Wyrok za otrucie psów w Brennej. Stracili członka rodziny

0
2

Proces toczył się przed Sądem Rejonowym w Cieszynie od lutego 2026 r. Do otrucia psów doszło 19 października 2025 r. Kilka dni później w sieci pojawiło się nagranie, na którym widać na jadącego na hulajnodze chłopca i goniące go dwa psy. Na nagraniu był 14-letni syn Damiana D. Nastolatek porzucił hulajnogę i ukrył się w strumyku przed goniącymi go zwierzętami. Ojciec chłopaka w ramach odwetu miał otruć psy sąsiada. Prokuratura oskarżyła D. o działanie ze szczególnym okrucieństwem poprzez podrzucenie trutki i zatrucie dwóch psów rasy leonberger.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Damian D. razem z żoną opowiadali przed sądem o psach, które miały siać postrach w okolicy. — Cała ulica ma z nimi problem, ludzie boją się chodzić — tłumaczyli, a ich adwokat złożył oświadczenie z podpisami 10 sąsiadów. Małżonkowie mówili, że dzieci boją się przechodzić obok posesji sąsiadów, bo psy gonią za pieszymi i samochodami. Oskarżony wspominał przed sądem, że psy od dawna wchodziły na jego teren. Przed sądem wskazywał, że to właściciele chcieli się pozbyć psów w wyjątkowo perfidny sposób i celowo je otruli. Żona Dawida D. opowiadała, że jej mąż nie jest zdolny do zabicia psów.

Psy otrute w Brennej. Trutka dla ślimaków była dawką śmiertelną

Monika Gmitrzuk (40 l.) i Grzegorz Bebło (48 l.) prowadzą w Brennej hodowlę leonbergerów. Mieszkają z Damianem D. płot w płot. Właściciele hodowli po zatruciu ich psów byli zdruzgotani.

— Ami miała 20 miesięcy. Nie przeżyła tak silnej dawki (trucizny – red.). Bania ma cztery lata. Po zjedzeniu trutki cudem została uratowana, ale ma porażenie tylnych kończyn. Weterynarz w wymiocinach zwierząt odnalazł kawałeczki boczku z niebieskimi kropkami. Była to trutka na ślimaki — opowiadają “Faktowi” pani Monika i pan Grzegorz. Resztki trutki policjanci odnaleźli przy płocie dzielącym sąsiadów. Opinie toksykologiczne potwierdziły, że psy zjadły truciznę. Ostatecznie nagranie z monitoringu zamontowanego przez Damiana D. na jego posesji pogrążyło go całkowicie. Widać go na nim spacerującego wzdłuż płotu dzielącego domy sąsiadów.

Hodowcy kontra sąsiad. Proces i wyrok po otruciu psów

Sąd uznał, że nie był to przypadek, tylko celowe działanie oskarżonego. 22 czerwca sąd wymierzył Damianowi D. karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Dodatkowo orzekł zakaz posiadania zwierząt na okres dwóch lat oraz nawiązkę na rzecz organizacji zajmującej się ochroną zwierząt.

— Wnosiliśmy o bezwzględne więzienie dla oskarżonego, chcemy, żeby prawo było skuteczne. Tu nie można mówić o przypadku. Do czego można się jeszcze posunąć? — pyta pani Monika.

— Sąd w ustnych motywach potwierdził, że działanie sprawcy cechowało się szczególnym okrucieństwem. Konflikt sąsiedzki nie może być usprawiedliwieniem takiego zachowania. Wyrok jest nieprawomocny. Po analizie pisemnego uzasadnienia podjęta zostanie decyzja co do apelacji w zakresie orzeczonej kary — stwierdza adwokat Tomasz Kiereś, pełnomocnik pokrzywdzonych.

Psy uciekły z posesji i pogryzły przechodniów. Dwoje dzieci w szpitalu

Dramat w biały dzień w Bogatyni. Sfora psów zaatakowała chłopca. FILM

/10

– / X

Nagranie z monitoringu, na którym widać czternastoletniego syna Damiana D. jadącego hulajnogą.

/10

– / X

Psy sąsiadów zaczęły biec za chłopcem.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl