Home International “Nie chodzi o odwet”. Sprawa tragedii w escape roomie znów w sądzie

“Nie chodzi o odwet”. Sprawa tragedii w escape roomie znów w sądzie

0
2

— Domagam się surowszych kar, by te kary były sprawiedliwe, by odpowiadały rozmiarom tragedii — mówił prokurator Krzysztof Kozber z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie podczas procesu apelacyjnego w sprawie głośnej tragedii w escape roomie w Koszalinie. Sąd pierwszej instancji skazał Miłosza S., twórcę escape roomu “To nie pokój”, i jego pracownika Radosława D. na 2 lata więzienia, a matkę i babcię właściciela na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu. — Sprawiedliwa kara nie naprawi tego, co wydarzyło się 4 stycznia 2019 r., ale powinna stanowić odpowiedź na winę sprawców — przekonywał sąd. — Nie chodzi o odwet czy zaspokojenie społecznych emocji, ale o zachowanie właściwych proporcji pomiędzy ciężarem przestępstwa a reakcją państwa na jego popełnienie — dodał.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ich śmierć widziała cała Polska. Tata Karoliny łamiącym się głosem mówił o tragedii

Tragedią w escape roomie w Koszalinie żyła cała Polska

O tragicznym losie pięciu przyjaciółek cała Polska usłyszała prawie osiem lat temu. 15-letnia Julia zaprosiła koleżanki z klasy na swoje urodziny do escape roomu przy ul. Piłsudskiego w Koszalinie. Dziewczynki świetnie się bawiły. Nic nie zapowiadało tragedii. Zostały zamknięte w pokoju zagadek “Mrok” i rozwiązywały kolejne łamigłówki. Pożar wybuchł nagle i nastolatki znalazły się w śmiertelnej pułapce. Pokój nie miał klamki od wewnątrz, mechanizmu szybkiego otwierania w sytuacji awaryjnej, a zakratowane okno było zabite dyktą.

Dziewczynki z całych sił wzywały pomocy, waliły do drzwi, dzwoniły na numer alarmowy i do swoich rodziców. Pożar wybuchł z powodu rozszczelnienia butli gazowej zasilającej piecyk i rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Odciął pracownikowi Radosławowi D. drogę do pokoju zagadek, w którym zamknięte były nastolatki. Na zewnątrz słychać było ich przeraźliwy krzyk. Kiedy strażacy ugasili pożar i dostali się do środka, na ratunek było już za późno. Pięć przyjaciółek zatruło się tlenkiem węgla. Gdy ich ciała wynoszono z escape roomu, na zewnątrz byli zrozpaczeni rodzice dziewczynek. Ta tragedia złamała im życie. Pięć przyjaciółek nawet po śmierci nie zostało rozdzielonych. Spoczęły obok siebie na cmentarzu. Ich nagrobki stoją w jednej linii, łączą je wycięte w kamieniu serca, a białe anioły strzegą ich wiecznego spokoju.

Sprawa tragedii w escape roomie wróciła na wokandę

Prawie dwa lata po tragedii przed sądem stanęli pracownik escape roomu Radosław D., właściciel Miłosz S., a także jego mama i babcia, które pomagały w prowadzeniu obiektu. Proces zakończył się wyrokiem dwóch lat bezwzględnego więzienia dla pracownika i właściciela pokoju zagadek oraz karami więzienia w zawieszeniu dla matki i babci Miłosza S. Ta kara była nie do zaakceptowania przez rodziny tragicznie zmarłych dziewczynek i prokuratora. Apelacja trafiła do Sądu Okręgowego w Szczecinie.

W czwartek, 5 listopada, sprawą zajęli się sędziowie. Na sali rozpraw zabrakło oskarżonych. Pojawili się za to rodzice nastolatek oraz prokurator.

Ta tragedia przedwcześnie zakończyła życie pięciu młodych dziewczyn. Ta tragedia wzburzyła społeczeństwo. Ta tragedia obnażyła skalę zaniedbań. Wymierzenie w tych szczególnych okolicznościach kary dwóch lat pozbawienia wolności, gdy sąd mógł orzec karę choćby czterokrotnie wyższą, jawi się w mojej ocenie jako absurdalnie rażące i niewspółmiernie niskie.

— grzmiał przed sądem prokurator Krzysztof Kozber.

14-letnia Kamila powiedziała, że idzie do koleżanki. Nigdy nie wróciła

— Słyszałem taką opinię, że tak niski wyrok dla oskarżonych jest policzkiem wymierzonym rodzicom tragicznie zmarłych nastolatek — dodał i podkreślił, że pobłażliwość sądu pierwszej instancji nie została nawet uargumentowana.

Podczas następnej rozprawy, którą zaplanowano na 9 grudnia, głos zabiorą m.in. oskarżyciele posiłkowi. W tej roli występują rodzice tragicznie zmarłych nastolatek.

Proces Tomasza K., burmistrza Chocianowa zakończony. Na wyrok trzeba poczekać

/8

Przemysław Gryń / Newspix.pl, Archiwum prywatne

Julka, Amelka, Karolina, Małgosia i Wiktoria zginęły w escape roomie w Koszalinie. Sprawa ponownie trafiła na wokandę.

/8

Gryń Przemysław / newspix.pl

Od wyroku pierwszej instancji odwołali się oskarżeni i rodziny ofiar.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl