Home International 12. rocznicę śmierci córki spędzili w sądzie. “To jest niewyobrażalne”

12. rocznicę śmierci córki spędzili w sądzie. “To jest niewyobrażalne”

0
2

Przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu toczy się proces w sprawie śmierci 25-letniej studentki Pauliny Antczak. — Dokładnie wczoraj [24 września — przyp. red.] była 12. rocznica śmierci Pauliny i mieliśmy rozprawę. Co ja mogłam czuć? — mówi “Faktowi” pani Iwona, mama zmarłej studentki. Wraz z mężem nie mają wątpliwości, że powinna być to sprawa o zabójstwo. — To jest niewyobrażalne, co przeżywamy. Ten proces wiele nas kosztuje. Te nerwy… Już nam po prostu brakuje sił. Bo ile można? Ja się już rok temu rozrusznika serca dorobiłam — przyznaje pani Iwona Antczak.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wrocław. Rodzice Pauliny Antczak 12. rocznicę śmierci córki spędzili na sali sądowej. “Ten proces wiele nas kosztuje”

Przed sądem w czwartek, 24 września zeznawało troje świadków — dwoje krewnych oskarżonego Dawida Z. i najbliższa przyjaciółka zmarłej Pauliny.

— Podczas rozprawy padło, że Dawid to człowiek chorobliwie zazdrosny. My już wcześniej wiedzieliśmy, że oskarżył Paulinę o zdradę. Paulina zmarła z wtorku na środę, a on już w piątek rozpowiadał po znajomych, że ona go zdradziła. Mąż rozmawiał wtedy z córką i ona absolutnie temu zaprzeczyła — relacjonuje nam pani Iwona Antczak. — Czy to jednak nie brzmi jak motyw? — pyta.

Oskarżony Dawid Z. nie pojawił się tego dnia na sali. Mężczyzna odpowiada “z wolnej stopy”, bo sąd nie znalazł podstaw do zastosowania tymczasowego aresztowania i nie ma obowiązku stawiać się na rozprawach.

Prokuratura zarzuca Dawidowi Z. naruszenie nietykalności cielesnej Pauliny Antczak, podanie jej leku, który miał doprowadzić do niewydolności krążeniowo-oddechowej, oraz nieudzielenie pomocy. Sprawa dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci, ale sąd zaznaczył, że istnieje możliwość zmiany kwalifikacji czynu na zabójstwo.

— Jak my możemy się z tym czuć? Czujemy się z tym źle, bo proces toczy się o coś, co nie miało miejsca, czyli kwestia nieudzielenia pomocy. Trudno mówić o nieudzieleniu pomocy, jeśli kogoś się morduje. To było zabójstwo z premedytacją, a na tym etapie procesu sprawa tego nie dotyczy. To jest jakiś absurd, którego z żoną nie rozumiemy, ale podobno takie są procedury — mówi pan Kazimierz Antczak, tata Pauliny.

— Z tego, co słyszymy w różnych instytucjach, od różnych ludzi, którzy nam pomagają i interesują się tą sprawą, to jest to ewenement na skalę Polski. Takiego przypadku jeszcze nie było, żeby rodzice doszli do takiego etapu procesu, że sami wyjaśnili przyczynę zgonu — dopowiada pani Iwona.

Oskarżony podczas pierwszej rozprawy w lipcu 2026 r. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Pani Iwona Antczak wraca pamięcią do momentu, gdy proces w sprawie śmierci Pauliny kilka lat temu ruszał w sądzie po raz pierwszy. — Prosił wtedy o “sprawiedliwy wyrok i łagodny wymiar kary” — wspomina mama zmarłej studentki. Tamta sprawa toczyła się częściowo z wyłączeniem jawności.

Wcześniej postępowanie było dwukrotnie umarzane, a następnie wznawiane. Sprawa finalnie trafiła na wokandę po tym, jak państwo Antczakowie złożyli subsydiarny (prywatny) akt oskarżenia, wskazując Dawida Z. jako osobę odpowiedzialną za śmierć ich córki. Jak zmarła Paulina Antczak?

Prokuratura badała sprawę dwa razy. Rodzice się nie poddali

Paulina Antczak, 25-letnia studentka, została znaleziona martwa nad ranem 24 września 2014 r. w swoim mieszkaniu na wrocławskim Nadodrzu. Pogotowie miał wezwać jej chłopak Dawid Z., który również był wtedy w lokalu. Mężczyzna przedstawiał kilka różnych wersji na temat tego, w jakich okolicznościach odkrył, że Paulina nie żyje.

Początkowo śledczy nie traktowali sprawy jako zabójstwa. W toku postępowania pojawiła się m.in. wersja o zatruciu alkoholowym, ale sekcja zwłok wykluczyła obecność alkoholu w organizmie Pauliny.

Rodzice, Iwona i Kazimierz Antczakowie, przez lata prowadzili własne działania, zlecając na własny koszt ekspertyzy, zabiegając o ekshumację oraz ponowne zbadanie dowodów. To dzięki ich wysiłkom odkryto, że Paulinie krótko przed śmiercią — najprawdopodobniej dożylnie — podano amiodaron, lek stosowany przy zaburzeniach rytmu serca, dostępny wyłącznie w lecznictwie zamkniętym (m.in. szpitale i kliniki). W wysokim stężeniu miał on doprowadzić do zatrzymania krążenia i zgonu 25-latki.

Sąd pierwszej instancji uniewinnił Dawida Z. od zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci Pauliny (2022 r.), a następnie — po apelacji państwa Antczaków — w drugiej instancji uchylił wyrok (2023 r.) i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Postępowanie wznowiono w styczniu 2024 r. — Chcieliśmy przeniesienia sprawy poza okręg wrocławski, ale sąd się nie zgodził. 36 tysięcy podpisów pod petycją nic nie dało — mówi nam pani Iwona Antczak. Wraz z mężem nie tracą jednak nadziei, że ich apel o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo, zostanie jeszcze przez wymiar sprawiedliwości wysłuchany. Proces przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu ruszył na nowo w lipcu 2026 r.

Zginęła dzień po ślubie. Sąd podjął decyzję bez przesłuchania jej męża

/5

Iwona Antczak / Facebook

25-letnia studentka Paulina Antczak 24 września 2014 r. została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu we Wrocławiu.

/5

Łukasz Woźnica / newspix.pl

Paulina Antczak zmarła w mieszkaniu, które wynajmowała na wrocławskim Nadodrzu.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl