Potrącił śmiertelnie dwie kobiety na pasach. Może stać się tak, że uniknie odsiadki

0
5

Był 3 stycznia 2024 r., gdy doszło do tej tragedii. Padał deszcz, widoczność była ograniczona. Po godz. 17.00 dwupasmową ul. Legionów jechał Wiesław S., 81-letni przedsiębiorca z Częstochowy. Prowadził potężne audi Q7, jechał lewym pasem, w kierunku Srocka.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ukrainki zginęły potrącone na przejściu dla pieszych

Kierowca wyprzedzał przed przejściem dla pieszych drugi samochód, zjechał na lewy pas, nie ustępując pierwszeństwa dwóm pieszym, które znajdowały się już na pasach. Wiesław S. był rozpędzony. Biegły ustalił później, że jechał 83 km na godz., przy dopuszczalnej prędkości 50 km na godz. Kierowca wyprzedzał pojazd nauki jazdy, który zwalniał przed przejściem. Wiesław W. tego nie zrobił. Uderzył autem w piesze. Siła była tak duża, że zostały odrzucone aż na drugą jezdnię. Świadkowie zdarzenia rzucili się na pomoc, potem do akcji wkroczyli strażacy. Reanimacja trwała długo, ale nie przyniosła skutku. Obie kobiety zmarły. Marija Oksana pracowały w pobliskim zakładzie produkującym poduszki powietrzne do samochodów. Przyjechały z Ukrainy, żeby dorobić i pomóc rodzinie, która została w ogarniętym wojną kraju.

Ekspertyza biegłych nie pozostawiła wątpliwości: kierowca nie zachował szczególnej ostrożności, złamał zakaz wyprzedzania przed przejściem, znacznie przekroczył prędkość. Zdaniem biegłego, zdążyłby się zatrzymać, gdyby jechał zgodnie z przepisami.

81-latek był trzeźwy, nie został jednak tymczasowo aresztowany. W sądzie twierdził, że nie widział pieszych i zaprzeczał, jakoby jechał za szybko.

Sprawa trafiła aż do Sądu Najwyższego

W grudniu 2024 r. zapadł pierwszy wyrok: Wiesława S. skazano na 2 lata i 8 miesięcy więzienia. Otrzymał też 8-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd uznał, że doszło do rażącego naruszenia zasad ruchu drogowego i ogromnej szkody społecznej. Nakazał nawet publikację wyroku w internecie.

Potem była apelacja. — W kwietniu 2025 r. sąd odwoławczy uznał, że kara 2 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności jest właściwa. Mężczyzna był trzeźwy, sąd wziął też pod uwagę wiek sprawcy i fakt, że oskarżony jeszcze przed procesem zapłacił zadośćuczynienie rodzinom ofiar — mówił wówczas “Faktowi” sędzia Dominik Bogacz, rzecznik Sadu Okręgowego w Częstochowie. Z naszych informacji wynika, że były to kwoty oscylujące w okolicach 100 tys. zł dla każdej z rodzin poszkodowanych.

Po tym prawomocnym wyroku nastąpił zwrot w sprawie, która trafiła do Sądu Najwyższego w Warszawie. Jak informuje “Gazeta Wyborcza”, Sąd Najwyższy uznał, że skład sędziowski był nienależycie obsadzony. Sprawa wróciła do II instancji, w której w piątek (17 kwietnia br.) zapadło rozstrzygnięcie ostateczne.

Zamiast celi opaska elektroniczna na nodze?

Kara dla Wiesława S. (dziś 83-latka) została obniżona do 1 roku i 6 miesięcy. Sąd wziął pod uwagę wiek, stan zdrowia skazanego oraz fakt, że, wypłacił rodzinom ofiar zadośćuczynienie. Pojechał nawet do Ukrainy z osobistymi przeprosinami i pomocą.

Jak dodaje “Gazeta Wyborcza”, zmniejszenie wyroku oznacza, że 83-letni Wiesław S. może nie trafić za kratki. Przy takim wymiarze kary możliwy jest dozór elektroniczny. Jeśli sąd penitencjarny wyrazi zgodę, sprawca śmiertelnego wypadku może odbyć karę w domu — z bransoletą monitorującą na nodze.

(źródło: Gazeta Wyborcza, Fakt.pl)

Walczyli o życie Marysi. 6-latka nie żyje. Kierowca traktora nie przyznaje się do winy

/6

Materiały policyjne / Edytor

Wiesław S. robi wszystko, aby nie trafić za kratki. Na sumieniu ma śmierć dwóch Ukrainek, które potrącił na pasach.

/6

– / Edytor

Wiesław S. w sądzie w Częstochowie.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl