Cztery czynniki mają wpływ na wojnę w Iranie. Tylko jeden scenariusz daje zwycięstwo Trumpowi

0
1

Donald Trump, składając wielkanocne życzenia, “wysoko podniósł” retoryczną poprzeczkę w wojnie z Iranem. “Otwórzcie tę przeklętą cieśninę (Ormuz, przyp. red.), wy zwariowani dranie, bo inaczej będziecie żyć w piekle — ZOBACZYCIE!” — napisał Trump na swojej platformie “Truth Social”. Wcześniej już groził, że “zbombarduje Iran i cofnie go do epoki kamienia łupanego”. W poniedziałek, nawiązując do swojego ultimatum, powiedział, że Iran “może zostać zniszczony w jedną noc, a ta noc może być na jutro”.

W odpowiedzi niemal natychmiast przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad-Bagher Ghalibaf ostrzegł, że polityka Trumpa prowadzi USA do piekła. Korpus Strażników Rewolucji był jeszcze bardziej konkretny: jeśli USA lub Izrael ponownie zaatakują cywilne cele w Iranie, kolejna fala ich ataków będzie miała katastrofalne skutki.

Wiele wskazuje na to, że wojna wkracza w kluczową fazę — także dlatego, że Waszyngton kilkakrotnie zapowiadał rychły koniec działań. Według doniesień Reutersa, Pakistan w świąteczny poniedziałek przedstawił USA i Iranowi plan zakończenia wojny, przewidujący rozejm w zamian za otwarcie cieśniny Ormuz — jednak pierwsze sygnały z Teheranu wskazują już na odrzucenie tej inicjatywy.

“Iran zniszczony w jedną noc”. Trump wskazał konkretny termin

Opcje militarne Trumpa

Cztery czynniki wpływają teraz na możliwy przebieg tej “niepopularnej w USA operacji wojskowej”. Po pierwsze: militarne możliwości, które pozostały Trumpowi. Nawet jeśli zestrzelenie amerykańskiego myśliwca F-15 nad Iranem podważyło obraz “niekwestionowanej kontroli powietrznej”, przewaga w powietrzu wciąż pozostaje największym atutem Stanów Zjednoczonych. Waszyngton mógłby w końcowej fali ataków dalej niszczyć infrastrukturę Iranu, by ogłosić zwycięstwo.

Sojusz izraelsko-amerykański od tygodni atakuje kluczowe węzły irańskiego przemysłu, by sparaliżować łańcuchy produkcyjne i podkopać ekonomiczne fundamenty reżimu. Zamiast niszczyć pojedyncze zakłady, koalicjanci uderzają w strategiczną infrastrukturę energetyczną i zaopatrzeniową, która obsługuje liczne fabryki — na przykład w miniony weekend w kompleksie petrochemicznym Mahszahr. Po atakach na obiekty energetyczne cała produkcja w tym regionie została wstrzymana.

Działania koncentrują się równolegle na takich sektorach jak przemysł stalowy, ośrodki badawcze, porty i lotniska. Premier Izraela, Benjamin Netanjahu już na początku kwietnia deklarował, że zniszczono “70 proc. irańskich mocy produkcyjnych stali”. Celem jest uderzenie w dochody z irańskiego eksportu, a tym samym trwałe osłabienie finansów państwa.

W grę wchodzi też użycie amerykańskich wojsk lądowych. Spektakularna akcja ratunkowa amerykańskiego pilota zestrzelonego nad Iranem w miniony weekend, podczas której siły specjalne działały głęboko na wrogim terytorium, może skłaniać Trumpa do dalszych rozważań o takim kierunku działań. W ostatnich tygodniach do regionu skierowano już tysiące żołnierzy i jednostek specjalnych.

Jednym ze scenariuszy jest przejęcie siłą głównej infrastruktury naftowej na wyspie Chark — to ryzykowna operacja, która według ekspertów mogłaby zakończyć się dużymi stratami, a mimo to nie przynieść sukcesu. Alternatywą byłaby morska blokada irańskich tankowców.

Trump odrzuca rozejm z Iranem. “Epicka Furia” trwa

Iran zachowuje zdolność do działania

Przemocowa zmiana władzy w Iranie, o której Trump wspominał w pierwszych dniach wojny, wydaje się dziś mało realna. Kurdyjskie milicje co prawda sygnalizowały gotowość walki po stronie USA, jednak uzależniły to od szerokiego wsparcia lotniczego i dodatkowych dostaw broni ze strony Amerykanów.

Po drugie: zachowana siła militarna Iranu. Nawet po pięciu tygodniach wojny reżim zachowuje zdolność do działania. Codziennie przeprowadza od 60 do 90 ataków dronami — często w połączeniu z atakami rakietowymi — co przedłuża konflikt i zwiększa presję na rynki energii na całym świecie. Mimo trwających tygodniami nalotów USA i Izraelowi nie udało się jak dotąd poważnie osłabić tych zdolności bojowych.

Według ocen amerykańskich służb wywiadowczych, o których informowała CNN, Iran wciąż ma sprawne ok. połowy wyrzutni rakiet, a także tysiące dronów-kamikaze dalekiego zasięgu. To głównie tymi maszynami Strażnicy Rewolucji i prorządowe milicje atakują amerykańskie bazy wojskowe, instalacje energetyczne i inne cele w całym regionie. Jak podaje “New York Times”, irańskie oddziały potrafią przywrócić do działania uszkodzone bunkry rakietowe i silosy startowe w ciągu kilku godzin.

Zły sygnał dla Trumpa. Jedną decyzją podzielił zwolenników MAGA

Bitwa o cieśninę Ormuz

Po trzecie: kluczowym czynnikiem pozostaje kontrola nad cieśniną Ormuz. Iran znacznie ograniczył tam żeglugę, przejmując kontrolę nad jednym z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Dla tamtejszych władz to — obok programu nuklearnego — najważniejsza karta przetargowa, bo pozwala czerpać bezpośrednie zyski i odstraszać przeciwników. Chodzi m.in. o pobieranie opłat za przeprawę lub celowe blokowanie ruchu ze skutkami na skalę globalną.

Próby odblokowania cieśniny byłyby ryzykowne przez obecność irańskich dronów, rakiet i szybkich łodzi. To, czy Iran utrzyma kontrolę nad cieśniną, ostatecznie przesądzi, czy kraj wyjdzie z konfliktu osłabiony, czy wzmocniony.

Po czwarte: sytuacja wewnętrzna w USA. Przewlekły konflikt byłby sprzeczny z obietnicami Trumpa, że uwolni Amerykę od długotrwałych wojen. Dotychczas prezydent raczej trzymał się tej zasady — również w operacji “Midnight Hammer”, czyli nalotach na irańskie instalacje jądrowe latem 2025 r., postawił na szybkie i precyzyjne ataki. Taką strategią posługiwał się też przy zatrzymaniu prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, licząc na natychmiastowe efekty.

Przewlekła wojna z Iranem miałaby także inne skutki militarne. Renomowani analitycy, tacy jak Franz-Stefan Gady, ostrzegają, że ogromne zużycie amunicji precyzyjnej i rakiet przechwytujących może dodatkowo ograniczyć strategiczne możliwości USA.

Rzeczywiście, najnowsze operacje pokazują, jak szybko kurczą się zapasy systemów przeciwlotniczych: według Center for Strategic and International Studies (CSIS) kampania pod wodzą USA pochłania wielkie ilości rakiet przechwytujących, przez co Waszyngton musiał już przerzucać systemy obronne pomiędzy różnymi regionami. Najnowszy raport Bloomberga przedstawia podobny obraz: działania przeciw Iranowi niemal wyczerpałyby zapasy pocisków manewrujących JASSM-ER; z pierwotnych ok. 2300 sztuk na świecie pozostałoby tylko kilkaset.

“Boimy się bomb, ale bardziej okrutnego reżimu”. Iranka: to ostatnia nadzieja

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu “Die Welt”. Jego autorem jest Ibrahim Naber, który od 2022 r. regularnie relacjonuje wydarzenia z frontu w Ukrainie oraz innych obszarów objętych wojną i kryzysem.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl