Cezar przez kilkanaście lat był gospodarzem księgarni przy ul. Francuskiej 15 na Saskiej Kępie. Był jednym z kilku zwierząt właścicieli lokalu Eureka. Zwierzę bardzo często obserwowało ulicę i przechodzących ludzi z okna witryny. O śmierci ulubieńca tysięcy ludzi jako pierwsza napisała “Gazeta Wyborcza”.
Rudawy zwierzak miał swoje ulubione miejsce na parapecie oraz między półkami z książkami, wewnątrz księgarni. Ludzi, zarówno stałych bywalców, jak i przypadkowych klientów, niemalże zawsze witał z godnością dostojnego, rudawego kocura. Dla wielu był honorowym gospodarzem Eureki.
Z charakteru był narcyzem, lubiącym uwagę człowieka, tym samym bardzo chętnie dawał się głaskać klientom, odwiedzającym księgarnię. Dodatkowo w tym “zadaniu” towarzyszył mu zawsze Czak, jego młodszy brat.
Dla wielu kot był nieodłączną częścią Saskiej Kępy. Cezary potrafił przespać pół dnia na stosie nowości wydawniczych, a chwilę później z gracją przechadzać się między ludźmi.
Ciało mężczyzny w kontenerze na śmierci. “Staramy się ustalić, co się stało”
Cezary “przekroczył tęczowy most”
Niestety kilka dni zamiast jego, co prawda zmęczonych, ale nadal pięknych, bursztynowych oczu i pyszczka udekorowanego długimi wibrysami, mieszkańcy zobaczyli koci nekrolog. Napisane na niej było:
Ze smutkiem informujemy, że przekroczył Tęczowy Most nasz przyjaciel a Państwa ulubieniec KOT CEZAR.
Obok kartki postawiono piękny, ręcznie rysowany portret rudego maine coona. Przed witryną, na której przesiadywał Cezar, ktoś postawił znicz i kwiaty. Kocur w maju tego roku skończył 15 lat.
To była jego pierwsza i ostatnia choroba. Miał głęboką anemię. Robiliśmy wszystko, co możliwe, ale w piątek 13 stycznia zobaczyliśmy, że ledwo chodzi. Nie chcieliśmy uporczywego leczenia i podjęliśmy decyzję, by go uśpić
— opowiada w rozmowie ze “Stołeczną” pan Tomasz, właściciel księgarni.
Mieszkańcy żegnają ukochanego kota
Na lokalnych grupach sąsiedzkich na platformie Facebook pojawiły się setki wpisów. Mieszkańcy piszą, że specjalnie zaglądali do księgarni lub przechodzili Francuską, tylko po to, by zobaczyć ulubionego futrzaka.
“Nigdy nie omijałam tej witryny, wracając ze szkoły. Bardzo żal mi Cezara” — wspomina Agnieszka, mieszkanka dzielnicy.
“Już nigdy nie spojrzy ze swojej wystawy na przechodniów, nie przywita gości odwiedzających księgarnię i nie pozwoli się spokojnie pogłaskać, czego — jak wielu z nas wie — bardzo lubił” — piszą inni.
We wpisach warszawiacy bardzo chętnie dzielą się również swoimi zdjęciami, jakie przez ponad dekadę zrobili Cezaremu. Widać na nich, jak Cezary leży na regałach między książkami, czy na plecach odwiedzających. Wśród nich nie brakuje również fotografii z 2013 i 2014 r., kiedy rudawy kocur dopiero co wszedł w swoją dorosłość.
Wyziębiony pies porzucony bez jedzenia. Policja szuka właściciela
Towarzysz, terapeuta, powiernik
Cezary miał w sobie coś wyjątkowego, dlatego pełnił rolę felinoterapeuty. W księgarni odbywały się zajęcia dla dzieci w spektrum autyzmu i osób niewidomych.
Kot, jak mówią prowadzący zajęcia, “dzielił się pozytywną energią” i był niezwykle cierpliwy podczas spotkań z grupami terapeutycznymi.
Choć odszedł, jego duch nadal unosi się nad księgarnią. Właściciel i klienci mówią, że miejsce nie będzie już takie samo. Swoją żałobę przechodzi również młodszy Czak, który z ponurym nastrojem nadal podąża trasą, którą przechadzał się Cezary, jakby w nadziei, że w końcu go odnajdzie.
Policjanci skazani za śmierć 33-latka na komendzie. Wyrok budzi emocje
/1
ABC Warszawy Mazowsza / Facebook
Cezar zachorował pierwszy i ostatni raz. Miał ciężką anemię.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





