“Akademia gwałtu” w polskich domach. Seksuolog o tym, jak mężowie łamali swoje żony

0
2

Koszmar rozgrywał się w zaciszu sypialni, a ofiary przez lata nie miały o niczym pojęcia. Wiosną tego roku reporterki śledcze CNN, pracując pod przykrywką, zinfiltrowały zamknięte grupy m.in. na komunikatorze Telegram. Zidentyfikowały tam globalną sieć mężczyzn, którzy dzielili się konkretnym know-how: precyzyjnymi instrukcjami, jak dawkować leki nasenne i psychotropowe, by potajemnie odurzyć własne żony. Na czatach wymieniano się następnie zdjęciami i nagraniami z gwałtów na nieprzytomnych kobietach.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zgromadzony materiał dowodowy potwierdził, że “akademia gwałtu” funkcjonuje również w Polsce. Pod koniec czerwca Prokuratura Okręgowa w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko jednemu z członków rozpracowanej grupy. Kilka tygodni później, w połowie lipca, policja zatrzymała w Wielkopolsce (powiaty kępiński i słupecki) dwóch kolejnych mężczyzn. Usłyszeli zarzuty i trafili do aresztu. Mechanizm działania był identyczny. Kobiety w obu sprawach nie miały pojęcia, co w nocy robili z nimi ich partnerzy.

O mechanizmach zbrodni we własnym domu rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Michałem Lwem-Starowiczem, cenionym psychiatrą, psychoterapeutą i seksuologiem. Na co dzień pełni funkcję kierownika Kliniki Psychiatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Od lat bada ludzką seksualność, diagnozując zaburzenia preferencji oraz analizując mechanizmy przemocy, przez co nieustannie styka się z najtrudniejszymi przypadkami dewiacji i nadużyć.

Aleksandra Strzedzińska, dziennikarka “Faktu”: Chyba każdy, kto słyszał o tej bulwersującej sprawie zadaje sobie pytanie: co dzieje się w głowie mężczyzny, który we własnym domu posuwa się do tak okrutnych czynów wobec najbliższej mu osoby?

Prof. Michał Lew-Starowicz: To, co rzuca się w oczy w pierwszej kolejności, to całkowity brak empatii wobec drugiej osoby. Mamy tu do czynienia z czysto przedmiotowym traktowaniem i realizacją własnych potrzeb czy fantazji, nierzadko o charakterze ewidentnie sadystycznym. Oprawca całkowicie redukuje swoją partnerkę do roli narzędzia, które ma zaspokoić jego popędy.

W jaki sposób ofiara może w ogóle zorientować się, że została do tego celu wykorzystana? Czy istnieją jakiekolwiek wskazówki uświadamiające, że padło się ofiarą takiego przestępstwa, skoro po podaniu substancji odurzających kobiety były całkowicie nieświadome tego, co się z nimi dzieje?

Często kobieta zauważa po przebudzeniu ślady nadużycia na swoim ciele. Nieraz bywa to kontakt seksualny bardzo intensywny, brutalny, przez co ofiara może czuć się po prostu fizycznie obolała. Jednak musimy pamiętać, że sprawcy potrafią doskonale manipulować ofiarą. Odwracają kota ogonem i mówią: “Jak to, nic nie pamiętasz?”. Wmawiają żonie, że to ona sama zainicjowała zbliżenie, albo celowo zatajają niektóre elementy zdarzenia, na przykład to, że w pokoju znajdowały się inne osoby. To bezwzględne psychotechniki, dzięki którym oprawcom bardzo łatwo udaje się zasiać w kobiecie zwątpienie we własną pamięć i racjonalny osąd sytuacji.

To zasianie zwątpienia i manipulacja są możliwe właśnie dzięki temu, że ofiary mają luki w pamięci. Czym mężowie wywołują ten stan amnezji? Jakie substancje są najczęściej wykorzystywane do odurzania kobiet w takich domowych warunkach?

Stosowane są bardzo różne środki psychoaktywne, które mają za zadanie zmienić stan świadomości. Chodzi o wywołanie stanu, w którym ofiara jest bezwolna i najczęściej nie pamięta, bądź nie jest pewna tego, co miało miejsce. W takich przypadkach najczęściej wykorzystywana jest tzw. pigułka gwałtu, czyli substancje takie jak kwas gamma-hydroksymasłowy (GHB) czy gamma-butyrolakton (GBL). Ich główną cechą jest to, że są podawane w płynie – sprawcy po cichu dodają je do napojów bezalkoholowych lub drinków.

Czy te substancje mają jakikolwiek smak? Coś charakterystycznego, co dałoby się wyczuć, odróżnić od zwykłej herbaty?

Są przezroczyste, bezwonne i pozbawione smaku, więc nie da się ich wyczuć. To jest główny problem. Na rynku są oczywiście dostępne różnego rodzaju testery, ale w zaciszu własnego domu kobiety zupełnie się takiego ataku nie spodziewają. Tym bardziej że zagrożenie płynie od osoby, której bezgranicznie ufają.

I właśnie tę bezgraniczną ufność i bezbronność ci sprawcy z premedytacją wykorzystują. Jak z naukowego, seksuologicznego punktu widzenia klasyfikuje się ten pociąg do osoby uśpionej, całkowicie pozbawionej możliwości obrony? Czy to konkretna jednostka chorobowa?

Należy przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, czy pociąg seksualny jest u tych sprawców faktycznie ukierunkowany na sam stan odurzenia partnerki. Najczęściej tak nie jest. Odurzenie to jedynie narzędzie, instrumentalne wykorzystanie bezbronności po to, aby ofiara nie stawiała sprzeciwu.

Jeżeli natomiast mówimy o kwestiach ściśle preferencyjnych, to zachowanie sprawców łączy się z potrzebami w zakresie dominacji czy wręcz potrzebami sadystycznymi. Zdarzają się preferencje ukierunkowane na stosowanie przemocy jako takiej. W seksuologii mówi się wtedy na przykład o raptofilii, czyli skłonności ukierunkowanej zdecydowanie na gwałt. W takich przypadkach odurzanie ułatwia realizację dewiacji. Z prawnego punktu widzenia każda z tych sytuacji klasyfikowana jest jako gwałt polegający na wykorzystaniu bezradności ofiary, a fakt odurzania jest dodatkowym elementem wpływającym na surowość wymierzonej kary.

Wiemy od policji i prokuratury, że realizacja tych dewiacji nie odbywała się w próżni. Ci mężczyźni zrzeszali się na zamkniętych czatach na Telegramie, dzielili nagraniami, wymieniali uwagami. Co z psychologicznego punktu widzenia daje im ta widownia? Szukają poklasku i usprawiedliwienia u innych mężczyzn?

Mamy tu do czynienia z pewną “strefą cienia”. To grupa ludzi, którzy łączą się w sieci, aby uczyć się skutecznego odurzania ofiar, ale też dzielić się swoimi zaburzonymi preferencjami. Działa to bardzo podobnie jak fora internetowe, na których ludzie wymieniają się informacjami, jak domowym sposobem wytwarzać narkotyki na własny użytek. Społeczności skupiające osoby o nietypowych czy nieakceptowanych społecznie zainteresowaniach mają to do siebie, że poszukują siebie nawzajem w sieci. Tak zwany darknet czy anonimowe komunikatory są niestety pełne tego typu grup.

Oprócz tych zamkniętych grup wsparcia dla oprawców, mam wrażenie, że ułatwia im działanie jeszcze jedno zjawisko – zupełnie powszechne i funkcjonujące w świetle dnia. To pokutujący w Polsce mit “obowiązku małżeńskiego”. Z Pańskiego doświadczenia gabinetowego – czy Polki nadal mają problem z nazwaniem gwałtem sytuacji, w której to mąż wymusza stosunek?

Zdecydowanie jest to duży problem, choć świadomość społeczna powoli rośnie. Niedawno, w ramach działań edukacyjnych, nagrywałem na ten temat podcast z Marią Seweryn, która gra w monodramie dotykającym problemu zgwałcenia. Rozmawialiśmy dokładnie o kulturowym usankcjonowaniu form przemocy.

Większość społeczeństwa wciąż wyobraża sobie gwałt jako atak w ciemnym zaułku dokonany przez obcego człowieka. Prawda jest jednak taka, że większość tych zdarzeń ma miejsce w stałych związkach, ze strony najbliższych partnerów. Często odbywa się to właśnie pod płaszczykiem rzekomego obowiązku podporządkowania się.

Musimy pamiętać, że absolutnie każdy kontakt seksualny bez zgody lub nieszanujący odmowy drugiej strony jest przestępstwem seksualnym.

Warto też przypomnieć niedawną nowelizację Kodeksu karnego, która kładzie nacisk na kwestię braku zgody. Zgoda musi być dobrowolna, nikt nie może jej wymuszać, ofiara musi być świadoma, na co dokładnie się zgadza, i ma prawo w każdej chwili z tej zgody się wycofać.

koro kluczem jest dobrowolna i świadoma zgoda, to czy istnieją sygnały ostrzegawcze, że żyjemy z osobą o skłonnościach przemocowych, która tej zgody po prostu nie szanuje? Jakie zachowania w sypialni powinny bezwzględnie zapalić czerwoną lampkę, zanim dojdzie do eskalacji?

Alarmujące powinny być wszelkie prośby, które ewidentnie wykraczają poza poczucie bezpieczeństwa drugiej strony. Zwłaszcza wtedy, gdy mimo wyraźnego komunikatu, że nie mamy na to ochoty, partner eskaluje swoje żądania i uporczywie do nich wraca, ignorując naszą odmowę. To jest forma wywierania presji.

Pamiętajmy, że są pary, które zupełnie dobrowolnie praktykują BDSM, grę w uległość i dominację. Ale to jest diametralnie inna sytuacja. W przypadku gry erotycznej obie strony z góry ustalają zasady i tzw. słowa bezpieczeństwa. Tutaj mamy natomiast do czynienia z czystą manipulacją. Partner wywiera presję, zawstydza ofiarę, wmawia jej, że jest “ograniczona”, zacofana, i przekonuje, że robienie takich rzeczy w seksie to rzekoma norma. To są typowe psychotechniki mające złamać ofiarę. Nie dotyczy to zresztą tylko samej sfery seksualnej. Jakiekolwiek zachowania przemocowe w życiu codziennym i brak empatii wobec partnerki powinny być sygnałem ostrzegawczym. Trzeba edukować społeczeństwo i odczarowywać mit małżeńskich powinności.

Z naszej rozmowy płynie jeden, niezwykle bolesny wniosek: milczenie zawsze działa na korzyść sprawcy, a bezgraniczna ufność ofiary staje się dla niego narzędziem zbrodni. Pozostaje mieć nadzieję, że nagłośnienie sprawy polskiej “akademii gwałtu” pomoże kobietom dostrzec w porę te alarmujące sygnały i przerwać koszmar. Bardzo dziękuję za tę trudną, ale ważną rozmowę.

Myślę, że to jest niezwykle ważne, żeby ludzi uświadamiać i pokazywać, jak chronić się przed tego typu sytuacjami. Szczególnie przed przemocą, która odbywa się w zaciszu domowym, pod szyldem manipulacji. Sprawcy często bazują na braku rzetelnej edukacji seksualnej, na podwójnych standardach dotyczących kobiet i mężczyzn oraz na powoływaniu się na rzekome obowiązki i powinności małżeńskie. To wszystko trzeba wreszcie odczarować, dlatego to bardzo dobrze, że państwo o tym piszecie i głośno o tym rozmawiacie.

Gdzie szukać pomocy w sytuacji przemocy domowej i seksualnej?

Jeśli doświadczasz przemocy domowej, napaści na tle seksualnym lub znajdujesz się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, niezwłocznie zadzwoń na numer alarmowy 112.

Możesz również skorzystać z bezpłatnej i anonimowej pomocy:

  • 116 123 – Poradnia telefoniczna dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym;
  • 800 12 00 02 – Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie “Niebieska Linia”;
  • 22 668 70 00 – Poradnia Telefoniczna “Niebieskiej Linii” (czynna 7 dni w tygodniu);
  • Fundacja Feminoteka – wsparcie dla kobiet doświadczających przemocy (telefon: 888 88 33 88, czynny od poniedziałku do piątku w godz. 11.00-19.00).

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl