— Gdy wyszedłem z domu, zobaczyłem, jak kilkanaście młodych osób, głównie dziewczyn, wbiegło na podwórko. Trzy psy zostały już zapakowane do ciasnych klatek w busie — relacjonuje Tomasz Leszczyński. — Za nimi szła kobieta, która oznajmiła mi, że zabiera psy, po czym poszła dalej. Zadzwoniłem na policję. Po przyjeździe funkcjonariusze rozmawiali z osobą kierującą akcją i tylko przyglądali się, jak nasze psy są wywożone i ładowane do nieoznakowanego busa — relacjonuje.
Dzień przed odebraniem psów w gospodarstwie przeprowadzono gminną kontrolę
Dzień wcześniej w gospodarstwie przeprowadzono wywiad środowiskowy dotyczący warunków, w jakich przebywają psy. Nieprawidłowości, które wskazano, gospodarze mieli usunąć w ciągu 10 dni. Chodziło m.in. o zmniejszenie otworów w budach. Wójt zapewnił, że na koszt gminy zostaną zakupione specjalne, lekkie linki pokryte plastikiem, które mają zastąpić łańcuchy. Psy były zadbane, budy ocieplone, w środku znajdowało się siano, dlatego właściciele byli przekonani, że sprawa została rozwiązana.
— Nasze psy to Ares (10 l.), Mela (9 l.), Lusia (10 l.), Bąbel (5 l.) i Pączek (6 l.). To psy gospodarskie, chroniące kury i krowy przed dzikimi zwierzętami — tłumaczy właściciel. — Mimo że łańcuchy miały karabińczyki umożliwiające łatwe odpięcie, odcinano je szlifierkami. Zwierzęta przecież mogły zostać zranione. Trzy psy były nasze, dwie to przygarnięte przybłędy, a pozostałe należały do członków rodziny — mówi mężczyzna.
Akcję zabrania psów przeprowadził olsztyński oddział OTOZ Animals
Akcję odbioru zwierząt przeprowadził olsztyński oddział OTOZ Animals. Psy uciekały, był harmider, łapano je na podwórku przy użyciu specjalnych linek z pętlami, tzw. pogromów.
— Jednemu psu udało się uciec. Ci ludzie mieli specjalne gwizdki. Kiedy ich użyli, pies padł na ziemię jak martwy — wspomina pan Tomasz. — Bąbelek uciekł do domu, był tak przerażony, że zsikał się ze strachu. Położył się przy mnie na plecach z łapami do góry. Osoba kierująca akcją powiedziała, że tak wygląda i zachowuje się bity pies. Założyli mu pętlę na szyję i zaciągnęli do klatki. Byłem w szoku. Nie dostaliśmy żadnego pokwitowania i do tej pory nie wiemy, gdzie trafiły nasze psy — mówi.
Olsztyński OTOZ Animals odmówił komentarza w tej sprawie. Sprawą zajmuje się prokuratura. — W związku z zabraniem z posesji ośmiu psów zostało złożone zawiadomienie o kradzieży tych zwierząt — informuje prokurator rejonowa Emilia Kochańska z prokuratury w Lidzbarku Warmińskim. — Zgłoszenie zostało zarejestrowane i przekazane policji. Jest to postępowanie sprawdzające, dotychczas nie wszczęto śledztwa ani dochodzenia, trwają czynności sprawdzające — dodaje prok. Kochańska.
/13
Bogdan Hrywniak/Newspix.pl; archiwum / Fakt.pl_omp_temp
Właściciele nie otrzymali informacji o miejscu przebywania psów.
/13
– / Archiwum prywatne_omp_temp
Akcję przeprowadził olsztyński oddział OTOZ Animals.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







