Ten tragiczny wypadek poruszył opinię publiczną w całej Polsce. We wrześniu 2024 r. rozpędzony Volkswagen, prowadzony przez Łukasza Żaka, uderzył w tył Forda z czteroosobową rodziną w środku. Według ustaleń śledczych oskarżony gnał 226 km na godz. Dopuszczalna prędkość w tym miejscu to 80 km na godz.
Jego żona została ciężko ranna. Do szpitala trafiło też jedno z ich dzieci. Podobnie jak Paulina, ówczesna dziewczyna Żaka, która w samochodzie siedziała obok niego.
Biegły oszacował, ile Łukasz Żak mógł mieć promili
28-latek prowadził pojazd mimo sądowego zakazu. Według prokuratury był też kompletnie pijany. Podczas ostatniej rozprawy biegły oszacował, jakie stężenie alkoholu oskarżony mógł mieć w organizmie — jego zdaniem było to od 1,1 do 1,4 promila. Ustalił to na podstawie akt sprawy, według których Żak, ważący 103 kg, przed wypadkiem wypił osiem kieliszków alkoholu. Biegły założył, że w kieliszkach była 40-procentowa wódka.
Adwokat Izabela Ławińska, obrończyni oskarżonego, przedstawiła jednak alternatywną wersję zdarzeń. Według niej kieliszki mogły być napełnione jedynie do połowy, a waga Łukasza Żaka wynosiła wówczas 130 kg.
Znajomi Żaka oskarżeni po tragedii. Sara S. wróciła do domu
Ale oprócz samego kierowcy na ławie oskarżonych zasiedli również jego znajomi, którzy tej nocy wspólnie imprezowali. Grupa bawiła się w Hali Koszyki. Po kolacji zakrapianej alkoholem mieli pojechać do klubu przy Wale Miedzeszyńskim. Część z nich tym samym autem. W Volkswagenie — oprócz Żaka i jego dziewczyny — znajdował się Maciej O. oraz Sara S. z chłopakiem Adamem. Gdy doszło do wypadku, para przesiadła się do innego samochodu i wróciła do domu.
Odbydwoje usłyszeli ten sam zarzut: nieudzielenie pomocy rannym (artykuł 162 Kodeksu karnego). Grozi za to do trzech lat więzienia.
Maciej O., któremu postawiono ten sam zarzut, spędził w areszcie 10 miesięcy. W tej chwili czeka na wyrok na wolności. Adam K. dobrowolnie poddał się karze. Został skazany na pięć miesięcy więzienia, półtora roku prac społecznych i musi zapłacić 8 tys. zł zadośćuczynienia pokrzywdzonym.
Sandra S. natomiast uniknęła odpowiedzialności. Sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania wobec niej. Zrobił to na wniosek prokuratury. — Mimo że miała realną możliwość udzielenia pomocy poszkodowanym. Zastanawiam się nad złożeniem apelacji w tej sprawie — mówi nam adwokat Magdalena Krawczak. I dodaje, że nie rozumie sprzeczności w działaniach prokuratury.
W ocenie sądu stopień społecznej szkodliwości czynu w przypadku Sary był niewielki, co zdecydowało o umorzeniu. — Moim zdaniem Sara miała większą możliwość udzielenia pomocy rannym niż Maciej O., który w czasie wypadku został poturbowany (a w jego przypadku tego samego zarzutu nie oddalno — przyp. red.) — konkluduje mec. Krawczak.
Zobacz także: Łukasz Żak składa wniosek o wyłączenie sędziego. “Ma do tego prawo”
/10
Burski Krzysztof / newspix.pl
Łukasz Żak, 28-letni kierowca, odpowiada przed sądem za spowodowanie wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie w 2024 r.
/10
vitrina.pl / Facebook
Według ustaleń śledczych Żak prowadził Volkswagena z prędkością 226 km na godz. na odcinku, gdzie obowiązuje ograniczenie do 80 km na godz. Samochód, którym kierował, uderzył w tył Forda, w którym podróżowała czteroosobowa rodzina.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





