Spór między pokoleniami nie dotyczy już tylko stylu życia, ale samego modelu wychowania dzieci. Jedni zarzucają drugim nadopiekuńczość i brak granic, drudzy odpowiadają krytyką za chłód i brak emocjonalnej obecności. W tle pojawia się jeszcze jedno zjawisko: rosnąca presja społeczna, która sprawia, że rodzicielstwo staje się niemal projektem do perfekcyjnego wykonania – pod czujnym okiem internetu, dziadków i ekspertów.
Boomerzy kontra millenialsi: jak naprawdę wychowują dzieci i dlaczego się kłócą
Margrit Stamm, czy pokolenie wyżu demograficznego i milenialsi naprawdę wychowują swoje dzieci tak odmiennie?
Tak, można zauważyć pewne różnice. Oczywiście nie da się wrzucić wszystkich przedstawicieli jednego pokolenia do jednego worka. Zarówno wśród tak zwanych boomerów, jak i milenialsów występują różne style wychowania. Dlatego mówię raczej o ogólnych tendencjach.
Jakie są najważniejsze różnice?
Boomerzy sami byli najczęściej wychowywani w sposób autorytarny. Posłuszeństwo, pracowitość i dyscyplina należały do najważniejszych wartości, które często przekazywali także swoim dzieciom. Postrzegali je również jako osoby odporne, zdolne poradzić sobie z wieloma trudnościami. Co więcej, sprawowali nad nimi znacznie mniejszą kontrolę niż rodzice obecnie. Na przykład pozwalali dzieciom samodzielnie bawić się na podwórku czy spędzać czas poza domem bez stałego nadzoru. Milenialsi natomiast częściej postrzegają dzieci jako bardziej wrażliwe i wymagające ciągłej troski, ochrony oraz wsparcia.
Jak zmieniały się role w rodzinie na przestrzeni dziejów?
W pokoleniu wyżu demograficznego kobieta zazwyczaj przejmowała główną odpowiedzialność za dom i wychowanie dzieci, podczas gdy mężczyzna pracował zawodowo i często był nieobecny. Matka pełniła rolę “ministra spraw wewnętrznych”, a ojciec – “ministra spraw zagranicznych”. Dziś ojcowie są znacznie bardziej zaangażowani w życie rodzinne i starają się poświęcać dzieciom więcej czasu, uwagi i czułości, niż sami otrzymywali od swoich ojców. Wiele współczesnych matek jest dobrze wykształconych i aktywnych zawodowo. Jednocześnie często odczuwają one ogromną presję, oczekując od siebie, że będą idealnymi matkami. Sięgają po liczne poradniki i koncepcje wychowawcze, takie jak rodzicielstwo bliskości, przez co macierzyństwo bywa niekiedy traktowane niemal jak przedmiot akademickich studiów.
Czy to prawda, że współczesne matki znajdują się pod ogromną presją?
Tak, ta presja jest realna. Dużą rolę odgrywają w tym media społecznościowe. Matki są dziś nieustannie bombardowane poradami i codziennie obserwują w internecie pozornie perfekcyjnie funkcjonujące rodziny. Sprzyja to porównywaniu się z innymi i rodzi poczucie, że nie spełnia się wystarczająco dobrze swojej roli. Kiedyś problem ten nie był aż tak widoczny. Ogólnie rzecz biorąc, wzrosła również społeczna kontrola nad sposobem wychowywania dzieci. Wystarczy, że rodzic pozwoli dziecku samodzielnie pójść na plac zabaw, by spotkał się z krytycznymi komentarzami lub dezaprobatą ze strony innych rodziców.
Dwie epoki rodzicielstwa. Psycholożka o różnicach między boomersami a millenialsami
Jak pokolenie wyżu demograficznego odnajduje się w roli dziadków?
Wielu przedstawicieli tego pokolenia bardzo aktywnie angażuje się w opiekę nad wnukami. Szczególnie dotyczy to babć, które często przejmują znaczną część obowiązków opiekuńczych. Regularnie opiekuje się wnukami niemal połowa z nich. Z tego powodu bywają określane mianem “matek-cieni”. Jednocześnie, opierając się na własnych doświadczeniach wychowawczych, mają często jasno sprecyzowane poglądy na temat rodzicielstwa. To z kolei może prowadzić do napięć i sporów z dorosłymi już dziećmi na temat tego, jak należy wychowywać kolejne pokolenie.
O co oskarżają się wzajemnie przedstawiciele pokolenia wyżu demograficznego i millenialsi?
Millenialsi krytykują pokolenie wyżu demograficznego między innymi za oczekiwanie stałej wdzięczności, udzielanie nieproszonych rad oraz nadmierne rozpieszczanie wnuków. Z kolei wielu przedstawicieli pokolenia wyżu demograficznego uważa, że ich dzieci – millenialsi – są zbyt nadopiekuńcze wobec własnych potomków i również ich rozpieszczają. Napięcia pojawiają się także wtedy, gdy millenialsi dają swoim rodzicom wrażenie, że tylko ich sposób wychowania jest właściwy, na przykład poprzez szczegółowe wskazówki dotyczące tego, ile cukru powinno spożywać dziecko czy jaką temperaturę powinna mieć butelka.
Jak uniknąć napięć między rodzicami a dziadkami?
Warto wspólnie ustalić podstawowe zasady, które są dla rodziców najważniejsze. Nie ma jednak potrzeby wchodzenia w każdy szczegół. Dziadkom można pozwolić na większą swobodę – w jednych kwestiach mogą być bardziej pobłażliwi, w innych bardziej rygorystyczni – ale powinni znać wyraźnie wyznaczone granice. Przykładowo, podejmowanie decyzji o strzyżeniu wnuka czy kwestiach zdrowotnych bez konsultacji z rodzicami jest niedopuszczalne.
Czy wnuki cierpią z powodu tych konfliktów?
Zwykle nie. Dzieci mogą wręcz korzystać z różnorodnych stylów wychowawczych. Są też bardzo elastyczne – potrafią odróżniać zasady obowiązujące u rodziców od tych panujących u dziadków. Relacje między dziadkami z pokolenia wyżu demograficznego a wnukami są często bardzo bliskie i pełne więzi emocjonalnej.
Jakie są zalety stylu rodzicielstwa opartego na potrzebach, który praktykuje wielu millenialsów?
Potrzeby dziecka są traktowane poważnie i uznawane za ważne. Dziecko otrzymuje wiele pozytywnych informacji zwrotnych, co stanowi istotny fundament jego zdrowego rozwoju. Komunikacja odbywa się na partnerskich zasadach, a nie z pozycji hierarchicznej czy autorytarnej.
A wady?
Dzieci często znajdują się w centrum uwagi, co może utrudniać im funkcjonowanie w grupie rówieśniczej, na przykład w przedszkolu, oraz ograniczać naukę samodzielnego rozwiązywania problemów. Jeśli są stale nadzorowane i chronione, mają mniej okazji do podejmowania ryzyka i mierzenia się z własnymi lękami. Tymczasem właśnie takie doświadczenia budują odporność psychiczną i samodzielność.
Czego więc pokolenie milenialsów mogłoby się nauczyć od pokolenia wyżu demograficznego?
Większej swobody w wychowaniu dzieci, stawiania im wyższych oczekiwań oraz większego zaufania do ich samodzielności. Odrobina luzu mogłaby zmniejszyć presję zarówno po stronie rodziców, jak i samych dzieci.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Blick.ch. Jego autorem jest Fabienne Eichelberger
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



