Dramatyczny wypadek na poligonie w Wyciążkowie. Strażacy musieli działać nietypowo

0
3

Wszystko to wydarzyło sie w poniedziałek, 23 lutego, rano na terenie jednostki wojskowej w Wyciążkowie, ok. 10 km od Leszna.

Dramatyczny wypadek na poligonie w Wyciążkowie

Było tuż po godz. 9, gdy w centrum powiadamiania ratunkowego odebrano zgłoszenie o wypadku, do którego doszło na terenie tamtejszego poligonu. Z meldunku wynikało, że pracownik, który prowadził prace budowlane na wysokości spadł na dach. Na miejsce błyskawicznie pojechali nie tylko strażacy, ale też pogotowie ratunkowe.

Przeczytaj także: “Sześć godzin leżała na torach”. Tragiczny finał podróży seniorki do sanatorium

Zgłoszenie otrzymaliśmy o godz. 9.09. Wynikało z niego, że na terenie jednostki wojskowej z wysokości ok. trzech metrów spadł 35-letni pracownik. Po naszym dojeździe poszkodowany rzeczywiście znajdował się na dachu tego obiektu. Był zabezpieczony przez ratowników pogotowia ratunkowego. Nie było możliwości jego standardowej ewakuacji

— mówi “Faktowi” kpt. Szymon Kurpisz, zastępca komendanta miejskiego PSP w Lesznie.

35-letni pracownik spadł z wysokości podczas prac budowlanych e jednostce wojskowej

— Mężczyzna spadł z przestrzeni nadbudowy technicznej na dach budynku, który był w budowie. To przewyższenie miało ok. trzech metrów. Upadł niefortunnie. Było podejrzenie urazu miednicy. Mężczyzna był przytomny — podkreśla w rozmowie z “Faktem” pan kapitan.

Strażacy przyznają, że akcja ratunkowa nie była standardowa z uwagi na utrudnione dotarcie do miejsca, na które upadł mężczyzna. Wszystko przez warunki pogodowe, m.in. roztopy. Na miejsce wezwano też specjalistyczną grupę ratownictwa wysokościowego z Poznania.

Przeczytaj także: Robert i Mateusz zginęli w tragicznym wypadku na poligonie. Ich kolega usłyszał wyrok

Strażacy musieli użyć technik linowych, bo nie było możliwości dojechania tam naszym ciężkim sprzętem z drabiną mechaniczną. Na szczęście do poszkodowanego udało nam się dotrzeć w ten sposób i można było odwołać specjalistyczną jednostkę

— przekazał “Faktowi” kpt. Szymon Kurpisz, zastępca komendanta miejskiego PSP w Lesznie.

Akcja strażaków trwała niemal dwie godziny. Ranny mężczyzna trafił do szpitala z urazem miednicy i nogi. Cały czas był przytomny.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl