Oszukane wdowy Putina. Kreml odmawia im pieniędzy. “Ból jest tak wielki”

0
3

Rosyjskie rodziny żołnierzy żyją w koszmarze bez końca. Zamiast obiecanego “bonusu za śmierć” spotyka je cisza, odmowy i urzędnicze kłamstwa. Ich mężowie i synowie, którzy polegli na wojnie, nagle stają się “zaginionymi” albo “dezerterami”, a państwowe odszkodowania znikają jak sen. Matki i żony płaczą, gniewają się i błagają o sprawiedliwość, ale Kreml trzyma je w niepewności – i wciąż wysyła kolejne tysiące młodych Rosjan na front.

“Odmawiają wypłaty odszkodowania, twierdząc jedynie, że obrażenia, w wyniku których zmarł, nie miały nic wspólnego z wojną” – czytamy w jednym z listów załamanych kobiet.

Wściekłe wiadomości od żon rosyjskich żołnierzy

“BILD” przeanalizował dziesiątki tysięcy wiadomości od rodzin żołnierzy w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Pochodzą one z grup samopomocowych, z których część jest prowadzona przez rządzącą partię Putina, Jedną Rosję, za pośrednictwem serwisów takich jak Telegram. Materiały te tworzą poruszający obraz żalu i niepewności, jakich doświadczają rodziny żołnierzy. Dodatkowo ujawniają gniew, rozczarowanie własnym losem oraz dotkliwe trudności finansowe.

“BILD” cytuje fragmenty wewnętrznych czatów. “Są poważne problemy. Zerowy wysiłek ze strony prokuratury. Dzwoniliśmy wszędzie – niezbędne dokumenty często docierają dopiero po roku” – napisał krewny w połowie marca 2026 roku.

Kobieta z obwodu samarskiego poskarżyła się 29 grudnia 2025 roku: “Lokalne władze chcą wysłać prezenty rodzinom poległych. Zapomnieli o mnie. Mogę z tym żyć. Ale od trzech lat nie otrzymałam zasiłku dla męża”.

Obietnica Putina: do 150 tys. euro za śmierć

W przypadku śmierci żołnierza na polu walki, osoby pogrążone w żałobie mają prawo do 13,2 miliona rubli (około 133 300 euro) ze skarbu państwa, a czasami nawet do kilkudziesięciu tysięcy euro z własnego regionu. Łączna kwota może sięgać nawet 150 tys. euro. Codziennie około tysiąca Rosjan zgłasza się do służby na froncie.

Jednak analiza grup samopomocowych pokazuje, jak trudno jest uzyskać te pieniądze w putinowskiej Rosji. Kobieta o nazwisku A. w styczniu 2026 roku relacjonowała swoje problemy z władzami: “Żadnego odszkodowania za śmierć, żadnego odszkodowania za obrażenia. W zaświadczeniu stwierdza się jedynie: »nieznana przyczyna zgonu«”.

A w połowie lutego krewny napisał: “Z Ministerstwa Obrony również standardowa odmowa – wygląda na to, że wszyscy odrzucają. Skontaktowałem się z Biurem Służby Wojskowej we wrześniu i nadal nie otrzymałem odpowiedzi”.

Kontekst: Państwo wypłaca odszkodowanie dopiero po oficjalnym uznaniu mężczyzny za zmarłego. Jednak według doniesień rosyjskiego portalu informacyjnego “Wierstka”, powszechną praktyką w rosyjskiej armii jest po prostu pozostawianie ciężko rannych i zabitych na polu bitwy i zgłaszanie ich jako zaginionych.

Takie podejście do postępowania ze zmarłymi pozwala państwu zaoszczędzić pieniądze i obniżyć oficjalną liczbę ofiar. Pozwala również dowódcom na szybsze pozyskiwanie nowych żołnierzy. Jednak dla rodzin oznacza to, że muszą znosić niepewność, czy ich bliscy żyją, czy nie. I nie otrzymują żadnego odszkodowania.

Rosyjskie wdowy oszukiwane przez Kreml. “Nie wierz ani jednemu słowu, które mówią!”

