Historia życiowych kłopotów pani Sabiny zaczęła się ponad 20 lat temu. Rozwiedziona zamieszkała z synem w mieszkaniu po hutniczym, które przeszło w ręce Bytomskich Mieszkań, gminnej spółki. Lokal ma 38 metrów kw. Pokój z kuchnią, bez łazienki i toalety. W kuchni postawiła wówczas kabinę prysznicową. Dzisiaj z powodu schorzeń nie może do niej wejść. Myje się w misce, a potrzeby załatwia w wiadrze.
Pani Sabina pracowała długie lata w handlu jako sprzedawca. Zaczęła podupadać na zdrowiu, a lista jej chorób z każdym rokiem się wydłużała. Schizofrenia, nowotwór piersi, problemy z tarczycą, padaczka, schorzenia neurologiczne. Obecnie jest pod opieką poradni paliatywnej, ma potwierdzony znaczny stopień niepełnosprawności z orzeczeniem o braku możliwości podejmowania pracy.
Upadłość konsumencka. Pani Sabina zaczyna nowy rozdział i popada w długi
— Zanim do tego doszłam, miałam orzeczenie z umiarkowanym stopniem sprawności. Ze sklepu zostałam zwolniona, bo szefowa robiła cięcia. Podjęłam pracę w ochronie. Praca po 12 godzin, nie dałam rady z powodu chorób. Wywalili mnie z roboty, znowu byłam w szpitalu, znowu choroby — opowiada. Brała chwilówki, jedną pożyczką spłacała następną, by przeżyć.
— Doradzono mi upadłość konsumencką. W grudniu 2022 roku napisałam ponownie o przydział mieszkania socjalnego, żebym mogła się utrzymać z renty. Nie mam żadnego majątku. Jestem niepełnosprawna, sąd umorzył mi długi w upadłości konsumenckiej. Myślałam, że wreszcie się odbiję od dna. Jestem 902 na liście oczekujących na mieszkanie socjalne. Nikt nie potrafił znaleźć dla mnie lokum. Sami urzędnicy podpowiedzieli mi, żebym nadal mieszkała w tym mieszkaniu, a gdy je zadłużę, to wtedy będzie eksmisja i szybciej dostanę lokal socjalny — wyjaśnia.
Eksmisja. Trudno przeżyć za dwa tysiące
W listopadzie ub. roku sąd orzekł eksmisję pani Sabiny i przydział lokalu socjalnego. To paradoksalnie miało przyspieszyć procedury, bo na gminach ciąży wówczas sądowy obowiązek znalezienia lokum osobie eksmitowanej. — Minęły kolejne miesiące, nadal nie mam mieszkania socjalnego. Jestem dzikim lokatorem, co skutkuje narastającym zadłużeniem. Gmina nalicza odszkodowanie za bezumowny najem. Dzisiaj to 24 tys. zł plus odsetki, łącznie prawie 30 tys. zł. Nierealne do spłaty — stwierdza pani Sabina.
Obecnie jej dochody to renta w wysokości 1,7 tys. zł. Pani Sabina dostaje z gminy 130 zł na wyżywienie i 215 zł zasiłku pielęgnacyjnego. Opłaca tylko media, gaz i prąd. Za czynsz, który gmina jej nalicza w wysokości 518 zł, nie płaci, bo nie ma z czego. — Lekarz powiedział mi niedawno, że jest nierefundowany lek dla mnie za 1,7 tys. zł. Cała moja renta uczciwie wypracowana — wyjaśnia. Na pomoc rodziny nie może liczyć. — Syn wynajmuje mieszkanie na wolnym rynku, nie ma z czego mnie utrzymywać — tłumaczy.
Protest przed Urzędem Miejskim w Bytomiu
W desperacji poszła pod Urząd Miejski w Bytomiu, by zaprotestować. — Ktoś zgłosił, że chcę się zabić i dlatego stoję pod urzędem — oznajmia. Pojawiła się policja i urzędniczki. — Gdy jestem tu sama i patrzę w sufit, to nikt się nie zainteresuje, gdy stoję pod urzędem od razu przychodzą do mnie dwie panie. Twierdzą, że dostały wiadomość, że ja się chcę zabić — pokazuje na notatkę, w której oświadczyła, że wcale nie zamierza się zabić, tylko domaga się mieszkania.
Urzędnicy zapowiadają pomoc, ale pod warunkiem
Małgorzata Węgiel-Wnuk, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Bytomiu, wyjaśnia, że wprawdzie pani Sabina jest 902 na liście oczekujących, ale 21 wśród osób niepełnosprawnych uprawnionych do przydziału lokalu socjalnego. To znacząco zmienia jej sytuację. — Każdy mieszkaniec ma prawo złożenia wniosku do Komisji Mieszkaniowej w sprawie zawarcia umowy najmu socjalnego lokalu poza obowiązującą kolejnością. Komisja Mieszkaniowa może przyspieszyć przyznanie lokalu. Niezbędnym warunkiem umożliwiającym rozpatrzenie takiego wniosku jest brak zaległości wobec gminy lub zawarcie umowy spłaty ratalnej zadłużenia i spłacanie rat w pełnej kwocie co najmniej przez kolejnych pięć miesięcy — wyjaśnia. Podkreśla, że liczy się nawet minimalna, symboliczna kwota zadeklarowana przez dłużnika. W marcu pani Sabina otrzymała wypełniony przez pracowników Bytomskich Mieszkań wniosek o przyznanie dodatku mieszkaniowego. Do tej pory nie złożyła go.
— Kto za mnie spłaci zadłużenie? Dodatek nic nie zmieni w mojej sytuacji — odpowiada pani Sabina na wyjaśnienia urzędniczki. — Zadłużenie powstało po części nie z mojej winy, bo gmina nie ma mieszkań dla najbiedniejszych — wyjaśnia bytomianka. 1 kwietnia br. pani Sabina spotka się z prezydentem Bytomia, to efekt jej protestu przed urzędem. Zgodnie z prawem w 2032 r. pani Sabina będzie mogła znowu ogłosić upadłość konsumencką. Uważa, że obecnie jest to jedyny ratunek dla niej.
Lokal socjalny za 1,5 tys. zł czynszu? Tak. I to z robakami i zaćpanymi sąsiadami “w pakiecie”
Dramatyczna sytuacja mieszkaniowa pani Agnieszki. W tle poważny problem
/11
Dawid Markysz / Deprecated_Edytor
Sabina Kamińska (54 l.) czeka na mieszkanie socjalne i popadła w długi.
/11
Dawid Markysz / Deprecated_Edytor
Sabina Kamińska z plakatami, która zabrała pod urząd.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



