Do tragedii w Łomiankach na trasie DK7 doszło w niedzielę, 12 kwietnia, około godz. 18. Według ustaleń śledczych kierowca Audi, 44-letni Patryk R., jadąc z dużą prędkością w kierunku Warszawy, zaczął wyprzedzać inne pojazdy. Na wiadukcie w Łomiankach zahaczył tylnym nadkolem o Toyotę, którą podróżowały osoby wracające z pikniku.
Toyota przebiła barierki, dachowała na przeciwległym pasie i uderzyła w cztery inne samochody. Dwie osoby — 15-letni Kacper i 19-letnia Nikola — zginęły na miejscu, a 20-letni Eryk, kierowca Toyoty, w stanie bardzo ciężkim trafił do szpitala, gdzie zmarł kilka dni później. Rannych zostało również kilka innych osób, w tym kierowca samochodu, w który uderzyła Toyota.
Zobacz także: Wypadek na trasie S19. Kierowca miał 2,17 promila alkoholu
Patryk R. oraz jego pasażer, 33-letni Piotr B., natychmiast zbiegli z miejsca wypadku. Zostali zatrzymani przez policję po dziewięciu godzinach od wypadku. Badania wykazały, że cztery godziny przed wypadkiem wypili z kolegą litr wódki i popili to sześcioma piwami.
Patryk R. i tragedia w Łomiankach. Dlaczego nie trafił wcześniej do aresztu?
Pierwszy zakaz prowadzenia pojazdu Patryk R. dostaje w 2022 r. Powinien trafić wówczas do więzienia, ale ostatecznie tak się nie stało. Wszystko zaczęło się od spotkania z dawno niewidzianym kolegą we wrześniu 2022 r. Patryk i Adrian K. kupili po kilka tzw. “małpek”. Po zakupach mężczyźni wsiedli do swoich samochodów i pojechali nad pobliskie jezioro. Tam każdy z nich wypił łącznie co najmniej pół litra wódki. Rankiem Adrian zdecydował się odwieźć kolegę do domu. Podczas jazdy stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w ogrodzenie przy ul. Osiedlowej w Łomiankach. Patryk R. wrócił po swój samochód i próbował wypchnąć volkswagena kolegi, jednak bezskutecznie. Ostatecznie obaj odjechali samochodem Patryka R. Całą sytuację zarejestrował monitoring osiedla.
W międzyczasie dwie osoby powiadomiły policję: jedna z nich widziała zataczającego się mężczyznę przy samochodzie, druga była świadkiem kolizji i ucieczki kierowców. Gdy policjanci przesłuchiwali świadków, na miejsce podjechało renault Patryka R., a świadkowie rozpoznali kierowcę.
R. przyznał się do jazdy pod wpływem alkoholu. Prokurator Maciej Nowicki z Prokuratury Rejonowej Warszawa Żoliborz zaproponował karę: 7 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania prac społecznych po 20 godzin miesięcznie, 5 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości oraz czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów. Patryk R. zgodził się na te warunki.
Jednak — jak ustalił Łukasz Zboralski, redaktor naczelny serwisu BRD24.pl — sędzia Magdalena Taraszkiewicz-Sołtys wydała wyrok nakazowy bez przeprowadzania rozprawy. Sąd orzekł czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów i 5 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości, ale zrezygnował z obowiązku prac społecznych, zastępując je grzywną w wysokości 4 tys. zł.
Prokurator Maja Kasperkiewicz-Radtke pisze sprzeciw i do sprawy zostaje wylosowany kolejny sędzia. Tym razem był surowszy niż poprzedniczka. Zakazuje Patrykowi R. jazdy pojazdami mechanicznymi na pięć lat, daje nawiązkę 5 tys. zł, ale orzeka też osiem miesięcy ograniczenia wolności polegających na wykonywaniu prac społecznych przez 20 godzin miesięcznie. Nigdy jednak nie zostanie doprowadzony do aresztu śledczego na Białołęce.
Warszawa: Policyjny pościg za motocyklistą. Sąd wydaje łagodny wyrok
W 2025 r. Patryk R. wpadł w kolejne kłopoty. Policjanci z Warszawy, patrolując drogę krajową nr 7 nieoznakowanym radiowozem, zauważyli motocyklistę na hondzie CBR 600 z podgiętą tablicą rejestracyjną. Kierujący przekroczył dozwoloną prędkość o 70 km na godz., jadąc 140 km na godz. w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 70 km na godz. Mimo włączenia sygnałów świetlnych i dźwiękowych przez policję, Patryk R. nie zatrzymał się i rozpoczął ucieczkę.
Podczas pościgu prędkość motocykla wzrosła do 196 km na godz., a kierujący zignorował czerwone światło na skrzyżowaniu. Pościg zakończył się na estakadzie w Łomiankach, gdy motocyklista zdołał uciec, przeciskając się przez korek.
Policjanci ustalili właściciela motocykla, jednak okazało się, że pojazd został sprzedany cztery lata wcześniej. Ostatecznie funkcjonariusze dotarli do Patryka R., który został zatrzymany w swoim domu. Podczas przesłuchania przyznał się do winy i tłumaczył ucieczkę stresem wywołanym policyjną interwencją.
Prokurator Małgorzata Komsta z Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim zaproponowała karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 10 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości oraz zakaz prowadzenia pojazdów na dwa lata. Patryk R. zgodził się na te warunki.
Sąd Rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim, pod przewodnictwem sędzi Justyny Żbikowskiej, skazał Patryka R. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz 8 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości i koszty sądowe. Wyrok uprawomocnił się 13 lutego 2026 r.
Dwa miesiące później Patryk R. na drodze w Łomiankach spowodował wypadek, w którym zginęła trójka młodych ludzi, a dziesięć osób zostało rannych.
źródło: Onet
Zobacz także: Proces Łukasza Żaka dobiega końca. Wiemy, kiedy zapadnie wyrok
/5
Archiwum prywatne
Patryk R. miał dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów, oba pięcioletnie, za jazdę po alkoholu i ucieczkę przed policją.
/5
OSP Łomianki/Facebook
W kwietniu 2026 r. spowodował śmiertelny wypadek w Łomiankach, w którym zginęły trzy młode osoby, a 10 zostało rannych.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



