Oskarżeni nie przyznają się do winy i przebywają w areszcie tymczasowym. Grozi im do 20 lat więzienia. Rodzina pobierała zasiłki i miała przydzielonego asystenta z opieki społecznej, jednak konsekwentnie unikała kontroli. Urzędnicy ujawniają, w jaki sposób matka i ojciec ukrywali stan zdrowia niemowlęcia przed pracownikami M-GOPS.
Czytaj też: 20-miesięczna dziewczynka była cała w siniakach. Jej oprawcy unikną procesu?
Zarzuty za znęcanie nad niemowlęciem w Witnicy
Gorzowska prokuratura zakończyła śledztwo przeciwko rodzicom 4-miesięcznego chłopca z okolic Witnicy. Para odpowie za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem i narażenie życia syna.
Od sierpnia do grudnia 2025 r. niemowlę miało dostawać za mało jedzenia i przebywać w skrajnie złych warunkach higienicznych.
“Chłopiec trafił do szpitala w stanie ciężkim” — czytamy w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.
Obojgu oskarżonym grozi nawet do 20 lat pozbawienia wolności, jednak konsekwentnie nie przyznają się do winy. Zgodnie z decyzją sądu obecnie przebywają w areszcie tymczasowym.
Syndrom potrząsanego dziecka. Zdecydowana reakcja szpitala
Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy w grudniu ubiegłego roku chłopiec w krytycznym stanie trafił na oddział.
Dziecko miało typowe objawy tak zwanego dziecka potrząsanego. Zdaniem lekarzy były to objawy wskazujące na maltretowanie
— tłumaczył wówczas Paweł Trzciński z gorzowskiego szpitala, cytowany przez TVN24.
To właśnie medycy zawiadomili policję. Po wyleczeniu mały pacjent oraz jego 4-letni brat, u którego nie stwierdzono fizycznych śladów przemocy, zostali zabezpieczeni i trafili do rodziny zastępczej.
GOPS w Witnicy odprawiany z kwitkiem. Rodzice odmawiali współpracy
Rodzina korzystała z finansowej pomocy M-GOPS, jednak małżeństwo ewidentnie unikało urzędników. — Współpraca była trudna, rodzice byli oporni. Uważali, że to atak na prywatność i wtrącanie się — przyznał Tomasz Taupa, kierownik ośrodka, w rozmowie z TVN24.
Wyznaczonego asystenta rodzina nie wpuszczała do domu. Dopiero po czasie matka zgłosiła się do ośrodka i zgodnie z wcześniejszym zaleceniem odwiedziła ortopedę. Ten, na zaledwie kilka dni przed tragiczną hospitalizacją malucha, nie dostrzegł żadnych niepokojących sygnałów.
3-letnia Róża miała poparzone 80 proc. ciała. To nie był wypadek. Rusza proces rodziców zastępczych
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









