Home International Policja chce ukarać męża Holeckiej i innych kierowców. Jest spór, czy ma...

Policja chce ukarać męża Holeckiej i innych kierowców. Jest spór, czy ma podstawy

0
2

Wydarzenie przed cmentarzem przy ul. Fosa w Warszawie, nagłośniła 1 listopada telewizja Republika. Krzysztof Dunin-Holecki z żoną Danutą wieczorem przyjechali, by odwiedzić grób pochowanego tam syna. Mąż prezenterki zaparkował, jak twierdzi policja, w miejscu, gdzie nie miał prawa wjechać. Doszło do interwencji mundurowych, skucia kajdankami Dunin-Holeckiego. O tym, co wydarzyło się przed nekropolią na warszawskim Służewie, szeroko pisały media.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Policja ukarała też innych kierowców

Policja tego dnia za to samo wykroczenie, czyli wjazd za znak zakazu, ukarała mandatami w sumie pięciu kierowców i skierowała jeden wniosek do sądu. W sieci pojawiły się informacje, że policjanci, nie mieli prawa ich karać, gdyż znak zakazu ustawiony przed wjazdem na tereny należące do parafii, nie obowiązywał.

Sprawdziliśmy to w ustawie o ruchu drogowym. Ulica, na której jest ustawiony znak przed cmentarzem, jest już drogą wewnętrzną. Przepisy mówią, że na takiej drodze nie działają ogólne przepisy o ruchu drogowym. Jednak zarządca lub właściciel terenu może wyznaczać swoje. Służby mundurowe mają pełne prawo do interwencji i karania kierowców w dwóch głównych przypadkach: jeśli zarządca drogi postawił znak D-52 (Strefa ruchu) lub D-40 (Strefa zamieszkania). Wtedy policjant lub strażnik miejski może ukarać mandatem za każde wykroczenie. Tu jednak takich znaków nie ma.

Policja twierdzi, że miała podstawę do tego, by karać kierowców mandatami, za wjazd w strefę zakazu.

Kto ma rację w tym sporze? Zadania są podzielone

O ocenę zasadności działania funkcjonariuszy, zapytaliśmy byłego policjanta Mariusza Sokołowskiego. Jak nam powiedział, sam fakt, że droga nie jest publiczna, nie oznacza, że policjanci nie mają prawa interweniować. — Według mnie, jeżeli wjazd samochodów w rejonie cmentarza, przy dużym natężeniu ruchu pieszych, stwarzał realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi, mundurowi mieli podstawy do działania — stwierdził w rozmowie z “Faktem”.

Innego zdania jest prawnik Tymoteusz Paprocki.

— Policja ma ograniczone możliwości karania kierowców za nieprawidłową jazdę po drogach wewnętrznych. Może jednak interweniować, gdy kierowca stwarza zagrożenie. Jeśli droga jest prywatna i oznaczona jedynie zakazem wjazdu, policjanci mogli nie mieć podstaw do interwencji i nałożenia mandatów, nawet jeśli kierowcy nie zastosowali się do oznakowania. Nie można więc wykluczyć, że działania funkcjonariuszy były nieprawidłowe — tłumaczy Paprocki. Mecenas twierdzi, że wystawione mandaty można anulować. — Zgodnie z art. 101 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia mandat można uchylić, jeżeli okaże się, że ukarana osoba nie popełniła danego czynu. Wniosek może złożyć zarówno osoba ukarana, jak i policja z własnej inicjatywy – dodaje prawnik.

Proboszcz postawił zakaz wjazdu. “Ten znak to jakiś absurd”

Skąd wziął się znak zakazu w tym miejscu? Z informacji uzyskanej od zarządcy cmentarza wynika, że droga wewnętrzna jest prywatna i należy do parafii. Znak B-1, który znajduje się na jej początku, został postawiony przez proboszcza wiele lat temu. Zapytaliśmy osoby odwiedzające groby, czy na co dzień respektują zakaz.

— Ten znak to jakiś absurd. Jest droga wewnętrzna, która niedawno przeszła remont, są miejsca parkingowe, a na samym początku znak zakazu wjazdu. To dla kogo to zostało zrobione? — pyta pan Edward. Mieszkańcy zwracają też uwagę na inną rzecz.

— Proszę zobaczyć. Tu obok jest zakład pogrzebowy. Skoro stoi znak zakazu z dopiskiem “nie dotyczy obsługi cmentarza”, to nikt nie może tu wjeżdżać oprócz grabarzy, prawda? To teraz niech mi pan powie, jak karawan z trumną czy klienci, którzy chcą załatwić pogrzeb, mają tu wjechać, skoro jest zakaz? Przecież to jakaś paranoja — dodaje pani Krystyna.

Dyrektor zakładu pogrzebowego, Karol Czartoryski, z którym rozmawialiśmy, również jest mocno zdziwiony. Jak sam mówi, nie ma pojęcia, po co stoi ten znak.

— Droga należy do parafii. Proboszcz postawił zakaz i stoi. W jakim celu? Nie potrafię odpowiedzieć, trzeba pytać proboszcza — mówi dyrektor. Próbowaliśmy porozmawiać o znaku z proboszczem, ks. prałatem Wojciechem Gnidzińskim. Niestety nie zastaliśmy go na plebanii.

Urząd w sprawie ustawionego znaku: tego przepisy nie zabraniają

Skontaktowaliśmy się także z Biurem Zarządzania Ruchem Drogowym w Warszawie. Urzędnik, z którym rozmawialiśmy, twierdzi, że skoro droga nie jest publiczna, a wewnętrzna i jest własnością parafii, jej zarządca może na niej postawić znak. — Przepisy nie zabraniają właścicielowi postawić znaku na drodze, którą zarządza. Może to zrobić, a policja ma wtedy podstawę do działania. Co innego, gdyby zarządca chciał postawić oznakowanie na drodze publicznej. Wtedy musi mieć na to odpowiednie zezwolenie — twierdzi Witold Laskowiecki, kierownik Biura Zarządzania Ruchem Drogowym.

Mąż Danuty Holeckiej w kajdankach. Zignorował znak. Spradziliśmy, czy go widać

Tak policja potraktowała męża Danuty Holeckiej. Miał stan przedzawałowy

Kaczyński grzmi po zatrzymaniu męża Holeckiej. “Nie znają żadnej świętości!”

/6

Krzysztof Burski / newspix.pl

Znak ustawiono przed wjazdem na drogę wewnętrzną należącą do parafii.

/6

Krzysztof Burski / newspix.pl

Pracownicy domu pogrzebowego też muszą wjechać i parkować za zakazem

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl