowni, ponieważ na wejściu jest sprawdzana trzeźwość, a oni byli już nieco pijani.
Według zeznań oskarżonego, gdy Grzegorz C. wrócił z “zamówieniem”, miał zacząć domagać się od nich wódki i ich wyzywać. Zdenerwowali się. Mieli zacząć go bić i kopać. Grzegorz C. miał po tym wciąż jednak żyć — twierdzi Łukasz K.
— Poszedłem się wykąpać. Jak wróciłem Sz. powiedział do mnie, że “Tak się robi z frajerem”. Wtedy zobaczyłem, że poszkodowany na całą twarz z krwi. Któraś osoba stamtąd powiedziała, że będzie dyżur wieczorny i że zobaczą, że on jest pobity. I wtedy postanowił, żebyśmy wciągnęli go razem pod prysznic, a rano wstaniemy, przemyjemy mu buzie, nic mu nie będzie — zeznawał przed sądem Łukasz K.
Według drugiej wersji wydarzeń, jaką przedstawił Łukasz K., on i Dawid Sz. pobili Grzegorza C. po tym, jak zaczęło im przeszkadzać, że mężczyzna w nocy “chrapie i sapie”. Po pobiciu zaciągnęli mężczyznę do łazienki i tam mieli go zostawić do rana, kiedy to odkryli, że Grzegorz C. zmarł.
Oskarżony chce dobrowolnie poddać się karze. Jeśli sąd się nie zgodzi, najwyższy wymiar kary to 22 i pół roku
Za udział w bójce lub pobiciu, w wyniku której dochodzi do śmierci człowieka, grozi kara od dwóch do 15 lat pozbawienia wolności. Oskarżony Łukasz K. miał dopuścić się tego czynu, działając w warunkach powrotu do przestępstwa, czyli tzw. recydywy.
Jak ujawnili śledczy, w przeszłości Łukasz K. spędził za kratami niemal 2,5 roku w związku z wyrokami dotyczącymi kradzieży z włamaniem i udziału w bójce lub pobiciu. To oznacza, że w tej sprawie sąd może zwiększyć wymiar kary o połowę.
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Oskarżony Łukasz K. przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu.
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Sędzia Sądu Okręgowego Julita Marek-Naskrętska.
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Prokurator Piotr Jaworski.
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Oskarżony Łukasz K. podczas rozprawy.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





