Drzonowo żyje w strachu przed sąsiadem. Wójt mówi: boją się nawet jechać z nim autobusem

0
4

– On zastrasza innych mieszkańców, obraża i wyzywa. Gania po wiosce z nożami i kijami, chce bić ludzi, atakuje nawet dzieci! – nie kryje oburzenia Zbigniew Wróbel, sołtys Drzonowa. Według relacji sąsiadów, Krzysztof D. w napadach szału rzuca z okna szklanymi butelkami i słoikami w przechodniów. Nigdy nie wiadomo, co go zdenerwuje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

– Dzieci boją się wyjść z domu, a samochody stojące pod blokami to dla niego łatwy cel. Wystarczy, że coś mu się nie spodoba, a już pałka idzie w ruch i wybija szyby – żalą się sąsiedzi.

Policja bezradna. Interwencje nic nie dają

Przerażeni mieszkańcy wzywają policję za każdym razem, gdy Krzysztof D. zaczyna kolejny atak. Mundurowi interweniowali już kilkadziesiąt razy od początku roku. Niestety – jak mówią mieszkańcy – to tylko chwilowa ulga. Po każdej interwencji na ulice Drzonowa szybko wraca strach.

W rozwiązanie problemu zaangażowały się także władze gminy Kołobrzeg. – Ta sprawa jest mi znana od dawna. Niestety, do tej pory nie było decyzji odpowiednich służb, które pozwoliłyby na leczenie tego człowieka – mówi Jerzy Wolski, wójt gminy.

Po ostatnich incydentach gmina wystąpiła do sądu z wnioskiem o przymusowe leczenie zamknięte Krzysztofa D. Mężczyzna stanowi zagrożenie dla lokalnej społeczności – przekonują urzędnicy. Teraz wszystko zależy od sądu, który może przychylić się do wniosku lub go odrzucić.

Mieszkańcy boją się nawet wsiąść do autobusu

Strach przed agresywnym sąsiadem paraliżuje życie w Drzonowie. – Mieszkańcy boją się nawet jeździć autobusem, gdy on tam wsiada – słyszymy od wójta gminy. Krzysztof D. miał też wyzywać i atakować pracowników firm zajmujących się odbiorem śmieci, przez co nie mogli wywiązać się ze swoich obowiązków.

Gmina wysłała do sądu pismo z prośbą o przyspieszenie rozpatrzenia sprawy. Na odpowiedź wciąż czekają. Teresa Biereśniewicz z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej przyznaje, że Krzysztof D. nie zawsze jest agresywny. Jej zdaniem, ataki mogą być wywołane przez substancje, które pobudzają mężczyznę. – Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, podobnie jak policja, ale nie mamy już żadnych narzędzi, by pomóc mieszkańcom Drzonowa – przyznaje pani Teresa.

Krzysztof D. żył z zasiłku, ale został go pozbawiony. Teraz wszystko zależy od sądu. – Jeśli nic się nie zmieni, może dojść do tragedii. Boję się, że on kogoś zabije albo doprowadzi do kalectwa – mówi z powagą sołtys.

Mieszkańcy mają już dość. Boją się nie tylko o swoje dzieci, ale też o to, że ktoś zdesperowany postanowi wziąć sprawy w swoje ręce i może dojść do linczu.

Więcej płacimy za dym z komina niż za węgiel

Zabił trzy kobiety i znów sądzą go za to samo

Tu po smażoną rybę turyści czekają trzy godziny

/7

Gryń Przemysław / newspix.pl

Mieszkańcy Drzonowa są terroryzowani przez Krzysztofa D. Władze gminy zwróciły się do sądu z prośbą o skierowanie agresora na przymusowe leczenie w zamkniętym ośrodku.

/7

Materiały redakcyjne

Policja interweniowała już w Drzonowie już kilkadziesiąt razy w związku z atakami na mieszkańców Krzysztofa D.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl