Nauczycielka przejechała samochodem po dziecku. Matka patrzyła na dramat córki. Nowe fakty

0
4

Rodzice dziewczynki wydają kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, by ich córka mogła oddychać. Prokuratura oskarża nauczycielkę o nienależytą obserwację drogi, za co grozi jej 8 lat więzienia. W tle trwa walka o rozliczenie dyrekcji, która zdaniem rodziny dopuściła do chaosu na szkolnym parkingu.

Dramat na szkolnym wjeździe. Laura została wciągnięta pod koła

Do zdarzenia doszło 31 stycznia 2024 r. przed Szkołą Podstawową w Bielawie. Ośmioletnia wówczas Laura została wysadzona przez mamę przed placówką. Gdy biegła w stronę wejścia, upadła na drodze prowadzącej do nauczycielskiego parkingu. W tym samym momencie nadjechał Ford prowadzony przez 37-letnią nauczycielkę. Auto uderzyło w leżące dziecko.

— Została wciągnięta pod koła i zakleszczona — relacjonuje prok. Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”. Według ustaleń śledczych, kobieta siedząca za kierownicą nie zauważyła dziewczynki i kontynuowała jazdę, ciągnąc ją pod podwoziem przez kilkanaście metrów.

Samochód zatrzymał się dopiero po interwencji postronnych osób, które widziały całe zdarzenie. Choć nauczycielka natychmiast podjęła próbę ratowania uczennicy i nie uciekła z miejsca wypadku, obrażenia dziecka okazały się katastrofalne w skutkach.

Badania wykazały, że kierująca była trzeźwa, a pojazd sprawny technicznie.

Dwa lata walki o każdy oddech. Ruszył proces przed sądem

Dziś dziesięcioletnia Laura wymaga stałej, całodobowej opieki. Jej stan jest określany jako ciężki — dziewczynka utraciła podstawowe odruchy bezwarunkowe. — Laura nie ma funkcji przełykania ani odkaszlania, straciła te funkcje i musimy jej w tym pomóc. Trzeba zabrać jej ślinę, wydzielinę, która się zbiera, żeby mogła dobrze oddychać – mówiła mama dziecka w rozmowie z reporterem “Uwagi! TVN”. Rodzice zrezygnowali z pracy zawodowej, a miesięczne koszty leczenia i rehabilitacji sięgają kilkunastu tysięcy złotych.

17 lutego przed Sądem Rejonowym w Dzierżoniowie rozpoczął się proces karny. Nauczycielka została oskarżona o spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. Prokuratura zarzuca jej brak należytej obserwacji drogi.

Jak informuje prok. Pindera, oskarżona przyznała się do winy, choć wcześniej odmawiała składania wyjaśnień. Grozi jej kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Równolegle rodzina walczy o pociągnięcie do odpowiedzialności dyrekcji szkoły, zarzucając jej brak zapewnienia bezpieczeństwa i wydzielenia pasów ruchu dla pieszych. Choć prokuratura umorzyła ten wątek, pełnomocnik rodziny złożył zażalenie, które sąd rozpatrzy w maju.

Źródło: “Gazeta Wyborcza”

Dramat we wsi pod Krakowem. To stało się na ulicy. 10-latka walczy o życie

Daria miała tylko iść do szkoły. Dwa lata później opowiedziała w sądzie, co ją spotkało

Śmierć 12-latka na parkingu. To nie był przypadek

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl