Płacz, przeraźliwe krzyki, przekleństwa. Takie emocje w czwartek, 12 lutego, towarzyszyły bliskim ofiar pożaru klubu w Crans-Montana, którzy w strugach deszczu oczekiwali przed sądem w Sion (kanton Valais) na Jacques’a i Jessicę Moretti.
Zobacz także: Właściciel La Constellation opuścił areszt. Padły mocne słowa z Włoch
Szwajcaria. Właściciele klubu przed sądem. Tłum omal ich nie zlinczował
Przeciwko parze toczy się śledztwo w kierunku “nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego spowodowania pożaru”. Postępowanie obejmuje również obecnego szefa ochrony klubu w Crans-Montana i jego poprzednika, który zrezygnował ze stanowiska w 2024 r.
W czwartek Jacques i Jessica Moretti przyjechali do sądu złożyć zeznania. Czekający na nich tłum omal ich nie zlinczował.
— Zabiłaś mojego starszego brata, s***, rozumiesz? Spójrz mi w oczy, zabiłaś mojego brata, nie dotykaj mnie, zabiłaś mojego brata! — krzyczał 14-letni Tobyas, brat Trystana, który zginął w pożarze klubu w wieku 17 lat.
Christian Pidoux, ojciec Trystana, który przyjechał ze swoją byłą partnerką i trójką dzieci, również nie krył gniewu.
— Ani przebaczenia, ani zapomnienia, mój syn nie żyje — mówił w stronę zgromadzonych dziennikarzy.
Gulcin Kaya, matka 18-latka, który zginął w pożarze, również czekała na przybycie właścicieli klubu rozpaczliwie krzycząc do nich: “Gdzie jest mój syn, gdzie on jest?!”.
— Jesteście potworami, odpowiecie za to! — wykrzykiwały inne osoby.
Jessica Moretti nie potrafiła ukryć emocji. Płakała, gdy w jej stronę padały kolejne obraźliwe epitety i groźby. Parze towarzyszyli prawnicy, którzy usiłowali uspokoić rozgniewany tłum.
— Bierzemy odpowiedzialność, przyjmujemy ją na siebie, obiecujemy, jesteśmy tu po sprawiedliwość — powiedział w kierunku rodzin ofiar Jacques Moretti, podczas gdy jego zapłakana żona zmierzała do sądu.
Mężczyzna został umieszczony w areszcie tymczasowym 9 stycznia, a następnie zwolniony 23 stycznia po wpłaceniu kaucji.
Szwajcaria. Pożar klubu w Crans Montana. Zginęło 41 osób
W sylwestrowym pożarze klubu w Crans Montana zginęło 41 osób, a 115 zostało rannych, głównie nastolatków i młodych osób. Niektórzy z nich, z poważnymi oparzeniami, nadal są w śpiączce.
Adwokaci ofiar uważają, że śledztwo postępuje zbyt wolno i domagają się, aby postępowaniem objęto również przedstawicieli władz politycznych.
Jak wynika z ustaleń śledczych, przyczyną pożaru były iskry ze świeczek, które zapaliły piankę dźwiękochłonną na suficie w piwnicy lokalu.
Śledztwo ma na celu wyjaśnienie dokładnych okoliczności pożaru, przestrzegania przez właścicieli norm bezpieczeństwa oraz ponoszonej przez nich odpowiedzialności. Gmina Crans-Montana przyznała już, że od 2019 r. w barze nie przeprowadzano kontroli przeciwpożarowych, mimo że takie kontrole muszą być przeprowadzane co roku.
Zobacz także: Szwajcarski kurort pogrążony w żałobie. Strażacy ratują miejsce pamięci
(Źródło: France24.com)
/8
MAXIME SCHMID / Deprecated_AFP
Jacques i Jessica Moretti, właściciele baru, który spłonął w sylwestra w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana, stanęli w czwartek (12 lutego) twarzą w twarz ze zrozpaczonymi rodzinami ofiar pożaru.
/8
MAXIME SCHMID / Deprecated_AFP
Tłum otoczył małżonków, gdy w towarzystwie swoich adwokatów szli na przesłuchanie do sądu w Sion.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl






