Najważniejsze jest jednak to, że po raz pierwszy od wielu miesięcy eksperci nie rozmawiają już wyłącznie o tym, jak długo Ukraina będzie w stanie się bronić. Coraz częściej pojawia się inne pytanie: czy armia Putina zaczęła właśnie osiągać granice swoich możliwości? Jeśli odpowiedź brzmi “tak”, skutki tej zmiany mogą okazać się znacznie ważniejsze niż pojedyncze bitwy czy kolejne rosyjskie naloty.
Front wygląda inaczej niż jeszcze rok temu
Przez ponad trzy lata kierunek wojny wydawał się oczywisty. Rosja atakowała, a Ukraina broniła się najlepiej, jak potrafiła. Mimo ogromnych strat Kreml stopniowo zwiększał swoją przewagę. Front przesuwał się powoli i krwawo, ale najczęściej na korzyść Moskwy.
Obecnie, mimo nasilonych bombardowań ukraińskich miast, na linii frontu pojawiają się sygnały świadczące o zmianie tej dynamiki. Coraz więcej analityków zwraca uwagę, że rosyjska armia mogła osiągnąć punkt krytyczny. Jeśli ten trend się utrzyma, wojna może wejść w zupełnie nową fazę.
Rosja płaci coraz więcej za coraz mniej
Przez długi czas wojna opierała się na brutalnej kalkulacji. Rosja była w stanie akceptować znacznie większe straty niż Ukraina. Nawet niewielkie zdobycze terytorialne uznawano więc na Kremlu za sukces, niezależnie od liczby poległych.
Dziś ta logika zaczyna się załamywać.
Rosyjskie wojska posuwają się znacznie wolniej niż jeszcze rok temu. W pierwszych miesiącach 2025 r. armia Putina zdobywała średnio niemal dziesięć kilometrów kwadratowych dziennie. W 2026 r. tempo to spadło do około czterech kilometrów kwadratowych dziennie.
Według Instytutu Badań nad Wojną (ISW) w samym kwietniu Rosja odnotowała stratę terytorialną netto wynoszącą 116 kilometrów kwadratowych.
Jeszcze bardziej niepokojące dla Kremla są dane dotyczące ludzi. Coraz więcej analiz wskazuje, że Rosja po raz pierwszy od początku wojny może tracić miesięcznie więcej żołnierzy, niż jest w stanie pozyskać.
Według Instytutu Polityki Bezpieczeństwa w styczniu Moskwie zabrakło około 9000 żołnierzy do pełnego uzupełnienia strat. Aby zrealizować tegoroczne cele rekrutacyjne, rosyjskie Ministerstwo Obrony musiałoby pozyskiwać ponad 1100 nowych żołnierzy kontraktowych dziennie. Obecnie udaje się rekrutować około 940 osób dziennie.
Ukraina rozwiązała swój największy problem
Szczególnie interesujące jest to, że poprawa sytuacji Ukrainy nie wynika z pojawienia się jednej przełomowej broni.
Kijów najwyraźniej poradził sobie z jednym z najpoważniejszych problemów ostatnich dwóch lat – rosyjską przewagą w wykorzystaniu dronów.
Analitycy wojskowi od miesięcy obserwują, że ukraińskie jednostki coraz skuteczniej kontrolują przestrzeń powietrzną bezpośrednio za liniami frontu. Rosyjskie trasy zaopatrzeniowe są wykrywane i atakowane, ruchy wojsk monitorowane, a stanowiska dowodzenia precyzyjnie lokalizowane.
Jednocześnie Ukraina coraz skuteczniej wykorzystuje własne drony do uderzeń głęboko na terytorium Rosji.
Skutki są widoczne na całym froncie. Rosyjskie oddziały potrzebują więcej czasu na przygotowanie ataków, zaopatrzenie dociera wolniej, a przerzucanie rezerw staje się coraz trudniejsze.
Wojna coraz częściej dociera do Rosji
Jeszcze bardziej odczuwalne dla Kremla są wydarzenia rozgrywające się setki kilometrów od frontu.
Ukraińskie drony regularnie atakują rafinerie, magazyny paliw, lotniska wojskowe oraz strategiczne węzły transportowe na terytorium Rosji. Coraz częściej skutki tych działań odczuwają również mieszkańcy Moskwy.
Lotniska bywają czasowo zamykane, sieci telefonii komórkowej są wyłączane, a służby bezpieczeństwa zaostrzają środki ochrony wokół najważniejszych obiektów państwowych.
Szczególnie bolesne są ataki wymierzone w logistykę.
Wojna w Donbasie nie rozstrzyga się wyłącznie w okopach. O wyniku starcia decyduje również zdolność do szybkiego dostarczania paliwa, amunicji i części zamiennych. Właśnie w ten element rosyjskiego systemu Ukraina uderza obecnie najintensywniej.
To jeszcze nie przełom, ale wyraźny sygnał
Nie oznacza to, że Ukraina stoi dziś przed wielką kontrofensywą przypominającą sukcesy z jesieni 2022 r.
Pojawiły się jednak sygnały, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawały się mało prawdopodobne. W drugiej połowie lutego Ukraina odzyskała więcej terytorium, niż straciła. Była to pierwsza taka sytuacja od nieudanej kontrofensywy przeprowadzonej w 2023 r.
Sam ten fakt nie przesądza o punkcie zwrotnym wojny. Pokazuje jednak, jak bardzo zmieniła się dynamika walk.
Po raz pierwszy od dawna obserwatorzy wojskowi nie koncentrują się przede wszystkim na scenariuszach związanych z potencjalnym załamaniem ukraińskiej obrony.
Coraz częściej pada inne pytanie: czy Rosja osiągnęła już szczyt swoich możliwości militarnych?
Na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują jednak, że armia Putina, mimo swojej liczebności, nie jest niewyczerpana. Ofensywa, która miała przybliżyć Kreml do rozstrzygnięcia wojny, coraz bardziej przypomina kosztowną i wyniszczającą walkę bez gwarancji sukcesu.
I właśnie w tym tkwi największa niespodzianka ostatnich miesięcy. To nie Ukraina straciła ostatnio cenny czas. Coraz więcej wskazuje na to, że zmarnowała go Rosja.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Blick.ch. Jego autorem jest Chiara Schlenz
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







