Przetrwała wojenną zawieruchę, stojąc praktycznie na pierwszej linii frontu. Bo to właśnie — tuż przy samym pomniku Syreny — padały niemieckie strzały, a we wrześniu 1944 r. rozpoczęły się ostrzeliwania Sowietów, którzy pozostali po drugiej stronie Wisły. Mimo to rzeźba przetrwała w stanie nienaruszonym. Aż do 8 marca 2024 r. To tego dnia dwie młode aktywistki klimatyczne z kolektywu Ostatnie Pokolenie oblały pomnik pomarańczową farbą.
Farbę udało się usunąć z brązowej figury, jednak porowaty piaskowiec cokołu został trwale uszkodzony. — Usunięcie emulsji z cokołu będzie kosztowne i pracochłonne — wyjaśniał nam wówczas stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki.
Ostatecznie miasto wyceniło koszty naprawy na ok. 360 tys. zł.
Symbol Warszawy i jego historia
Pomnik Syreny nad Wisłą, zaprojektowany przez słynną rzeźbiarkę Ludwikę Nitschową w 1936 r. stał się jednym z najważniejszych symboli stolicy. — Projektowałam ją jakby z pobudek przeczuciowych. Był rok 1938, chmury zbierały się nad Polską. Chciałam dać Warszawie symbol siły, symbol obronności, symbol tych czasów, które się zbliżały — mówiła o pracy nad pomnikiem.
Historycznej wartości pomnikowi dodaje też to, że twarzy Syrenie użyczyła poetka Krystyna Krahelska, która zginęła jako sanitariuszka podczas powstania warszawskiego. — Piękna jak syrena i śpiewa jak syrena — napisała w Dziennikach Maria Dąbrowska.
To dzięki niej batalion “Baszta” Armii Krajowej nucił najbardziej znaną dziś powstańczą piosenkę “Hej, chłopcy, bagnet na broń”.
Pomnik Syreny oblany farbą. Co zrobiły aktywistki?
Aktywistki 3 kwietnia 2026 r. zostały uznane za winne uszkodzenia pomnika. Sąd wymierzył im karę sześciu miesięcy prac społecznych oraz zobowiązał do zapłaty nawiązek i odszkodowania. Aktywistki mają zapłacić po 3 tys. zł na Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków oraz po 30 tys. zł tytułem odszkodowania.
Sędzia Marcin Kowal w uzasadnieniu podkreślił, że zabytki mają symboliczną wartość i są powodem dumy mieszkańców. — Jeżeli dopuścimy do takich zachowań, głos tych zabytków zamilknie — argumentował. Sąd zwrócił także uwagę na dezaprobatę społeczną wobec tego typu działań. — Nawet jeśli motywacje były szlachetne, nie usprawiedliwiają niszczenia zabytków — dodał sędzia.
Zabytek czy turystyczna ciekawostka? Aktywistki mówią, że nie żałują
Obecna na sali rozpraw jedna z oskarżonych uznała, że kara jest niewspółmierna do czynu i nie żałuje swojego postępowania. Jej zdaniem pomnik nie stracił wartości turystycznej, a wyjaśnienia sądu skupiły się wyłącznie na materialnych aspektach sprawy.
Obrońcy zapowiedzieli apelację, podkreślając, że nie zgadzają się z wyrokiem. Ale nie tylko oni, bo także prokuratura, która domagała się uznania czynu za wybryk chuligański i orzeczenia kary więzienia.
Sąd jednak zdecydował się na prace społeczne i zobowiązania finansowe.
— Nie kwestionujemy winy, ale kwestia kary budzi nasze wątpliwości, bo domagaliśmy się całkiem innej, bardziej prewencyjnej kary — mówi “Faktowi” prokurator Antoni Piotr Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. I dodaje, że najpierw śledczy muszą ustalić, dlaczego sąd przyjął taką, a nie inną wysokość odszkodowania.
— Nasze wyliczenia wykazywały, że jest zdecydowanie większe — tłumaczy prokurator.
Zobacz także: Dominik stracił nogi, ratując pasażerkę. Zebrano rekordową kwotę
/5
licencja FAKT
Pomnik Syreny nad Wisłą został oblany pomarańczową farbą przez dwie aktywistki klimatyczne 8 marca 2024 r.
/5
Adam Chełstowski / Forum
Pomnik Syreny jest jednym z najważniejszych symboli Warszawy, przetrwał II wojnę światową.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



