Dramatyczna relacja polskiej dziennikarki z Wenezueli. “Zachowałam życie, ale straciłam mieszkanie”

0
2

To jedno z najtragiczniejszych trzęsień ziemi, jakie nawiedziło Wenezuelę w ciągu ostatniego wieku. Około godz. 18 czasu lokalnego (około północy ze środy na czwartek czasu polskiego) w środę, 24 czerwca doszło do pierwszego wstrząsu na północy kraju. Z informacji przekazanych przez służbę geologiczną USA (USGS) wynika, że miało ono magnitudę 7,2. Niespełna minutę później 5 km dalej doszło do drugiego, głównego wstrząsu, tym razem jeszcze silniejszego, o magnitudzie 7,5.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: Rój wstrząsów nad Polami Flegrejskimi. Co oznacza aktywność superwulkanu?

Trzęsienie ziemi w Wenezueli. Tragiczny bilans ofiar

Jak podała USGS, to najsilniejsze wstrząsy na tym obszarze (w promieniu ok. 250 km od epicentrum) od początku XX w. W całej północnej Wenezueli w ciągu ostatniego stulecia odnotowano jedynie pięć trzęsień ziemi o magnitudzie 7,0 lub większej.

Cały czas liczony jest bilans ofiar. Według stanu na godz. 17.30 czasu polskiego w czwartek potwierdzono śmierć 164 osób. Rannych zostało ponad 970 osób. Poszukiwanych jest wciąż ponad 29 tys. osób. Nie ma jednak wątpliwości, że ostateczny bilans będzie znacznie wyższy. USGS szacuje, że liczba zabitych może wynieść od 10 tys. do nawet 100 tys. osób.

“Fakt” rozmawiał z Justyną Ewą Zuń-Dalloul, dziennikarką z Polski, która od wielu lat mieszka w Wenezueli, obecnie w Caracas, stolicy kraju. Relacja Polki jest dramatyczna.

— Niestety, po dwóch pierwszych wstrząsach doszło do powtórek. Ostrzegały przed tym służby. Do wstrząsów wtórnych doszło ok. godz. 22 i potem około 2 w nocy. Mieszkańcy mojego budynku i dzielnicy noc spędzili w pobliskim parku i na placu. Budynki, które się zachowały, są popękane, zniszczone. Mówię o tych, które nie runęły. Przebywanie w nich jest wielkim ryzykiem. Mogę powiedzieć, że osobiście zachowałam życie, ale straciłam mieszkanie — relacjonuje “Faktowi” Zuń-Dalloul.

Dziennikarka zwraca uwagę, że nie brakuje ludzi, którzy żerują na cudzym nieszczęściu. — W sytuacji, kiedy budynki i mieszkania są opuszczone, jeszcze w nocy zauważono ludzi, którzy buszowali w gruzach i wciąż stojących budynkach. Mieli specjalne odblaskowe kurtki, ale to nie byli z całą pewnością specjaliści od zagrożeń — podkreśla.

Jak dodaje, mieszkańcy Caracas są odcięci od internetu, gazu i wody. Rząd ogłosił stan wyjątkowy, odwołano lekcje w szkołach, nieczynne są lotniska, nie kursuje metro i kolej. Władze apelują do lekarzy i personelu medycznego, by stawiali się w szpitalach.

— Wiele osób zostało bez dachu nad głową. System szpitalnictwa, który nawet w normalnych warunkach nie funkcjonuje, jest sparaliżowany. Ludzie, nawet jeśli są przewożeni do placówek, to nie otrzymują pomocy. Rząd polski jeszcze w styczniu uważał, że w Wenezueli nie ma Polaków, mówił o 11 turystach. Tymczasem tu jest więcej niż 1000 obywateli z polskimi paszportami, którzy będą potrzebowali wsparcia — zwraca uwagę Polka.

Z pilną pomocą humanitarną dla ofiar trzęsienia ziemi rusza Caritas Polska. Lokalna Caritas robi wstępne rozpoznanie potrzeb ludności dotkniętej kataklizmem i niesie pierwszą pomoc na miejscu. Caritas Polska wspiera jej działania.

— Sytuacja w Wenezueli jest dramatyczna. Prowadzimy działania pomocowe na rzecz Wenezuelczyków od lat. W sytuacjach kryzysowych opieramy się na kompetencjach naszych lokalnych partnerów, którzy najlepiej znają bieżące realia i potrafią najtrafniej ocenić, jakiej pomocy potrzeba w danej chwili w regionach najbardziej dotkniętych katastrofą — przekazał zastępca dyrektora Caritas Polska, Ireneusz Krause.

/12

Justyna Ewa Zuń-Dalloul

Ziemia zatrzęsła się dwukrotnie.

/12

Justyna Ewa Zuń-Dalloul

Trzęsienie ziemi miało magnitudę 7,5.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl