Wszystko działo się bardzo szybko. Pani Sylwia, jak co dzień, stała przy swoim kramie niedaleko Rynku Głównego w Krakowie. Nagle usłyszała serię strzałów. Jedną za drugą. — Widziałam tłum, który biegł od strony rynku dosyć dużą grupą. Były krzyki, ludzie uciekali, cały czas było słychać strzały — wspomina. Zostawiła stoisko z obwarzankami, plecak, pieniądze i rzuciła się do ucieczki. — Uciekłam w ostatniej chwili, bo tutaj zaraz za róg udało mi się tylko. Przewróciłam się na chodniku i doczołgałam do takiego murku tutaj, ale całkowicie żeśmy się nie schronili, no bo nie było gdzie, tylko tutaj za murek. Niektórzy ludzie szybko rozpierzchli się po restauracjach — opowiada.
Uciekając podczas zamachu myślała tylko o dziecku
Kiedy się obróciła, widziała samochód sprawcy i radiowozy policji, które ścigały zamachowca.
To się bardzo szybko działo, bo ten policyjny samochód jechał bardzo szybko i naprawdę miałam sekundy na ucieczkę. Nie było nawet czasu się zastanawiać nad tym, co się dzieje. To było naprawdę straszne przeżycie. Tym bardziej że ja na przykład nie byłam świadoma, czy to jest osoba, która idzie i strzela
— mówi ze łzami w oczach.
— Nie wiedziałam, czy ktoś nie podejdzie i mnie nie dobije, bo byłam odwrócona tyłem — dodaje.
Tylko jedna myśl towarzyszyła jej podczas dramatycznej ucieczki.
O dziecku myślałam, bo jestem samotną matką i po prostu ja go miałam przed oczami. I tak sobie pomyślałam: Panie Boże, nie mogę go zostawić, żeby mi tylko ktoś w plecy nie strzelił — wspomina.
“Oglądało się takie rzeczy gdzieś daleko stąd”. Mieszkańcy Krakowa w szoku po zamachu
Sprzedawczyni obwarzanek z Krakowa była naocznym świadkiem zamachu
Po tym, jak wszystko się uspokoiło, musiała wrócić do swojego stoiska i pracować do końca dnia. — Siedziałam do samego wieczora. Ludzie byli zainteresowani. No musiałam tutaj dokończyć, ale czułam się na siłach — zapewnia.
Co prawda poleciały mi łzy na początku, bo się zdenerwowałam, ale potem sobie pomyślałam, że muszę zachować zimną krew i po prostu być tu dla ludzi
— dodaje.
W niedzielę, 8 listopada, dzień po zamachu, w którym 24-letni Michał O. zabił sześć osób, znów pojawiła się w centrum Krakowa, żeby pracować. Na Rynku Głównym i w jego okolicach znów pojawili się ludzie, chociaż na miejscu wciąż pracuje policja.
Kalendarium wydarzeń w Krakowie. Minuta po minucie
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







