Dziś sąd decyduje o losie Mirelli. Na salę rozpraw odprowadził ją ojciec

0
3

Rano pod dom Mirelli podjechał specjalny bus dla osób niepełnosprawnych. Kobieta i jej 82-letni ojciec wsiedli do samochodu, który zabrał ich do sądu. Przed salą, na korytarzu i w sądzie było sporo mediów.

Posiedzenie rozpoczęło się punktualnie o godz. 12.30. Mirella na salę rozpraw weszła w towarzystwie swojego starszego, podpierającego się na lasce, ojca. Sędzia Andrzej Krawiec nie pozwolił mediom złożyć wniosku o uczestnictwo w rozprawie i niemal od razu stwierdził, że posiedzenie będzie niejawne. Wniosek ten poparł prok. Marcin Murias oraz radca prawny Patryk Żmija, reprezentujący OPS w Świętochowicach.

Prokuratura również złożyła wniosek o umieszczenie pani Mirelli w DPS-ie. W naszej ocenie po grudniu 2025 r. zaistniały przesłanki wskazane w Ustawie o Ochronie Zdrowia Psychicznego, dlatego też niezwłocznie, gdy tylko powiedzieliśmy informacje, taki wniosek został skierowany do sądu

– argumentuje prok. Murias.

Dziennikarze zdążyli jednak spytać Mirellę, jak się czuje.

Jest mi dobrze. Chcę zostać w domu

— wyznała Mirella w odpowiedzi na pytania dziennikarzy “Faktu”. Z kolei jej ojciec nie powiedział ani słowa. Jednak czy zdanie samej Mirelli będzie brane pod uwagę? Prokuratura uważa, że może ono wpłynąć na postępowanie.

Oczywiście ma to wpływ, z uwagi na fakt, że sąd zawsze powinien wziąć pod uwagę zdanie uczestnika. Pamiętajcie państwo, że umieszczenie w domu pomocy społecznej bez zgody jest zawsze formą pozbawienia wolności. Nie co prawda w procedurze karnej, ale procedurze cywilnej. Dlatego sąd zawsze musi zbadać wszystkie przesłanki wynikające z ustawy. Ale ostatecznie o tym, czy będzie zasadne umieszczenie pani w domu pomocy społecznej, będzie dawał opinię w tym przedmiocie biegły sądowy. I dopiero w oparciu po przeprowadzaniu pełnego postępowania dowodowego dotyczącego sytuacji życiowej i zdrowotnej, wespół z opinią sąd będzie mógł podjąć decyzję końcową

– wyjaśnia prokurator Murias.

Śledczy nie mają informacji dotyczących sporządzenia opinii biegłego.

Jeżeli chodzi o to konkretne postępowanie, nie mogę wypowiadać się na temat przyszłych decyzji. Mogę państwu jedynie ujawnić, jak wygląda standardowy tryb postępowania w tego typu sprawach. Standardowo, jeżeli uczestnik stawia się na rozprawę, sąd go przesłuchuje. W tym momencie to jest to pierwsza podstawowa czynność. Następnie sąd bada dokumentację zgromadzoną w aktach sprawy. Jeżeli chodzi o moje postępowanie wyjaśniające, starałem się przeprowadzić je możliwie jak najszerzej, uzyskałem pełną dokumentację medyczną, pełną dokumentację z OPS-u i pełną dokumentację z takich instytucji jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych czy Miejski Zespół do Sprawy Urzekania o Niepełnosprawności. Te wszystkie dokumenty, wespół z opinią biegłego i przesłuchaniem uczestników w sprawie, być może dalszych świadków, jeżeli sąd oczywiście przychyli się do takiego wniosku, pozwolą sądowi podjąć decyzję w sprawie

– wyjaśnia prokuratura. Nie wiadomo jednak, czy ta decyzja zostanie dzisiaj podjęta. Zdaniem śledczych najpewniej nie, gdyż potrzeba będzie pisemna opinia biegłego.

Jak przekazuje prokuratura, w okresie od października do grudnia Mirella otrzymywała pomoc ze strony ośrodka pomocy społecznej. Co prawda ona była w ograniczonym zakresie, ponieważ Mirella nie wyrażała zgody na pomoc w większym zakresie.

Niemniej przynajmniej raz w tygodniu ktoś się tam pojawiał, była zapewniona specjalistyczna opiekunka w ramach specjalistycznych usług opiekuńczych. Ja na bieżąco gromadziłem dokumentację z OPS-u, kontaktowałem się z OPS-em i nic nie wskazywało na zagrożenie życia dla pani Mirelli. Przynajmniej nic takiego nie wynikało ze zgromadzonej dokumentacji. Jeżeli chodzi o ustawowe przesłanki, to podstawową przesłanką, którą sąd musi ustalić, jest zagrożenie dla życia. Podkreślam to dlatego, bo to nie jest nawet zagrożenie dla zdrowia, tylko i wyłącznie dla życia. Dlatego też wcześniej nie złożyliśmy takiego wniosku o umieszczenie pani Mirelli w DPS-ie

– podsumowuje prok. Murias.

Poza składem sędziowskim na sali znajduje się również prokurator z Prokuratury Rejonowej w Chorzowie oraz pracownicy świętochłowickiego DPS-u.

Prokurator Sabina Kuśmierska powiedziała nam dziś, że śledztwo w sprawie Mirelli nadal trwa. Prokuratura otrzymała już jedną z opinii, tak zwaną opinię wiktymologiczną. Niestety, jak powiedziała prok. Kuśmierska w rozmowie z “Faktem”, treść tej opinii nie będzie ujawniona mediom.

Horror Mirelli trwał niemal 30 lat

O sprawie Mirelli piszemy od października 2025 r. Dziennikarka “Faktu” dowiedziała się, że w mieszkaniu w świętochłowickim bloku może przebywać kobieta, która od 27 lat jest w nim izolowana od społeczeństwa.

Pierwsze sygnały, które otrzymała, były wręcz nieprawdopodobne, ale po sprawdzeniu okazało się, że są prawdziwe. Wszystko zaczęło się kilka miesięcy wcześniej, w lipcu 2025 r.

Sąsiadów zaniepokoiła awantura w mieszkaniu rodziców Mirelli. Wieczorem wezwali tam policję. Okazało się, że z mieszkania wyprowadzono 43-letnią dziś kobietę, którą ostatnio widziano, gdy miała 15 lat. Była zaniedbana. Wezwani ratownicy pogotowia musieli ją podtrzymywać pod ręce, bo nie miała siły iść. Kolejne informacje w tej sprawie były zatrważające.

W szpitalu, do którego trafiła Mirella, okazało się, że nie miała dowodu osobistego. Nie była ubezpieczona i nie była zarejestrowana jako bezrobotna. Mirelli postanowiły pomóc jej koleżanki. To one odwiedzały ją w szpitalu, założyły zbiórkę. Kobieta po leczeniu znów trafiła do swojego domu, do tego samego pokoju, w którym spędziła 27 lat. Prokuratura wciąż prowadzi śledztwo w tej sprawie. Sama pani Mirella twierdziła, że nie była więziona.

“Fakt” nagrodzony za nagłośnienie dramatycznej historii Mirelli

Za cykl publikacji na temat Mirelli ze Świętochłowic reporterka “Faktu”, Aleksandra Ratajczak, została nominowana do Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. To jedna z najbardziej prestiżowych nagród dziennikarskich w Polsce. Jej celem jest uhonorowanie dziennikarzy za odwagę w docieraniu do prawdy i odkrywanie tego, co wcześniej było ukryte lub niedopowiedziane oraz przyczynianie się do pozytywnych zmian.

Aleksandra Ratajczak dosłownie pokazała światu to, co było ukryte. Po publikacjach “Faktu” sprawą zainteresowały się nie tylko wszystkie polskie media, ale także prasa, telewizja oraz serwisy zagraniczne.

Mirella ze Świętochłowic zostanie oddzielona od rodziców? Sąd wyznaczył termin

“Takie błędy popełniono w sprawie Mirelli”. Były pracownik OPS-u w Świętochłowicach mówi wprost

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl