Joanna M. i Adam M. nie przyznali się do winy. Ona złożyła wyjaśnienia, on odmówił zeznań. Tylko Jacek T. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Chełmno. Tragiczna śmierć matki i trójki dzieci
Brak kontaktu niepokoił. Nikola i Oliwka nie pojawiły się w szkole. Ich mama nie odpowiadała na telefony. Przerażona siostra Zuzanny w czwartkowe popołudnie, 15 stycznia 2026 r., krótko po godz. 17 zadzwoniła na numer alarmowy. Przekazała, że od kilku dni nie może się skontaktować z siostrą, a dzieci 30-latki nie było w szkole.
Do mieszkania przy ul. Stare Planty w Chełmnie wysłano patrol policji. Nikt nie odpowiadał na pukanie i wołanie. Do pomocy ściągnięto strażaków, by móc się dostać do lokalu. Kiedy strażacy pojawili się pod drzwiami, było już wiadomo, że stało się coś najgorszego. Ich czujniki od razu sygnalizowały wysokie stężenie tlenku węgla. Wartości czadu były wielokrotnie przekroczone.
Nie można było się spodziewać cudu. W mieszkaniu znaleziono ciała Zuzanny i jej dzieci. W lokalu był też pies. Rodzina zatruła się tlenkiem węgla.
Rodzina zatruła się tlenkiem węgla. Śledczy ujawniają
Do Sądu Rejonowego w Chełmnie trafił akt oskarżenia w sprawie śmierci czteroosobowej rodziny. Prokuratura Rejonowa w Chełmnie oskarżyła współwłaścicieli budynku, w którym mieszkała Zuzanna z dziećmi, o narażanie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia i nieumyślne spowodowanie śmierci matki i trójki dzieci. Joannie M. zarzucono także podżeganie do sfałszowania lub użycia podrobionego dokumentu w związku ze sprawą. Oskarżonej i Adamowi M. grozi do 5 lat więzienia. Z kolei Jackowi T., oskarżonemu o poświadczenie nieprawdy w protokole z okresowej kontroli przewodów kominowych, grozi do 8 lat więzienia.
Jak wynika z ustaleń śledczych, budynek wielorodzinny przy ul. Stare Planty, zgodnie z projektem budowalnym i udzielonym pozwoleniem na budowę, powinien mieć zamontowany jeden kocioł gazowy dla całego budynku. Tymczasem współwłaściciele zamontowali cztery oddzielne kotły gazowe w każdym z czterech mieszkań. Także w lokalu nr 4, gdzie mieszkała 30-latka z dziećmi.
W mieszkaniu, które wynajmowała Zuzanna, już pojawiały się niepokojące sygnały. – W styczniu 2022 r. z uwagi na pojawiające się sygnały o wyczuwalnej woni gazu w mieszkaniu właściciele nieruchomości wyłączyli instalację gazową z eksploatacji, a następnie zamontowali kocioł gazowy dwufunkcyjny, który służył do ogrzewania mieszkania i podgrzewania wody użytkowej. Czynność montażu pieca zlecili osobie, która wykonywała to w sposób niecertyfikowany. Instalację gazową uruchomiono ponownie – przekazała prok. Izabela Oliver, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Jak ustalono, wykonana instalacja kotła obarczona była licznymi błędami m. in. brakiem obowiązkowej kratki wentylacyjnej w drzwiach łazienki zapewniającej właściwy dopływ powietrza do procesu spalania gazu; brakiem właściwej, do odprowadzania spalin rury; brakiem kratek nawiewowych lub otworów w mieszkaniu zapewniających właściwy dopływ świeżego powietrza z zewnątrz do wewnątrz mieszkania; utrzymywanie wykonanego błędnie odprowadzania spalin z pracy koła grzewczego przez ograniczenie odprowadzania spalin zbyt małą szczeliną oraz umieszczeniem wylotu spalin blisko kanałów wentylacyjnych – »czerpni« powietrza do mieszkania nr 4 podczas pracy kotła gazowego
– wyjaśniała rzecznik toruńskiej prokuratury.
Oprócz tego, praca tak zainstalowanego kotła nie była w żaden sposób monitorowana. Nie wykonywano corocznych obowiązkowych certyfikowanych przeglądów kotła, jak i rzetelnie corocznych obowiązkowych przeglądów komisarskich, które powinny “wychwycić” istniejące nieprawidłowości w wykonaniu instalacji grzewczej.
Do takiego mieszkania wprowadziła się 30-latka z dziećmi. Tragedia wisiała w powietrzu.
Praca kotła grzewczego z otwartą komorą spalania, błędnie zainstalowanego i pracującego bez odpowiedniego monitorowania wytracała trujące gazy o intensywności zdolnej do zatrucia osób długotrwale przebywających w tym środowisku gazowym powstałym wewnątrz zamkniętego mieszkania nr 4
– przyznała prok. Izabela Oliver.
Oskarżeni Joanna M. i Adam M. nie przyznali się do winy. Kobieta złożyła wyjaśnienia, mężczyzna skorzystał z prawa do odmowy zeznań. Jacek T. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia.
(Źródło: Fakt.pl, prokuratura)
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







