Do tragedii doszło w sierpniu 2022 r. na ul. Jagiellońskiej. Mały Aleksander został przytrzaśnięty przez drzwi tramwaju. Choć sąd uznał winę Roberta S., prokurator domaga się teraz surowszej kary.
Śmierć 4-latka pod tramwajem. Prokuratura żąda wyższego wyroku
Jak poinformowała prok. Karolina Staros, prokurator Rejonowy Warszawa-Praga Północ złożył apelację od wyroku skazującego Roberta S., motorniczego odpowiedzialnego za wypadek, w którym zginął 4-letni chłopiec. Zdaniem śledczych orzeczona kara 18 miesięcy pozbawienia wolności jest rażąco niska w stosunku do charakteru popełnionych naruszeń.
Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, Karolina Staros, potwierdziła zaskarżenie decyzji sądu w zakresie wymiaru kary. Prokuratura argumentuje, że oskarżony, wykonując obowiązki zawodowe, dopuścił się ciężkich zaniedbań, które wymagają surowszej sankcji.
Przez telefon nie widział, jak ginie dziecko. Nowe informacje z prokuratury
Do wypadku doszło 12 sierpnia 2022 r. na przystanku Batalionu “Platerówek”. Aleksander i jego babcia wysiadali z drugiego wagonu starego tramwaju typu 105N. Stopa chłopca utknęła między wypustkami schodka dokładnie w momencie, gdy drzwi zaczęły się zamykać.
Choć babcia trzymała wnuka za ręce, nie zdołała go wyswobodzić. Tramwaj ruszył, wyrywając dziecko z jej uścisku. 4-latek był ciągnięty po torowisku przez ok. 420 m. Pojazd zatrzymał się dopiero wtedy, gdy jeden z pasażerów zaciągnął hamulec bezpieczeństwa. Chłopiec zmarł na miejscu.
14 połączeń telefonicznych w pracy
Kluczowym dowodem w sprawie okazały się logowania telefonu motorniczego. Ustalono, że Robert S. od rana wielokrotnie rozmawiał przez komórkę i wysyłał wiadomości. Niektóre połączenia trwały kilkanaście minut, a najdłuższe aż 50 min.
Tuż przed wypadkiem, o godz. 11.36, mężczyzna regulował głośność słuchawki. Chwilę później odebrał połączenie od żony. Zaledwie siedem sekund po ruszeniu z przystanku, na którym doszło do wypadku, motorniczy odebrał kolejny telefon – tym razem od klienta w sprawie naprawy blacharskiej auta.
Uzasadnienie wyroku sądu
Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ 17 lutego 2026 r. uznał Roberta S. za winnego umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa. Sędzia Katarzyna Wanat podkreśliła, że motorniczy nie obserwował należycie sytuacji w tylnej części pojazdu, bo jego uwagę rozpraszał telefon.
— Wyłączną winę za tragedię ponosi Robert S. Nie poświęcił on wymaganej uwagi sytuacji na przystanku i nie upewnił się, że wszyscy pasażerowie bezpiecznie opuścili tramwaj — zaznaczyła sędzia w uzasadnieniu.
Poza karą więzienia, sąd orzekł wobec Roberta S. 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz nakazał zapłatę po 100 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców dziecka. Dla prokuratury to jednak wciąż za mało, biorąc pod uwagę, że oskarżony świadomie złamał przepisy ruchu drogowego i wewnętrzne regulacje przewoźnika.
Źródło: Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





