Home International To ona ratowała ludzi w Krakowie. Wybiegła z bezpiecznego miejsca. “Pod prąd”

To ona ratowała ludzi w Krakowie. Wybiegła z bezpiecznego miejsca. “Pod prąd”

0
2

Rodzina z Jarocina wybrała się na wspólny weekend do Krakowa. Pani Milena Sobczak przyjechała z mężem i dzieckiem. Towarzyszyły im jej mama, Iwona Kościelna, oraz teściowa. W sobotę rodzina rozdzieliła się. Pani Milena wraz z mężem i dzieckiem wróciła do hotelu. Gdy się obudzili, dowiedzieli się o strzelaninie. Natychmiast zaczęli dzwonić do mamy. Kolejne połączenia pozostawały jednak bez odpowiedzi. Małżeństwo było przerażone.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pielęgniarka ratowała rannych strzelaniny w Krakowie

Na szczęście ich bliskim nic się nie stało. Co więcej, mama pani Mileny ruszyła z pomocą poszkodowanym. — Anioł stróż nad nami czuwał. Mama oblała się sokiem, miała całe mokre spodnie i chciała po prostu kupić nowe. Weszła do sklepu Zara na krakowskim Rynku. Ekspedientka pokierowała ją i moją teściową na drugie piętro. W momencie, gdy tam weszły, na dole padły strzały — relacjonuje dla “Faktu” pani Milena.

Jej mama, z zawodu pielęgniarka, zachowała zimną krew: natychmiast zeszła na dół. W tym czasie tłum ludzi uciekał z parteru na wyższe piętra. — Mama szła pod prąd, żeby ratować ludzi — słyszymy.

Druga kobieta również jest pielęgniarką i chciała dołączyć do akcji ratunkowej, ale zatrzymał ją ochroniarz, który ze względów bezpieczeństwa nakazał wszystkim pozostać na drugim piętrze.

Reanimacja rannych na Rynku Głównym w Krakowie. Świadkowie ujawniają

Na dole pielęgniarka zauważyła dwie postrzelone osoby oraz około 60-letniego mężczyznę, który potrzebował pomocy. Z relacji rodziny z Jarocina wynika, że miał objawy mogące wskazywać na zawał. — Prawdopodobnie był to efekt ogromnego stresu i sytuacji, w której się znalazł. Niestety reanimacja nie przyniosła skutku, nie udało się go uratować — słyszymy.

— Była też młoda kobieta, około 30-letnia, która została postrzelona. Po reanimacji została przetransportowana do szpitala śmigłowcem — dodaje pani Milena.

Zapytaliśmy o aktualny stan pani Iwony. Pielęgniarka jest obolała po wielominutowej reanimacji. — To ogromny wysiłek, zwłaszcza gdy prowadzi się ją przez tak długi czas — mówi krewna.

Rodzina wróciła już do rodzinnego Jarocina. — Jesteśmy wszyscy bezpieczni. To najważniejsze — podkreśla pani Milena.

/8

Iwona Koscielna/Facebook

Iwona Kościelna z rodziną na wycieczce w Krakowie.

/8

Iwona Koscielna/Facebook

Iwona Kościelna.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl