“Czerwone zagrożenie” w USA i cień Putina. Trump straszy komunizmem, ale Rosja pozostaje w tle

0
2

Wystąpienie Donalda Trumpa podczas obchodów 250-lecia USA stało się nie tylko historycznym przemówieniem, ale także politycznym manifestem. Prezydent odwoływał się do zagrożeń ideologicznych, jednocześnie budząc pytania o rzeczywiste kierunki amerykańskiej polityki zagranicznej. Analiza jego słów pokazuje wyraźne napięcie między narracją o “wewnętrznym wrogu” a relacjami z Rosją i Władimirem Putinem.

Ameryka świętuje 250 lat. Przemówienie Donalda Trumpa

Ameryka ma 250 lat – i wcale nie jest bezpieczna przed jednym z najstarszych zagrożeń, które wielokrotnie nękały kraj w całej jego historii. Donald Trump jasno to podkreślił w swoim przemówieniu rocznicowym. Nadal jednak błędnie ocenia prawdziwe zagrożenie, przed którym stoją Stany Zjednoczone.

Czy to byli 107-, 104- i 101-letni weterani wojenni, których zgromadził wokół siebie na scenie? A może 150 tys. Amerykanów, według jego obliczeń, którzy wiwatowali na jego cześć podczas przemówienia krótko przed północą (czasu lokalnego) w Waszyngtonie? Tak czy inaczej, 80-letni Donald Trump wyglądał dobrze i młodo podczas swojego przemówienia z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych.

W ciągu 38 minut zmieścił dziesiątki anegdot z wojennej przeszłości kraju, mnóstwo pochwał i wyróżnień dla bohaterów wojennych – oraz wyraźne ostrzeżenie dla współobywateli. Prezydent USA ostrzegał, że w kraju rozprzestrzenia się stare zagrożenie. Zagrożenie, które już wcześniej zagroziło istnieniu Ameryki. I z którym teraz należało walczyć jeszcze zacieklej.

“Nie chcemy komunistów w naszym kraju!”

Zagrożenie zagrażające wolności solenizanta: komunizm. “Nie chcemy komunistów w naszym kraju!” – krzyczał Trump do tłumu w niedzielny wieczór. Zaledwie tydzień temu, w przemówieniu do chrześcijańskich konserwatystów, ostrzegał, że “komuniści przejmują władzę w Partii Demokratycznej” i “chcą zniszczyć nasz styl życia”.

Trump dostrzega dowody wzrostu radykalnej ideologii w wyborze samozwańczego socjalisty Zohrana Mamdaniego (34 l.) na burmistrza Nowego Jorku oraz w rosnących wpływach lewicowej Demokratki Alexandrii Ocasio-Cortez (36 l.), która rozważa udział w wyścigu o Biały Dom w 2028 roku. Kandydaci socjalistycznego skrzydła Demokratów wygrywają obecnie imponującą liczbę prawyborów i kształtują debaty wewnątrz partii.

Obok zaproszonych na scenę ponad stuletnich weteranów wielkich wojen Ameryki ubiegłego stulecia, Trump powiedział: “Nie po to walczyliśmy z komunizmem we wszystkich tych bitwach, żeby znów dał o sobie znać tutaj, w Ameryce”.

Wielokrotnie podkreślał swoją wieloletnią walkę o prawo każdego Amerykanina do noszenia broni. Chwilami połączenie demonizowania komunizmu z nawoływaniem do dumnego noszenia własnej broni palnej wydawało się podżeganiem do przemocy wobec zagrożenia komunistycznego, które, według Trumpa, zapuszczało korzenie “jak rak” w amerykańskim systemie politycznym.

“Czerwona panika” wraca?

Podsycanie strachu przed infiltracją USA przez lewicowych ekstremistów nie jest niczym nowym. “Czerwona panika” przetoczyła się przez kraj w dwóch głównych falach w ubiegłym stuleciu: po rewolucji październikowej w Rosji w 1917 roku oraz w latach po II wojnie światowej, kiedy rozpoczęła się zimna wojna ze Związkiem Radzieckim.

Stany Zjednoczone słusznie obawiały się sowieckiego szpiegostwa. Jednak fakt, że tak zwane “działania antyamerykańskie” – czyli wszelkie podejrzane działania – były oficjalnie ścigane, a artyści, muzycy, a nawet nauczyciele byli monitorowani przy najmniejszym podejrzeniu o komunistyczne tendencje, był, patrząc z perspektywy czasu, reakcją przesadną.

Nowa fala napięć politycznych

Niemniej jednak Trump chce teraz rozpętać nową falę “czerwonej paniki” w najpotężniejszym państwie świata. Ma to zbiec się z początkiem kampanii przed wyborami uzupełniającymi w listopadzie, jak zauważa platforma Axios.

Obiektywnie rzecz biorąc, wskazana byłaby odrobina większej ostrożności ze strony Amerykanów w odniesieniu do dawnej ojczyzny komunizmu. W Moskwie już snuje się plany, jak wpłynąć na nadchodzące wybory parlamentarne i jeszcze bardziej osłabić Zachód, ostrzegają eksperci z Brennan Center, amerykańskiego think tanku.

Co naprawdę zagraża USA?

Władimir Putin (73 l.), który rządzi krajem nie ideologicznie, lecz metodycznie, w stylu komunistycznych zbrodniarzy Lenina i Stalina, odegrał już znaczącą rolę w poprzednich cyklach wyborczych w USA, wykorzystując swoje armie trolli i kampanie dezinformacyjne. Zostało to udokumentowane przez amerykańskie agencje wywiadowcze.

Ale Trump nie ma na myśli Putina i jego popleczników, ostrzegając przed “komunistycznym zagrożeniem”. Wręcz przeciwnie. Przez prawie 90 minut, w 250. rocznicę powstania Ameryki, pozwalał moskiewskiemu watażce opowiadać bajki przez telefon. Putin powiedział prezydentowi USA, jak “naprawdę” wygląda sytuacja na linii frontu, ogłosił Kreml.

Dodatkowo: Trump mówił o “ogromnych możliwościach ekonomicznych” współpracy rosyjsko-amerykańskiej. Nawet po jej 250. rocznicy Ameryka musi zachować czujność. Z pewnością mniej o “czerwonym zagrożeniu”, które szerzy Trump, a więcej o czerwonym dywanie, który rozkłada dla najbardziej zręcznego wywrotowca naszych czasów – Putina.

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Blick.ch. Jego autorem jest Samuel Schumacher

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco!  Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl