Do tych bulwersujących wydarzeń doszło 11 lutego, na osiedlu Przytorze, przy ul. Paderewskiego. Chcąc wyrzucić śmieci, jedna z mieszkanek usłyszała dziwne głosy. Natychmiast wezwała strażników miejskich. Chwilę później na miejsce przyjechali również pracownicy miejskiego schroniska.
Zgłoszenie wpłynęło do nad przed godz. 15. Dotyczyło ono psa, znajdującego się w kontenerze na zużyty sprzęt elektroniczny. Pojemnik można było otworzyć wyłącznie przy udziale firmy Eko Region. Kiedy metalowa klapa w końcu ustąpiła, na dnie, między wyrzuconymi przedmiotami, była ona. Żywe stworzenie potraktowane jak zepsuty toster
— czytamy w emocjonalnym wpisie na platformie Facebook, wystosowanym przez pracowników bełchatowskiego schroniska.
Okazało się, że była to suczka, mająca około sześć lub siedem tygodni. Zwierzę zostało przewiezione do schroniska, gdzie zaopiekował się nim lekarz weterynarii. Jej stan okazał się dobry.
To cud, bo wystarczyło kilka godzin. Brak powietrza. Noc. Deszcz. I nie pisalibyśmy tego posta
— piszą pracownicy schroniska. Jak dodają, suczka miała wiele szczęścia.
Jak można wziąć w ręce czyjeś życie i wrzucić je do kontenera? Jak można skazać kogoś na śmierć wśród elektrośmieci? Zwierzę to nie odpad. To nie przedmiot, który przestaje być potrzebny
— czytamy we wpisie. Służby zapowiedziały wtedy, że rozpoczną poszukiwania sprawcy.
Służby zatrzymały 46-latkę. To ona wyrzuciła suczkę?
Ta wstrząsająca historia swoją kontynuację otrzymała dziewięć dni później, w piątek 20 lutego. Wtedy to bełchatowska policja przekazała, że udało jej się zatrzymać 46-letnią kobietę, podejrzewaną o wyrzucenie szczeniaka.
Zdaniem śledczych pierwotny opiekun psa wystawił ogłoszenie adopcyjne na jednej z internetowych platform z ogłoszeniami. Do mężczyzny miała zgłosić się zatrzymana 46-latka, obiecując, że zajmie się suczką.
Kobieta usłyszała już zarzut znęcania się nad zwierzętami. Tym samym grozi jej kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności.
Doda niedługo do adopcji
Dzień po odnalezieniu psiaka, 12 lutego schronisko zorganizowało plebiscyt wśród internautów na imię dla uratowanej suczki. Ostatecznie wygrało imię Doda. Pracownicy schroniska uznali, że jest ono idealne, ponieważ piesek okazał się “waleczny, piękny i wyjątkowy”. Zwierzę niedługo będzie przeznaczone do adopcji.
Piesek cały czas przebywa w naszym ośrodku, pod kwarantanną. Trwa ona 15 dni, więc zakończy się w czwartek 26 lutego o północy. W piątek rozpoczniemy proces adopcyjny. Rodziny zainteresowane zwierzęciem będą wnikliwe sprawdzane i weryfikowane. Nie chcemy, aby suczka ponownie trafiła w ręce oprawcy
– podsumowuje w rozmowie z “Faktem” Marta Matuszewska, p.o. kierownika bełchatowskiego schroniska.
Pożar w Domu Pomocy Społecznej w Szczawnie. Kilkadziesiąt osób ewakuowanych
Pięć osób ginie w lawinach w Austrii. Dramatyczne okoliczności w Tyrolu
Wyjątkowy przypadek w Szpitalu Kopernika. “To ogromny sukces zespołu”
/2
Schronisko Dla Zwierząt Bełchatów / Facebook
Piesek otrzymał imię “Doda”, za swoją waleczność i wyjątkowość.
/2
– / Materiały policyjne
46-letniej kobiecie grozi teraz kara trzech lat pozbawienia wolności.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





