Rok od zabójstwa portierki na kampusie UW. Ludzie wrócili na miejsce tragedii

0
3

Dokładnie rok temu, 7 maja 2025 r., na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego doszło do tragedii, która wstrząsnęła całą społecznością akademicką, jak i opinią publiczną. Zamordowana została 53‑letnia portierka, pani Małgorzata, pełniąca tego dnia dyżur przy jednym z budynków uczelni. W rocznicę tych wydarzeń w miejscu zabójstwa tłumnie zgromadzili się ludzie, by uczcić jej pamięć.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Warszawa. Rok od zabójstwa portierki na kampusie UW. Tak uczczono pamięć pani Małgorzaty

Ponad 100 osób — w tym studenci, pracownicy i władze uczelni oraz mieszkańcy Warszawy — zgromadziło się na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, by upamiętnić tragicznie zmarłą portierkę. Nawet pracujący w pobliżu robotnicy przerywali na ten czas swoją pracę, a przypadkowi przechodnie zatrzymywali się i przystawali na chwilę.

Ceremonia była krótka, około 10-minutowa i rozpoczęła się od przemówienia władz uczelni, w którym podkreślono, jak wielką stratą i szokiem dla całej społeczności była śmierć pani Małgorzaty. — To tragedia, o której nie wolno zapomnieć — wybrzmiało pod cichym i ciężkim od chmur niebem. Chwilę wcześniej przestało padać, ale wciąż panował chłód, a między uczestnikami ceremonii — milczenie.

Bliscy pani Małgorzaty, choć obecni podczas uroczystości, nie zabrali głosu.

Później na skwerze przed budynkiem posadzono miłorząb — symbol pamięci i siły — a nieco dalej umieszczono tabliczkę z imieniem pani Małgorzaty. Kilka osób złożyło pod tabliczką kwiaty i zapaliło znicze.

— Co czujemy? Smutek, że pani Małgosi nie ma wśród nas i rozżalenie, że taka tragedia miała miejsce. Jednocześnie cieszymy się, że powstało takie miejsce upamiętnienia pani Małgorzaty. To sprawia, że w pewien sposób dalej jest wśród nas — przyznała w rozmowie z reporterem “Faktu” Gabriela Szczupaj, członkini samorządu doktorantów.

— Chciałam tu dzisiaj przyjść i pomyśleć ciepło pani Małgorzacie, która była członkinią społeczności uniwersyteckiej i pracowała tutaj przez wiele lat. Wiele osób kojarzyło ją też z codziennych spotkań czy nawet tylko z widzenia — dodała Magdalena Filipek, przedstawicielka samorządu doktorantów, która także złożyła kwiaty pod tabliczką upamiętniającą panią Małgorzatę. — Pomyślałam, że to jest taki ważny gest, żeby tu być, a kwiat jest zawsze takim symbolem pamięci — wyjaśniła.

Jak usłyszeliśmy od naszych rozmówczyń, na kampusie czują się bezpiecznie. Po tragedii władze uczelni zwiększyły środki i procedury bezpieczeństwa. Podczas uroczystości nie dało się nie zauważyć obecności przedstawicieli Straży Uniwersyteckiej.

Na uniwersytecie zwiększono środki bezpieczeństwa. “Udało nam się pozostawić kampus otwarty”

Choć w ciągu ostatniego roku na kampusie nie odnotowano żadnych poważniejszych incydentów, uczelnia wprowadziła szereg zmian, które studenci oceniają pozytywnie.

— Przede wszystkim muszę powiedzieć o tym, że uniwersytet to miejsce szczególne, miejsce wolności, miejsce, w którym czcimy, pielęgnujemy wolność. Zarówno wolność intelektualną, jak i wolność osobistą. I cieszę się ogromnie, że udało nam się wprowadzić takie zmiany przez ten rok, które — moim zdaniem — z jednej strony znacząco poprawiają bezpieczeństwo wszystkich członków społeczności akademickiej, a z drugiej strony nie ograniczają tych naszych wolności, bez których twórczość naukowa, badania naukowe nie byłyby możliwe — podkreślił w rozmowie z reporterem “Faktu” Zygmunt Lalak, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego do spraw badań.

— Udało nam się pozostawić otwarty dostęp do budynków i zajęć uniwersyteckich, także dla licznych gości, którzy odwiedzają nasz kampus. Jednocześnie musieliśmy podjąć pewne środki zmierzające do tego, aby te trudne sytuacje rozwiązywać szybko i skutecznie. W związku z tym pojawił się monitoring, a nasi koledzy ze Straży Uniwersyteckiej uzyskali dostęp do środków bezpośredniego przymusu — wyjaśnił przedstawiciel uczelni.

Jak usłyszeliśmy, przedstawiciele Straży Uniwersyteckiej są teraz wyposażeni w gaz pieprzowy i pałki teleskopowe, mają też kamery pozwalające na nagrywanie interwencji.

— Mamy opracowany zespół sygnałów antynapadowych, który pozwala bardzo szybko przekazywać informację o niebezpieczeństwie do centrali straży uniwersyteckiej. Na uniwersytecie powstało specjalne biuro bezpieczeństwa, które zajmuje się zarówno aspektami bezpieczeństwa fizycznego, jak i bezpieczeństwa w sieci oraz bezpieczeństwa badań naukowych. Te działania są szeroko zakrojone i będziemy je dalej rozwijać — zapewnił prorektor UW Zygmunt Lalak.

Ceremonia upamiętnienia zakończyła się bez oficjalnego sygnału. Ludzie zaczęli się rozchodzić jedni po drugich, ale kwiaty i znicze pozostały. Podobnie jak pamięć o tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się rok temu na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego.

Zbrodnia, która wstrząsnęła Uniwersytetem Warszawskim

Do zabójstwa na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego doszło 7 maja 2025 r. w godzinach pracy uczelni. Ofiarą była 53‑letnia portierka, pracownica techniczna UW. Napastnik, którym okazał się Mieszko R., 22-letni student Wydziału Prawa, został zatrzymany przez służby krótko po zdarzeniu.

Informacja o zbrodni wywołała szok i żałobę w środowisku akademickim. W kolejnych dniach po tragedii na Uniwersytecie Warszawskim odbywały się spontaniczne zgromadzenia pamięci. Władze uczelni deklarowały wówczas analizę procedur bezpieczeństwa oraz potrzebę wzmocnienia ochrony pracowników niemających bezpośredniego kontaktu ze studentami, ale pozostających na pierwszej linii codziennego funkcjonowania kampusu.

Według opinii biegłych Mieszko R. w momencie, gdy doszło do zbrodni, był niepoczytalny. Oznacza to, że nie stanie przed sądem. Eksperci ocenili jednak jednoznacznie, że pozostawienie go na wolności zagrażałoby innym. W związku z tym zalecono jego izolację w szpitalu oraz, w dalszej kolejności, rozważenie umieszczenia w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl