Mieszkańcy Dębnicy Kaszubskiej jeszcze przez długi czas będą pamiętać straszny wypadek, do którego doszło w sobotę, 7 marca. Wtedy to na ul. ks. Antoniego Kani zginęła dobrze znana im sąsiadka.
Trzy kobiety — 47-letnia Ania, jej siostra Małgorzata oraz kuzynka — wracały z urodzin chrzestnej Ani. Była późna pora, a drogę oświetlały jedynie pojedyncze lampy. Nagle ciszę nocy zagłuszył warkot silnika pędzącego Volkswagena, który miał przed sobą do pokonania niebezpieczny łuk. Na zakręcie kierowca stracił panowanie nad pojazdem.
27 lat czekania na sprawiedliwość. Proces Iwony Cygan na ostatniej prostej
Tragedia w Dębnicy Kaszubskiej. “Usłyszeliśmy głośny huk”
Kobiety zostały potrącone na chodniku w okolicy przejścia dla pieszych. Zgłoszenie o zdarzeniu słupskie służby otrzymały krótko po godz. 20. Kierowca, jeszcze przed przybyciem służb, porzucił pojazd i uciekł.
Z domu wyciągnął nas głośny huk, mnie i mojego męża. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, zobaczyliśmy trzy kobiety i grupkę otaczających ich ludzi. Jedna z nich, kuzynka, siedziała ze złamaną nogą. Z kolei Małgosia stała nad ciałem Ani i straszliwe lamentowała, krzyczała wręcz
— mówi w rozmowie z “Faktem” pani Wiesława, przed domem której doszło do wypadku. Jak dodaje, ciało zmarłej Ani znajdowało się na chodniku, kawałek za porzuconym Volkswagenem. Wiele wskazuje na to, że kobieta została pociągnięta za samochodem w momencie uderzenia.
Pani Wiesława, wraz z innymi osobami, próbowały pomóc potrąconym kobietom. Niestety Ania już nie żyła.
Powiedziałam do siedzącej na ziemi kobiety, że ją zaniosę na bok. Kiedy chwyciłam ją pod pachą, zaczęła krzyczeć, że bolą ją nogi. Miała je chyba złamane, więc odstawiłam ją na ziemię i czekałyśmy na przyjazd pogotowia
— mówi kobieta.
Zmarła 47-letnia Ania była dobrze znana okolicznym mieszkańcom. Swój dom miała na ul. Podgórnej, kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym została potrącona. Na co dzień pracowała w przedsiębiorstwie, zajmującym się przetwórstwem ryb. Wraz z siostrą Małgorzatą były pannami.
Zawsze, kiedy przyprowadzały chłopaków, to matka ich poganiała. Mimo to były to bardzo fajne dziewczyny, żyjące ze wszystkimi w zgodzie. Jest to straszliwa tragedia
— dodaje inna mieszkanka Dębnicy Kaszubskiej.
Pilny alert w USA. Zaginął generał. Miał wiedzę o tajnych technologiach
Ulica ks. Kani w Dębnicy Kaszubskiej jest bardzo niebezpieczna
Dębnica Kaszubska, mimo że to mała wieś mająca niecałe cztery tysiące mieszkańców, jest bardzo niebezpiecznym miejscem. Jak mówi w rozmowie z reporterem “Faktu” pani Wiesława, w ciągu trzech lat w jej płot samochód uderzył już dwukrotnie.
Nie wiem, dlaczego oni tak pędzą?! Nie rozumiem tego. Muszę interweniować do pani wójt, chociażby o progi zwalniające, bo nie stać mnie na wymianę płotu co trzy lata. Siła uderzenia tego auta, a miało ono jechać nawet 140 km na godz., była ogromna. Pręty z płotu zbieraliśmy z całej okolicy.
— mówi pani Wiesława.
Prokuratura w Słupsku przesłuchała dwóch podejrzanych
Służbom dzień po wypadku, 8 marca, udało się zatrzymać dwóch obywateli Ukrainy w wieku 40 i 44 lat. Obaj byli nietrzeźwi. Jeden miał 1,4 promila, a drugi 1,3 promila alkoholu. Nie wiadomo jednak, który z nich prowadził auto w momencie wypadku.
W poniedziałek 9 marca w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku przeprowadzono przesłuchanie obu mężczyzn.
Wszedł do łazienki i zamarł. Na osiedlu niepokój. Rozdają ulotki ostrzegawcze
/4
Szymon Wiśniewski
Mężczyźni w momencie zatrzymani byli pod wpływem alkoholu.
/4
PSP w Gdańsku
Volkswagen został porzucony po wypadku.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl




