Gołoledź znów sparaliżowała niemal cały kraj. Szczególnie trudna sytuacja panowała na Dolnym Śląsku, a boleśnie przekonała się o tym załoga karetki pogotowia z Legnicy. W nocy ze środy na czwartek (4/5 lutego) ambulans wiózł pacjenta do szpitala, gdy ok. godziny 2 utknął przez duże oblodzenie na drodze wojewódzkiej nr 338 między Głogowem a Lubiążem.
Czytaj także: Pacjenci w stanie zagrożenia życia. Śnieg zatrzymał karetkę na S7
Karetka na 10 godzin utknęła na oblodzonej drodze
— Cały czas byliśmy w kontakcie ze wszystkimi służbami — powiedziała w rozmowie z TVN24 Julia Wach, rzeczniczka prasowa Pogotowia Ratunkowego w Legnicy.
Sytuacja była patowa. Ani karetka nie mogła ruszyć się z miejsca, ani nikt nie mógł dotrzeć jej z pomocą. Przez 10 godzin pojazd stał unieruchomiony, bez możliwości wyjazdu z oblodzonego odcinka.
Czytaj także: Śliskie chodniki zbierają żniwo. W szpitalach aż gęsto. “Wszystkie karetki w terenie”
Pomoc nie mogła dotrzeć
— Około godziny 12.30 kierowca, po tym jak zobaczył, że auta osobowe zaczęły wyjeżdżać, podjął próbę wydostania się i pojechał z prędkością kilku kilometrów na godzinę. Udało się dojechać do szpitala, zostawić pacjenta, w tej chwili pacjent jest już w szpitalu, a karetka wraca do bazy — powiedziała Wach.
Jak podkreśla, życiu i zdrowiu transportowanego pacjenta przez cały czas nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo.
(Źródło: TVN24)
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









