Hodowlę zaczął właściwie przez przypadek. Jako 13-latek dostał od brata 12 gołębi i początkowo traktował je raczej jako ciekawostkę niż poważną pasję. Z czasem jednak wciągnął się w świat lotów gołębi pocztowych na dobre. — Na początku chciałem je tylko rozmnożyć i sprzedać, żeby trochę zarobić — wspomina dziś Damian Plesiak z Ustronia Morskiego. Szybko okazało się jednak, że to hobby wymaga ogromnego zaangażowania, czasu i… nie zawsze podoba się dziewczynom.
Ile kosztuje taki mistrz? Kwoty za najlepsze gołębie przyprawiają o zawrót głowy. Najdroższy gołąb świata został sprzedany za… 1,6 mln euro! W Polsce takich sum jeszcze nie ma, ale po sukcesie Borysówki wszystko jest możliwe. Damian Plesiak może już się cieszyć — o jego gołębicy się mówi.
Borysówka to nie byle ptak. Została mistrzynią w dwóch kategoriach: H (loty na dystansie 300–800 km) i All Round (najwszechstronniejszy gołąb). Na olimpiadzie w Dortmundzie spotkało się po 46 najlepszych gołębi z każdego kraju, ale to Polka była najszybsza!
Sukces narodził się z pasji
Damian Plesiak z początku nie traktował hodowli zbyt serio. — Na początku chciałem je tylko rozmnożyć i sprzedać, żeby zarobić — wspomina dziś. Jednak ptaki wciągnęły go na dobre. Już rok później sam wypuszczał je do pierwszych lotów, korzystając z rad starszych kolegów.
Hodowla pochłania mnóstwo czasu. Sezon lotów starych gołębi trwa od maja do lipca, młode startują od połowy sierpnia do końca września. — Gdy zaczyna się sezon, o wakacjach trzeba zapomnieć. Cała rodzina musi się podporządkować — mówi Damian.
Mało kto wie, jak szybkie potrafią być pocztowe gołębie. — W zeszłym roku mój gołąb pokonał 770 km w 6 godzin i 42 minuty. Inny mój gołąb wypuszczony w Brukseli, czyli 860 kilometrów ode mnie o 6 rano już o 14.14 u mnie siadł na gołębniku — podkreśla Damian. Każdy ptak ma specjalne obrączki z numerem i czujnikiem, który rejestruje czas powrotu. Gołębie mogą osiągać prędkość nawet do 150 km na godz.
Sztuczki hodowców i… rodzinne poświęcenie
Jak się okazuje, jego pasja powodowała, że młody hodowca miał problem z dziewczynami. — Gdy im mówiłem, że moim hobby jest hodowla gołębi pocztowych, to wiele dziewczyn się do mnie zrażało. Dlatego, gdy poznałem swoja przyszłą małżonkę, od razu, w pierwszej rozmowie jej powiedziałem, że mam głupie hobby: hoduję gołębie pocztowe. Nieświadoma, z czym się wiąże ta pasja, uznała, że taki sport to nic groźnego i wkrótce pani Joanna została żoną Damiana. — Dopiero po kilku latach małżeństwa, gdy już mieliśmy syna, powiedziała mi, że gdyby wiedziała, z czym się wiąże hodowla gołębi, to by się ze mną wtedy nie związała — wspomina hodowca
Hodowcy stosują różne sposoby na motywację ptaków. Jedną z metod jest tzw. wdowieństwo: rozdziela się pary, a przed startem pokazuje im partnera na kilka minut. Inna metoda to “gniazdówka” — plastikowe jajko z muchą w środku. Samica, słysząc ruch w jajku myśli, że w środku lęgnie się jej młode i to ją motywuje do szybkiego powrotu.
Gołębie dzielą się na pocztowe, ozdobne i mięsne. Te gołębie, które spotykamy w miastach, to również rodzaj pocztowych, ale zdziczałe i ciężko by było im osiągnąć dobre wyniki. Odmiany mięsne, które są hodowane, mogą osiągać nawet ponad kilogram wagi, podczas gdy gołębie sportowe ważą około 300-400 gramów.
Borysówka ma geny mistrzyni
Borysówka trafiła do Damiana od innego hodowcy jako młody ptak. Jej babka była znaną lotniczką, a jej linia genetyczna wywodzi się z Niemiec. — Dobry rodowód to nie wszystko, liczy się też trening, żywienie i zdrowie — tłumaczy hodowca. Koszty? Wcale nie takie straszne! — Rocznie na wyżywienie jednego gołębia wydaję około 150 zł — zdradza Damian. Po tym, jak jego Borysówka osiągnęła takie wspaniałe wyniki, stała się ona bardzo cennym ptakiem. — Już mi kiedyś za nią Chińczycy dawali 25 tys. euro, ale stwierdziłem, że to za mało. Może gdyby dali 35 tys. euro, to bym ją wtedy sprzedał. Teraz jednak uważam, że jest warta znacznie więcej — mówi pan Damian.
Jak się okazuje, z hodowli gołębi można dobrze żyć. Według pana Damiana dobry hodowca może nawet rocznie zarobić na nich około pół miliona złotych. Jak na razie mężczyzna pracuje jako kierowca, a hodowlą gołębi zajmuje się tylko hobbystycznie, ale jak szacuje gołębie, które teraz posiada, są warte już około 200 tys. zł. Po ostatnich sukcesach hodowca ma zamiar przeznaczyć swojego championa tylko do rozpłodu, gdyż samiczka stała się zbyt cenna, żeby pozwolić jej dalej latać, tak jak to robiła do tej pory.
Teraz nawet bursztyny mogą być fałszywe
Tak w PRL-u chcieliśmy się bronić przed inwazją imperialistów
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







