Patrycja sześć godzin czekała na pilną pomoc. Zmarła. Jest kara dla szpitala

0
1

– Jej narzeczony szybko zadzwonił na 112 i po około 20 minutach przyjechało pogotowie i zabrało ją na SOR w szpitalu w Świdnicy. Córce wykonano tomografię komputerową. Okazało się, że omdlenie było spowodowane udarem krwotocznym. Trzeba było szybko przewieźć córkę do innego szpitala – relacjonował tvn24.pl pan Albert, ojciec Patrycji.

Świdnica. Patrycja czekała sześć godzina na pomoc. Zmarła

To był 27 marca 2025 r. w Piławie Górnej. Tego dnia Patrycja źle się poczuła. Zemdlała. Wezwano pogotowie ratunkowe, które zabrało ją do szpitala w Świdnicy. Tam lekarze stwierdzili podejrzenie udaru i konieczność transportu do szpitala w Wałbrzychu, gdzie wykonywane są zabiegi trombektomii. Brakowało jednak wolnej karetki.

Poinformowali nas, że tak nie powinno być, ale nie znaleźli transportu dla mojej córki, odmówiono też śmigłowca. Padła nawet sugestia, że jeden z lekarzy zawiezie ją autem do Wałbrzycha. Nie chcąc tracić czasu, zaproponowałem, że zawiozę ją swoim samochodem. Nie dostałem na to zgody. Usłyszałem za drzwiami, jak dwóch lekarzy rozmawia między sobą i wymieniają pomysł zamówienia taksówki. Byłem w szoku

– mówił w tvn24.pl pan Albert.

Gdy poszkodowana wreszcie tam trafiła, okazało się, że specjaliści wykonują pilny zabieg u innego chorego, dlatego przewieziono ją do szpitala we Wrocławiu. Od czasu jej zasłabnięcia minęło ponad sześć godzin. 30-latki nie udało się uratować.

Została dawczynią organów. Dzięki niej żyje kilka osób

– przyznał ojciec Patrycji.

Kara dla szpitala w Świdnicy

Pan Albert złożył do świdnickiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Wszczęto śledztwo w sprawie śmierci 30-latki. Do sprawy włączył się również Rzecznik Praw Pacjenta, który wszczął własne postępowanie wyjaśniające.

Swoje postępowanie prowadził też dolnośląski oddział NFZ. Rzecznik dolnośląskiego oddziału NFZ Anna Szewczuk-Łebska poinformowała, że z powodu stwierdzonych nieprawidłowości na świdnicki szpital nałożono sankcję finansową w wysokości 537 tys. 470 zł.

W wyniku postępowania stwierdzono nieprawidłową organizację i realizację transportu międzyszpitalnego pacjentki znajdującej się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i wymagającej pilnego leczenia na oddziale neurochirurgicznym

– przekazała w komunikacie.

Dodała, że nieprawidłowe było także formalne przeniesienie pacjentki ze szpitalnego oddziału ratunkowego na oddział neurologiczny i następnie rozliczenie udzielonych jej świadczeń na tym oddziale zamiast na SOR-ze, na którym przebywała.

Świdnicki szpital nie zgadza się z decyzją NFZ

Nie zgadzamy się z wynikiem kontroli i kwestionujemy jej ustalenia

– powiedział “Gazecie Wyborczej” Grzegorz Kloc, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego “Latawiec” w Świdnicy.

Od początku było też dla nas niezrozumiałym, dlaczego pacjentka z podejrzeniem udaru krwotocznego oraz podejrzeniem pęknięcia tętniaka została przywieziona przez ZRM do szpitala, w którym nie ma oddziału neurochirurgicznego. To znacznie opóźniło adekwatne do stanu zdrowia leczenie

– podkreślił dyrektor świdnickiej placówki.

Zdaniem rozmówcy “Gazety Wyborczej” kluczową kwestią jest rozróżnienie pomiędzy transportem medycznym a sanitarnym.

Ten pierwszy – przeznaczony dla pacjentów w stanie nagłego zagrożenia życia i realizowany między szpitalami – powinien być zapewniony przez NFZ. W czasie zdarzenia jedyna karetka medyczna kontraktowana była zajęta. Z kolei transport sanitarny, za który odpowiadał sam szpital, również posiadał własną specjalistyczną karetkę, ale w tamtym momencie wykonywała inny pilny przewóz

– wyjaśniał w rozmowie z “Wyborczą”.

(Źródło: Fakt.pl, PAP, Gazeta Wyborcza, tvn24)

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl