Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z 16 na 17 grudnia 2024 r. w Soninie koło Łańcuta. Około godz. 2 w nocy do domu przedsiębiorcy wtargnęło pięciu zamaskowanych mężczyzn.
Napastnicy działali szybko i brutalnie. Skrępowali właściciela domu oraz 12-letniego syna jego partnerki. Bandyci bili mężczyznę, grozili mu nożem, a także polewali wrzątkiem, aby zmusić go do podania kodu do sejfu.
— Nie wiedziałem, czy umrę teraz, czy za pięć minut — opowiadał wcześniej w rozmowie z “Faktem” napadnięty mężczyzna.
Napad trwał około 45 minut. W końcu ofiara podała kod do sejfu. Sprawcy zabrali pieniądze i kosztowności. Łączna wartość łupu przekroczyła 196 tys. zł.
Policja wpadła na trop sprawców
Sprawą od początku zajmowali się policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Ze względu na brutalny charakter przestępstwa powołano specjalną grupę śledczą.
Śledczy współpracowali także z funkcjonariuszami Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji oraz organami ścigania na Ukrainie. W piątek, 13 marca policja poinformowała o przełomie.
— W efekcie intensywnych działań ustalono osoby mające związek z napadem. To trzej obywatele Ukrainy w wieku 36, 40 i 48 lat — infomruje Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie.
Dwóch podejrzanych w areszcie
Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty m.in. rozboju z użyciem niebezpiecznych narzędzi oraz pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem.
5 marca 2026 r. prokuratura skierowała do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec dwóch mężczyzn. Sąd przychylił się do wniosku i zdecydował o ich aresztowaniu na trzy miesiące. Trzeci z podejrzanych przebywa obecnie poza granicami Polski.
Śledczy podkreślają, że sprawa jest rozwojowa, a w sprawie mogą nastąpić kolejne zatrzymania.
Podejrzanym grozi kara nawet do 25 lat więzienia.
“To duży sukces policji”
W rozmowie z “Faktem” pan Witold nie ukrywa ulgi po informacjach o zatrzymaniach.
— To duży sukces. Policja naprawdę się postarała, ogromną pracę wykonała też prokuratura. Było bardzo dużo przesłuchań i różnych czynności. Momentami miałem już tego wszystkiego dość, ale wiedziałem, że tak trzeba — mówi przedsiębiorca.
Jak dodaje, psychicznie dopiero teraz zaczyna wracać do równowagi.
— Trauma trzymała mnie przez osiem miesięcy. Dopiero teraz zaczynam z tego wychodzić — przyznaje.
Mężczyzna podkreśla też, że najważniejsze jest dla niego to, aby sprawcy nie skrzywdzili już nikogo.
— Jeśli to faktycznie oni, nie będą robić ludziom więcej krzywdy. To dla mnie ogromne pocieszenie — mówi.
Nagroda 100 tys. zł nie została wypłacona
Po napadzie przedsiębiorca wyznaczył 100 tys. zł nagrody za pomoc w ujęciu sprawców. Ostatecznie jednak nie była potrzebna.
— Polegałem na pracy policjantów i to oni doprowadzili do przełomu — podkreśla pan Witold.
Na razie nie udało się także odzyskać skradzionych pieniędzy i kosztowności. Śledztwo w sprawie brutalnego napadu w Soninie wciąż trwa.
Torturowali go dla kodu do sejfu. Dlaczego prokuratura zareagowała tak późno?
/12
– / Deprecated_Materiały policyjne
Nagranie z monitoringu – jeden ze sprawców w kominiarce.
/12
– / LASKAR-MEDIA
Dom w Soninie koło Łańcuta, gdzie doszło do brutalnego napadu.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