Gdy mężczyzna zaginie co najmniej sześć miesięcy, jego żony mogą wystąpić do sądu o oficjalne uznanie go za zmarłego. Od początku wojny odnotowano co najmniej 2800 takich przypadków. Jednak według “Wierstki” sądy są surowe. Chcą wysłuchać zeznań towarzyszy broni, którzy mogą potwierdzić śmierć – lub zobaczyć ciało.

“Ból jest tak wielki, a ja już nie jestem młoda. A teraz muszę biegać od sądu do sądu, składając zeznania” – relacjonowała na Telegramie kobieta o imieniu Ljuba na początku grudnia 2025 roku. Według śledztwa przeprowadzonego przez “Wierstkę” żony udają się do dużych kostnic w pobliżu linii frontu, aby identyfikować swoich mężów za pomocą tatuaży lub znamion.

Kolejny problem: Według badań gazety “BILD”, dowódcy czasami zgłaszają poległych żołnierzy jako dezerterów. Gdy tylko żołnierz zostanie uznany za dezertera, państwo może zablokować wszelkie wypłaty i świadczenia. Oznacza to, że rodziny muszą podejmować kroki prawne.

Dowody na to można znaleźć również na Telegramie. “Brat mojego przyjaciela zaginął trzy lata temu. Piszą, że zdezerterował, więc nie ma pieniędzy. Ale mój przyjaciel jest pewien, że zginął” – twierdzi kobieta o imieniu T. 11 marca 2026 roku. Żona żołnierza frontowego pisze 15 grudnia 2025 roku: “Mój mąż powiedział: Jeśli zadzwonią do ciebie i powiedzą, że zdezerterowałam, nie wierz ani jednemu ich słowu”.

Jedna z kobiet z grup samopomocowych rozmawiała z dziennikiem “BILD”. Nadja (55 lat, imię zmienione) mieszka, jak mówi, z córką na Syberii. Opowiada: “Mój mąż poszedł na front jako ochotnik w październiku 2025 roku”. Powiedział, że ojczyzna go potrzebuje. Był to winien ojczyźnie. “Ale to wszystko propaganda” – mówi Nadja. Nie chciała, żeby jej mąż poszedł na wojnę. Ale on jej nie posłuchał.

Przez pierwszy miesiąc, jak mówi Nadja, rodzina otrzymywała pełną pensję. Potem, po zaledwie sześciu tygodniach, nastąpiła nagła cisza w eterze. Jej mąż nadal jest uważany za zaginionego – prawdopodobnie nie żyje. “Był dla mnie wszystkim. Zawsze przy mnie, zawsze kochający, zawsze czuły. A teraz to wszystko odeszło. Nie mam już życia” – zwierzyła się Nadja dziennikowi “BILD”.

Kiedyś była kierowniczką supermarketu. Teraz jest zbyt chora, by pracować; martwienie się o męża ją zniszczyło. Ledwo jej zostało, bo nie może już pracować i otrzymuje od męża jedynie obniżoną pensję, równowartość nieco poniżej 500 euro. “Teraz dostaję tylko grosze” – ubolewa Nadja. Ponieważ jej mąż nie został jeszcze uznany za zmarłego, jego odprawa również wciąż czeka na wypłatę.

Ale Rosjanki nie tylko narzekają w grupach internetowych; składają również oficjalne skargi do władz państwowych. “BILD” otrzymał kilka wewnętrznych skarg do rosyjskiego komisarza ds. praw człowieka. Początkowo wyciekły one do rosyjskiej platformy Echo. Listy potwierdzają to, co można przeczytać w mediach społecznościowych.

“Odmawiają wypłaty odszkodowania, twierdząc jedynie, że obrażenia, w wyniku których zmarł, nie miały nic wspólnego z wojną” – czytamy w jednym z listów ze skargą, do których dotarł “BILD”. W innym przypadku zarzuca się: “Najwyraźniej cała jednostka zginęła, 96 osób. I wszyscy zostali uznani za dezerterów”.

Gorzka prawda: dezerterzy są dla armii Putina tańsi niż ofiary. A mimo to dopływ świeżych żołnierzy pozostaje nieprzerwany.

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Bild.de. Jego autorem jest Julius Fitzke

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco!  Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl